Bóg, mąż i żona

W czasach, w których tak często słyszy się o rozwodach, warto podjąć wysiłek budowania takiej miłości małżeńskiej, która "wszystko przetrzyma".

Tak jak nie chcielibyśmy żyć na pół gwizdka, tak nie chcielibyśmy, żeby nasze małżeństwo było połowiczne, a szczęśliwe i udane.

Czy jest na to jakaś recepta? Pewnie! – podkreśla o. Ksawery Knotz OFMCap.

Jak obudzić sakrament małżeństwa? Dobre pytanie... Niewątpliwie w szukaniu odpowiedzi pomoże książka o. Ksawerego Knotza OFMCap. Nie jest napisana jakimś skomplikowanym, naukowym językiem, ale prostym, mogącym dotrzeć do serc czytelników. A właśnie o serca tu chodzi. Konkretnie o dwa serca złączone w "jedno" sakramentalnym związkiem małżeńskim. A jeszcze bardziej konkretnie: o dwa serca złączone w "jedno" sakramentalnym związkiem małżeńskim z Sercem Boga. To jedyny dopuszczalny "trójkąt": Bóg, mąż i żona. Dopuszczalny, ale i konieczny, bo sakrament małżeństwa to oparcie miłości mężczyzny i kobiety na Miłości przez duże M. To znak miłości Chrystusa i Kościoła. To ogromna odpowiedzialność, ale piękna odpowiedzialność. Bardzo piękna.

W czasach, w których tak często słyszy się o rozwodach, warto podjąć wysiłek budowania takiej miłości małżeńskiej, która "wszystko przetrzyma". A największe szanse na to, by "wszystko przetrzymać" ma wtedy, gdy jest świadomie budowana na Bogu. Każdego dnia. Sakramentalne małżeństwa, przeżywające swój sakrament w codzienności, uczestniczące regularnie w Eucharystii, modlące się codziennie razem, zapraszające Boga do wszelkich spraw, są najmniej zagrożone rozwodem. Bóg jest obecny w ich życiu na pierwszym miejscu, więc czerpią z samego Źródła Miłości. Warto, naprawdę warto trzymać się więc odpowiedniej hierarchii wartości w małżeńskim życiu. Trzymając się jej, mając ją nieustannie w myślach, ma się największą szansę na to, że się nie pobłądzi a małżeństwo będzie piękne i szczęśliwe. Jak wygląda ta hierarchia wartości? Warto zapamiętać, "wbić" sobie do głowy, trzymać się tego: Bóg na pierwszym miejscu (razem dla obu małżonków - ich duchowość ma być wspólna), potem żona dla męża, mąż dla żony, następnie dzieci, potem praca, rodzice, teściowie... Bóg, żona dla męża i mąż dla żony – zawsze na szczycie tej hierarchii. Nie praca, nie "mamusia dzwoniąca co godzinę", nie znajomi, a nawet nie dzieci, bo one kiedyś wyfruną z gniazda i "polecą" w swoją stronę (z czym też trzeba się pogodzić i o czym pamiętać - a nawet powinno się z tego cieszyć, bo przecież zadaniem rodziców jest dobre wychowanie dzieci i zapewnienie im dobrego startu w ICH przyszłość), ale Bóg i małżonkowie dla siebie nawzajem o Niego oparci. Dlaczego? Dlatego, by właśnie mogli być dobrymi rodzicami (jak Bóg da), by mogli mieć właściwy stosunek do pracy, właściwe relacje z rodzicami i teściami, których "gniazda opuścili" przecież w dniu zawarcia sakramentu małżeństwa.

I właśnie książka "Obudzić sakrament małżeństwa" o. Knotza może pomóc w uświadomieniu sobie tego, co jest w codziennym "sprawowaniu" tego sakramentu najważniejsze. Bo małżonkowie ten sakrament codziennie "sprawują". To nie jest tylko, przynajmniej nie ma być tylko, moment w kościele, kiedy kobieta jest w pięknej białej sukience, a mężczyzna w cudownym garniturze i idealnie białej koszuli. W tym momencie bowiem wszystko się dopiero zaczyna. Już nie "ja", ale "my" razem podążamy na drodze do zbawienia. Nowa droga życia się zaczyna. Nowa, z nową, wspólną hierarchią wartości. I trzeba tej drogi być każdego dnia świadomym i za tę wspólną drogę do świętości odpowiedzialnym. Małżonkowie sakramentalni tworzą bowiem najmniejszą, najpiękniejszą wspólnotę Kościoła, bo mają odzwierciedlać miłość Chrystusa (Oblubieńca) i Kościoła (Oblubienicy). Są dla siebie Darem od Pana Boga. Mąż jest darem dla żony, a żona dla męża. Oparcie wspólnej drogi na Panu Bogu jest piękne, daje poczucie bezpieczeństwa, bo z Nim ludzka miłość "wszystko przetrzyma" – jak to jest napisane w Liście do Koryntian. Warto mieć tego świadomość.

Jeśli więc czujesz, że potrzebujecie jako sakramentalni małżonkowie "przebudzenia", bo być może nie czujecie, że żyjecie tym sakramentem w codzienności, warto sięgnąć po książkę o. Ksawerego, która pomoże Wam dogadać się na nowo i odpowiedzieć sobie na pytanie: "Jak obudzić NASZ sakrament małżeństwa?". A po odpowiedzi, przyjdzie czas na... praktykę. Bo to wymaga pracy, aby na nowo obudzić łaskę płynącą z tego sakramentu i włączyć w nią wszystko, co składa się na wspólne życie, czyli: seks, posiłki, znalezienie wspólnych elementów modlitewnych, a wreszcie – wspólnego języka z Bogiem. Wtedy wspólny trud zaowocuje. Wtedy będzie widać efekty. I będą one piękne. Może nie zawsze będzie dalej łatwo (bo sakramentalne małżeństwo to i świadomość tego, że i krzyż nieść wspólnie również trzeba), ale na pewno będzie pięknie - bo miłość oparta na Bogu jest piękna.

Recenzowana książka: o. Ksawery Knotz OFMCap, „Obudzić sakrament małżeństwa”, Edycja Świętego Pawła.
Pouczająca lektura dla będących w małżeństwie, dopiero się do niego przygotowujących i duszpasterzy.

opr. ac/ac

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama