reklama

Premiera trzeciego tomu Trylogii Różanej już wkrótce! Wywiad z Jagodą Kwiecień

Jagoda Kwiecień jest autorką Trylogii Różanej, w której ważną rolę odgrywa postać św. Rity – patronki spraw trudnych i beznadziejnych – obecnej w opowieści jako cicha towarzyszka drogi bohaterów. Motyw róży, powracający w kolejnych tomach, staje się dla autorki symbolem miłości i wiary: pięknych, ale nierozerwalnie związanych z doświadczeniem ciernia i bólu.

AA

dodane 28.01.2026 09:20

W dwóch dotychczasowych tomach pokazuje Pani historię, która łączy codzienność bohaterów z „momentami granicznymi” (kiedy wszystko wydaje się nie do udźwignięcia). Co było dla Pani najważniejsze w prowadzeniu tej fabuły: emocjonalna prawda postaci, dynamika wydarzeń, czy może duchowy sens, który wyłania się dopiero z perspektywy czasu?

Wydaje mi się, że te trzy wymienione elementy - emocjonalna prawda, dynamika wydarzeń i sens duchowy - są w tej historii nierozerwalnie ze sobą splecione, ale jeśli miałabym wskazać fundament, to byłaby nim prawda emocjonalna postaci. Bez niej wszystko inne byłoby jedynie konstrukcją. Zależało mi na tym, by bohaterowie reagowali "po ludzku", dokładnie tak jak my w naszej codzienności: czasem zbyt impulsywnie, czasem nieporadnie, czasem patrząc przez pryzmat dawnego bólu i ran, czasem z wiarą, a czasem z buntem czy zmęczeniem.

Jednocześnie, jako pisarka świadomie wplatająca w swoje historie wartości katolickie, nie mogę nie przyznać, że duchowy wymiar tej opowieści jest dla mnie bardzo istotny. Nie w sensie moralizowania, ale pokazywania drogi - zmagania się z wiarą, uczenia się zaufania, odkrywania sensu tam, gdzie początkowo go nie widać. "Momenty graniczne" pojawiają się dlatego, że życie je przynosi... któż z nas takich nie ma? Duchowy sens bardzo rzadko objawia się od razu - on wyłania się dopiero z perspektywy czasu, kiedy człowiek potrafi spojrzeć wstecz i zobaczyć, że nawet to, co wydawało się nie do udźwignięcia, miało swoje miejsce w większym planie.

Św. Rita – patronka spraw trudnych i „niemożliwych” – jest w tej trylogii czymś więcej niż tylko religijną dekoracją. W jaki sposób budowała Pani jej obecność w opowieści: jako realną pomoc, znak nadziei, wewnętrzny kompas bohaterów, a może literacki motyw, który spina całą historię w jedną drogę?

Od początku wiedziałam, że nie chcę, aby św. Rita była w tej historii jedynie symboliczną figurą czy religijnym tłem. Jest mi zbyt bliska i zbyt wiele w moim życiu zdziałała, abym mogła potraktować ją wyłącznie jako literacki ornament czy dodatek. Budując jej obecność w całej trylogii, zależało mi na czymś innym - na subtelności. Często mówię, że jest tu "cichą bohaterką": towarzyszką drogi, kimś, kto idzie obok, a nie kimś, kto wkracza ze spektakularną interwencją. I mam poczucie, że właśnie takiego odbioru doświadczam również ze strony czytelniczek.

Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że dla osób, które nie mają osobistego, bardziej "namacalnego" doświadczenia relacji ze świętymi, niektóre sytuacje opisane w książce mogą być zaskakujące. Warto jednak podkreślić, że wiele z nich jest inspirowanych realnymi historiami - moimi własnymi lub osób mi bardzo bliskich - związanymi z wstawiennictwem świętych. To nie jest więc wyłącznie literacki wymysł na potrzeby fabuły.

Dla bohaterów, i w gruncie rzeczy także dla mnie samej, św. Rita jest znakiem nadziei, wewnętrznym kompasem i cichą przyjaciółką, która przypomina, że sprawy trudne, po ludzku często uznawane za beznadziejne, nie są sprawami straconymi. Gdybyśmy myśleli inaczej, odebralibyśmy Bogu Jego wszechmoc. Z literackiego punktu widzenia rzeczywiście spina ona całą trylogię w jedną drogę: dojrzewania, pojednania, pokornego uczenia się zaufania i stawania w prawdzie.

Motyw róży (i samo „różane” skojarzenie tytułowe) kojarzy się z pamięcią, obietnicą, łagodnością, ale też z cierniem. Jaką funkcję pełni symbol róży w kontekście wydarzeń z pierwszych dwóch tomów: bardziej „leczy”, czy bardziej „uwiera” – i co chciała Pani nim dopowiedzieć o miłości oraz wierze?

Symbol róży od samego początku był dla mnie symbolem niejednoznacznym i bardzo świadomie osadzonym w Trylogii Różanej. Owszem, w pierwszym odruchu kojarzy się on z pięknym, kolorowym pąkiem, czymś delikatnym i zachwycającym, ale bardzo szybko - zarówno w życiu, jak i w tej historii - odkrywamy, że róża ma również łodygę z kolcami. I właśnie taka jest miłość oraz wiara.

W pierwszych dwóch tomach symbolika róży momentami wyraźnie uwiera, ale jednocześnie potrafi zachwycać. Dzięki temu już od początku widzimy drogę, którą przechodzą bohaterowie - drogę prowadzącą ku uzdrowieniu. W pierwszym tomie dotyczy to przede wszystkim relacji Róży Jakubowskiej i jej mierzenia się z przeszłością, w drugim tomie najmocniej wybrzmiewa historia Gabrysi, a w trzecim tomie - co można już przewidywać - na pierwszy plan wysunie się Wiktoria. Taki był mój zamysł: aby każdy tom prowadził w głąb innej historii, ale zawsze przez ten sam symboliczny „różany” szlak.

Ta symbolika bardzo mocno wybrzmiewa szczególnie w scenach związanych z Mszą świętą i obrzędem poświęcenia róż, zarówno w pierwszym, jak i w drugim tomie. Pojawiają się tam słowa, które często słyszę także osobiście w krakowskiej parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej: że dzień jeszcze się nie skończył, że wciąż możesz się do kogoś uśmiechnąć, wręczyć komuś pobłogosławioną różę jako znak nadziei albo zostawić ją św. Ricie w geście wdzięczności za otrzymane łaski. To gest bardzo prosty, a jednocześnie niezwykle głęboki i szczery.

W pierwszych dwóch częściach czytelnik obserwuje konsekwencje wyborów bohaterów i to, jak przeszłość wraca w najmniej oczekiwanych momentach. Który wątek fabularny był dla Pani najtrudniejszy do napisania (bo emocjonalnie wymagający albo moralnie niejednoznaczny) i dlaczego właśnie on okazał się kluczowy dla sensu całej trylogii?

Najtrudniejszy był dla mnie wątek związany z konsekwencjami dawnych wyborów, które po latach wracają w zupełnie nowym kontekście i domagają się konfrontacji. Emocjonalnie bardzo wymagające było pisanie o tym, jak łatwo oceniamy cudze decyzje, nie znając całej historii - i jak bardzo przeszłość potrafi upomnieć się o wysłuchanie, nawet wtedy, gdy wydaje się już „zamknięta”.

Jeśli spojrzymy na całą Trylogię Różaną, to jednym z najbardziej poruszających wątków jest dla mnie historia Gabrysi. Przede wszystkim dlatego, że ona od dzieciństwa zostaje uwikłana w decyzje dorosłych - najpierw swojego ojca, a później również w konsekwencje chłodnej, zdystansowanej postawy matki. To nie są doświadczenia, na które dziecko ma jakikolwiek wpływ, a jednak to właśnie one kształtują jego poczucie bezpieczeństwa, sposób przeżywania relacji i postrzegania domu.

Całość wywiadu dostępna na stronie esprit.com.pl w zakładce BLOG.

Źródło: Wydawnictwo Esprit

1 / 1

reklama