Sympozjum o naprotechnologii - pytanie o życie

Kampanie za i przeciw aborcji, in vitro czy też w innych kwestiach bioetycznych - czy mamy podstawy, aby rozmawiać o tych zagadnieniach w sposób kompetentny

Co kilka tygodni oczy opinii publicznej kierują się w stronę pewnego sporu, który nie dotyczy wyłącznie gospodarki, czy polityki. Chodzi raczej o kwestie światopoglądowe. O odpowiedź na jedno z najstarszych pytań ludzkości — pytanie o życie.

W najlepszym przypadku możemy obserwować dyskusję, chociaż nie brakuje przypadków użycia „cięższego kalibru”. Przypomnieć można choćby ostatnią kampanię antyaborcyjną, gdzie na blilboardzie umieszczono twarz Adolfa Hitlera, albo oplakatowanie przez Separatystyczne Radykalne Oddziały Maciczne przystanków w Łodzi, gdzie podkreślano prawo kobiety do samodzielnego wyboru aborcji - „My choice”...

Jednym słowem, tematy takie jak aborcja, sztuczne zapłodnienie, eutanazja, są stale i z coraz większym natężeniem podejmowane. I to nie tylko przez czujący odpowiedzialność za sumienie swoich wyznawców w Polsce Kościół Katolicki, ale także przez polityków, zrzeszenia kobiece, czasem te sztandarowo feministyczne i inne organizacje społeczne.

Chyba najjaskrawszym tematem, obok aborcji, jest w ostatnim czasie zapłodnienie in vitro. Kilka miesięcy temu na nowo rozgorzała dyskusja, głównie za sprawą zainteresowania się tym problemem przez obecny rząd. Głos zabiera coraz więcej osób, sprawa dotyczy wzrastającego odsetka osób walczących z bezpłodnością w Polsce. Łączy się z dramatem wielu bezskutecznie starających się o potomstwo par.

Obserwujemy różne postawy. Jedna, to uznanie, że matka ma niezbywalne prawo do posiadania dziecka, które usprawiedliwia wiele działań. Inna, to protest przeciwko sztucznemu zapłodnieniu, promowanie adopcji albo wskazywanie niemoralnych czy niebezpiecznych dla zdrowia aspektów zabiegu. Jeszcze inna to całkowita obojętność, stwierdzenie, że „to nie mój problem”. W projektach proponowanych przez polskich posłów znajdziemy zarówno całkowitą refundację in vitro, jak i próby całkowitego zakazu przeprowadzania go na terenie kraju.

Obserwując media, można zauważyć, że najbardziej słyszalny jest głos organizacji kobiecych i innych środowisk, popierających in vitro, spotkać się możemy nawet ze świadectwami osób „z probówki”, zdecydowanie przeważa przedstawianie tego zabiegu jako szansy na potomstwo. Za pomocą swoich sposobów komunikowania, Kościół Katolicki próbuje dotrzeć do członków swojej wspólnoty, opowiadając się jednoznacznie przeciw in vitro. Jednocześnie Kościół promuje, przedstawiając nawet jako alternatywę, inną metodę walczenia z bezpłodnością. Jest to dość często powtarzane słowo: NAPROTECHNOLOGIA.

Czym jest naprotechnologia? Być może ktoś już słyszał, że to metoda przedstawiana jako, w konfrontacji z in vitro: skuteczniejsza, tańsza, a przede wszystkim humanitarna. Zanim opowiemy się za lub przeciw, musimy najpierw wiedzieć, na czym ona dokładnie polega i co dokładnie ją od in vitro odróżnia... W skrócie można powiedzieć, że to połączenie kilkunastu metod leczenia bezpłodności, co włącza w zakres naprotechnologii wiele gałęzi współczesnej medycyny. Za podstawę naprotechnologii uważa się wykorzystanie modelu Creightona. To sposób wskazania momentów najdogodniejszych do zapłodnienia, w oparciu o obserwację organizmu kobiety. Co najważniejsze, leczenie ma zakończyć się naturalnym zapłodnieniem.

Metoda ta, wymyślona przez amerykańskiego lekarza Thomasa Hilgersa, zdobywa coraz większość popularność w Polsce. Świadczy o tym powstanie w Białymstoku profesjonalnego ośrodka, zajmujący się naprotechnologią, a także rosnąca lista podejmujących pracę na terenie kraju trenerów modelu Creightona.

Poza tym, co powyżej, informacja na ten temat jest dość skromna. Dane, które można znaleźć w Internecie lub w prasie (i to nie tylko katolickiej) nie pokrywają się: według jednych naprotechnologia znacznie przewyższa swoją skutecznością metodę in vitro, według innych jest w równym stopniu skuteczna. Można też spotkać opinię, jakoby obie metody miały zupełnie inne zakresy działania, więc w przypadkach nieskuteczności jednego stosuje się drugie i vice versa. Być może chaos ten spowodowany jest słabym rozwojem metody naprotechnologicznej w Polsce i bardzo emocjonalnym podejściem do niej, zarówno zwolenników, jak i przeciwników? A może decyduję kwestie finansowe? Nie czas gdybanie. Trzeba zająć jakieś stanowisko!

Okazją do wysłuchania opinii, uzyskania informacji z pierwszej ręki, poznania osób zaangażowanych w leczenie niepłodności w Polsce, będzie konferencja odbywająca się w Krakowie 22 maja.

Będzie to możliwość spotkania się z twórcami polskiej naprotechnologii — doktorami Bogdanem Chazanem i Tadeuszem Wasilewskim, którzy przedstawią swoje stanowisko w tej sprawie i podzielą się doświadczeniami swojej wieloletniej pracy.

Konferencja to owoc działań Forum Studenckiego Ultimate Quality — grupy krakowskich studentów, chcących pogłębić swoją wiedzę i wziąć czynny udział we wciąż gorącej, publicznej debacie, na temat leczenia bezpłodności. Głównym organizatorem spotkania jest Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka.

Wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszamy — spotkanie jest otwarte (obowiązek rejestracji), odbywa się dnia 22 maja w Centrum Dydaktyczno — Kongresowym Collegium Medicum w Krakowie, więcej informacji na stronie internetowej http://www.naprotechnologia.pro-life.pl/

Sympozjum o naprotechnologii - pytanie o życie

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama