Wrota chaosu

Portale internetowe



"Wrota chaosu"

Portale internetowe pomagają poruszać się po labiryncie sieci. To jedyny sposób, aby nie zaginąć w zalewającym nas nadmiarze informacji.

Bogactwo Internetu jest jego przekleństwem. Co z tego, że w sieci można znaleźć mnóstwo informacji. Próba dotarcia do szczegółów przypomina czasem pracę Syzyfa. Wybawieniem są portale internetowe.

Mariusz Trojański

Współczesna gospodarka charakteryzuje się już nie zachwianiem równowagi między popytem a podażą, ale zjawiskiem przeciążenia informacyjnego. Prowadzi to do zadziwiającego paradoksu: Internet jest bez wątpienia techniką przełomową, stawia nową gospodarkę informacyjną na dominującej pozycji (sieć jako system uniwersalny pozwala na tworzenie, dystrybucję i wykorzystywanie przetworzonych danych). Jednocześnie w pewnym sensie niszczy bezpośrednią ekonomiczną wartość informacji. Jednakże docieranie do niej pozostaje podstawowym warunkiem ekonomicznego sukcesu. Dzięki technologii internetowej mamy do czynienia ze wzrostem ilości informacji. Człowiek ma kłopoty z jej przetworzeniem. Ile godzin można siedzieć przed monitorem w poszukiwaniu potrzebnych wiadomości? Przeciętny użytkownik regularnie odwiedza 8-20 witryn miesięcznie, okazjonalnie kilkadziesiąt innych. Najczęściej odwiedzamy portale - wynika z listy Top50 przygotowanej na podstawie badań Mediametrix. Organizacja ta bada ruch na witrynach WWW. Podobne wyniki przedstawił w połowie 1999 roku Nielsen/NetRatings (organizacja badająca zjawiska internetowe). Okazało się, że pierwszą dziesiątkę witryn z listy odwiedza 90% użytkowników Internetu. Liczba odwiedzających portale rośnie o 1-2% miesięcznie.

Portalowe życie

Te i podobne dane przyjmuje się za podstawę do określania miejsc, w których umieszczenie komercyjnych ogłoszeń dawałoby najlepsze rezultaty. W tym kontekście ci, którzy potrafią przyciągnąć uwagę odwiedzających, stają się nowym typem brokerów kanalizujących uwagę na określone firmy.
Portale zaczęły odgrywać kluczową rolę w nowej gospodarce informatycznej. Użytkownicy Internetu chcą mieć i potrzebują przewodników po oceanie informacji, co czyni z portali ulubione miejsca odwiedzin. Ale portale zaczęły pełnić większą rolę i przekształcają się ze zwykłych katalogów w pełnozakresowe bazy danych o miejscach dostępu do informacji. Innymi słowy, jeśli użytkownik raz odwiedzi takie miejsce w poszukiwaniu potrzebnej informacji, to będzie miał coraz mniejszą potrzebę jego opuszczenia. Będzie spędzał przy portalu coraz więcej czasu, bo tam znajdzie informacje i narzędzia przydatne w pracy i codziennym życiu. W początkowym okresie rozwoju usług komercyjnych, w latach 1994-95, portale ewoluowały w dwóch kierunkach. Jednym z nich był typowy katalog stron, jak np. Yahoo!, zorganizowany na wzór uniwersalnych katalogów bibliotecznych. To bardzo dobry pomysł, biorąc pod uwagę przyzwyczajenia ludzi do bibliotecznego stylu poszukiwania informacji. Minusem jest to, że personel portalu nie nadąża za rosnącą ilością informacji. Yahoo! indeksuje mniej niż 8% witryn znajdujących się w Internecie. Druga tendencja opiera się na automatycznych narzędziach przeszukujących, które tworzą indeksy słów znajdujących się na stronach. Ale nawet przy tym rozwiązaniu nie sposób indeksować więcej niż kilkanaście procent informacji w Internecie. W efekcie dwanaście najpopularniejszych wyszukiwarek pokrywa łącznie 42% zasobów publicznej sieci, która według badań NEC Research zawierała w połowie 1999 roku 800 milionów stron. Ze względu na coraz większą konkurencję, portale zaczęły wprowadzać nowe elementy, takie jak serwisy informacyjne, kilka wersji językowych, katalogi lokalne lub regionalne, darmowe skrzynki pocztowe, grupy dyskusyjne. Zaczęły też dodawać elementy handlu elektronicznego, np. sklepy onlinowe.

Nowe społeczeństwo

Obecnie rysują się różnice wśród grup użytkowników danego portalu. Według danych opublikowanych przez pismo internetowe "CyberDialogue" Yahoo! odwiedzają przede wszystkim początkujący użytkownicy Internetu. W grupie użytkowników AOL.com wysoki odsetek stanowią kobiety (56%) i ludzie, którzy założyli rodziny (67%). Infoseek lubią ludzie młodzi. AltaVista przyciąga uwagę inwestorów, bankierów i wszystkich, którzy poszukują informacji o danym produkcie. Ma też największą liczbę osób dokonujących zakupów on-line. Fundamentalną strategią portali jest przyciągnięcie jak największej "widowni", gdyż sprzedaż przestrzeni reklamowej jest głównym źródłem przychodów. Klasyczne bannery (paski i przyciski, kierujące do reklamowanych miejsc w sieci) pełnią ważną rolę mimo powszechnie znanych ograniczeń i małej skuteczności. Według analityków internetowych z Netratings, przeciętny użytkownik ogląda 330 bannerów miesięcznie, średnia liczba "kliknięć" na bannery to 2,5 - a więc bardzo mało. Yahoo! sprzedaje też słowa kluczowe, które powodują, że wybrane strony będą widoczne na szczycie listy wyników szukania. Portale wypożyczają sklepy onlinowe oraz pobierają prowizję od sprzedaży. Manipulacja wynikami wyszukiwania została odrzucona przez większość portali. Popularnością cieszy się rozwiązanie polegające na tym, że adres strony klienta jest wyświetlany oddzielnie i jest dobrze widoczny poza listą wyników. Coraz częściej stosuje się też tzw. marketing wirusowy. Polega on na dołączaniu informacji reklamowej lub bannera do poczty wychodzącej od użytkowników bezpłatnych skrzynek e-mailowych. Wydaje się jednak, że czasy dużych dochodów portali ze sprzedaży reklam już się kończą. Reklamodawcy i menedże- rowie portali stwierdzili, iż nie osiągają spodziewanych wyników. Według Shopping Forum (analizy sklepów sieciowych w USA) tylko 5% szefów sprzedaży jednoznacznie deklaruje chęć odnowienia kontraktów z firmami obsługującymi portale, ponad 60% twierdzi, że tego rodzaju kampania reklamowa przynosi mniej niż 1/3 obrotów ze sprzedaży on-line. Zgodnie z badaniami amerykańskiej organizacji Keenan Vision, skupiającej analityków, portale internetowe mają najlepszą pozycję do przejęcia rynku sklepów i usług onlinowych. Mogą bowiem zaoferować pełny zestaw usług związanych z elektronicznym handlem, wydzierżawiając przestrzeń na swoich portalach. Portale nadzorujące sprzedaż on-line zwiększą obroty z 2,4 mld USD w 1999 do 8,7 mld USD w 2002 roku. Keenan Vision przewiduje, że banki i inne instytucje finansowe będą agresywnie poszukiwały partnerów z portalami.

Teraz specjalizacja

Skoro nawet największe portale indeksują tylko niewielką część zasobów Internetu, to nie ma szans, aby stały się uniwersalnymi narzędziami do wyszukiwania informacji. Także specjalistyczne potrzeby informacyjne nie zostają zaspokojone. Menedżerowie portali wiedzą o tym, więc od kilkunastu miesięcy obserwujemy silną tendencję tworzenia portali regionalnych lub narodowych, tematycznych i aplikacyjnych, indeksujących pliki o określonym formacie (np. mp3 czy pliki graficzne) i biznesowych. Analitycy oceniają, że choć dziś aż 85% użytkowników sieci nadal korzysta z uniwersalnych portali, to liczba ta może spaść do 20% na początku nowego wieku. Należy być jednak ostrożnym w takich ocenach, gdyż na razie nie ma żadnych oznak, aby liczba użytkowników tych portali wyraźnie spadała. Inaczej sprawa wygląda z grupami użytkowników o określonych zainteresowaniach. Oni zwracają się w kierunku portali specjalizowanych, nazywanych też Vortalami, od vertical portal. Ich liczba szybko rośnie i według Mediametrix trend ten będzie się nasilał w najbliższych trzech latach. Każda dziedzina będzie zdominowana przez dwa-trzy portale najczęściej odwiedzane przez zainteresowanych. Najlepsze z nich będą oferowały pełną obsługę handlu elektronicznego i staną się kluczowym węzłem handlowym dla poszczególnych branż czy działów gospodarki, przede wszystkim w kontaktach business-to-business. Zgodnie z badaniami Forrester Research w ciągu dwóch-trzech lat Vortale przekształcą się w formę sieci intranetowych do prowadzenia kontaktów handlowych. Gartner Group ocenia, że do końca 1999 roku liczba portali specjalizowanych osiągnęła liczbę 10 tys. Kierunek ich rozwoju jest określony: połączą również sieci wewnętrzne poszczególnych firm, tworząc rzeczywisty rynek elektroniczny o skuteczności niespotykanej w całej historii rozwoju globalnej gospodarki.

opr. JU/PO

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama