„Jezu, ufam Tobie”. Stracili troje dzieci. Dziś mówią o łasce za wstawiennictwem św. Faustyny

Maciej i Dagmara Kosowicz przez dwa lata małżeństwa trzykrotnie tracili swoje dzieci. Każda z ciąż kończyła się około 10. tygodnia. Po trzeciej stracie przyszedł czas zwątpienia i pytania, czy kiedykolwiek zostaną rodzicami. W 2023 roku postanowili jednak zawierzyć swoje pragnienie Bożemu Miłosierdziu. W drodze do lekarza w Białymstoku zatrzymali się w Głogowcu – w domu narodzin św. Faustyny.

„Planowaliśmy mieć dzieci od samego początku małżeństwa. Bardzo tego pragnęliśmy” – wspomina w rozmowie z Opoką Maciej Kosowicz.

Pierwszą ciążę Dagmara Barna-Kosowicz straciła w 2018 roku. W listopadzie tego samego roku małżonkowie pożegnali drugie dziecko, a w maju 2019 roku – trzecie. 

Szczególnie trudne było oczekiwanie na narodziny drugiego dziecka. Od szóstego tygodnia pojawiły się komplikacje. Dagmara regularnie odwiedzała lekarzy, często wychodząc z gabinetu z płaczem. Miała jednak nadzieję, że wszystko dobrze się skończy. Podczas modlitwy wstawienniczej zaprzyjaźniony ksiądz powiedział jej: „drugie dziecko urodzi się zdrowe”.

„Uznałam to za pewnik. «Mam obiecane»” – wspomina.

Kiedy około 10. tygodnia okazało się, że serce dziecka przestało bić, Dagmara przeżyła głęboki kryzys wiary. „Poczułam się oszukana przez Pana Boga. Przecież obiecał mi, że drugie dziecko nie tylko się urodzi, ale jeszcze będzie zdrowe. Załamałam się i byłam zupełnie pozbawiona nadziei” – wspomina.

Po trzeciej stracie przez kolejne lata nie mogła zajść w ciążę.

Jeśli będzie taka wola…

Małżonkowie zaczęli dopuszczać myśl, że być może nie będzie im dane mieć dzieci. „Mieliśmy zrobionych mnóstwo badań i postawionych wiele diagnoz. Myśleliśmy z mężem, że może taki jest po prostu plan Boży” – mówi Dagmara.

Wtedy pojawiła się możliwość konsultacji u prof. Tadeusza Wasilewskiego w Białymstoku, lekarza zajmującego się naprotechnologią. „Daliśmy sobie ostatnią szansę, żeby później nie żałować, że nie spróbowaliśmy” – mówi Dagmara.

W kwietniu 2023 roku wyruszyli z Gorzowa Wielkopolskiego do Białegostoku. Wcześniej podjęli jednak decyzję, która – jak dziś mówią – była przełomowa.

„Pewnego wieczoru usiedliśmy razem i doszliśmy do wniosku, że zawierzymy wszystko Bożemu Miłosierdziu. Jeśli będzie taka wola i dane nam będzie mieć potomstwo, niech tak się stanie” – opowiada Maciej.

Postanowili zrobić wszystko, co było możliwe po ludzku, a rezultat pozostawić Bogu.

„Bóg jest z nami”

Po wizycie u lekarza pojechali do Wilna, które od dawna było bliskie rodzinie Macieja. Odwiedzili najpierw bazylikę z cudownym wizerunkiem Matki Bożej Trockiej w Trokach, a dalej Ostrą Bramę i sanktuarium Bożego Miłosierdzia, gdzie znajduje się oryginalny obraz Jezusa Miłosiernego. Modlili się tam Koronką do Bożego Miłosierdzia.

„Wtedy wyraźnie poczułem w głębi ducha, że Bóg jest z nami i otwiera dla nas skarby swojego Miłosierdzia” – mówi Maciej.

W drodze powrotnej na trasie A2 zauważyli billboard wskazujący na dom narodzin św. Faustyny. „Poczułem impuls w sercu, żeby tam ponownie zajechać” – wspomina Maciej. Tak rozpoczęła się ich szczególna więź z Głogowcem.

Jak w domu

W Głogowcu i Świnicach Warckich, miejscu chrztu św. Faustyny, poznali Przemysława Krajewskiego, który pomaga siostrom, opiekującym się domem narodzin Sekretarki Bożego Miłosierdzia.

„Od razu poczuliśmy się w jego towarzystwie bardzo dobrze. Samo miejsce także miało wyjątkową atmosferę, poczuliśmy się jak w domu” – wspominają.

Później były kolejne spotkania, rozmowy i wspólna modlitwa. W sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Wilnie zaprzyjaźniony kapłan, o. Piotr Darasz OMI odprawił Mszę św. w ich intencji. Małżonkowie zawierzali swoje starania także Matce Bożej Miłosierdzia.

Głogowiec stał się miejscem, do którego Maciej wracał przy kolejnych wyjazdach na studia podyplomowe do Warszawy. „Praktycznie przy każdym moim wyjeździe starałem się choć na chwilę zajechać do Faustyny, powierzyć się jej wstawiennictwu i zawierzyć Bożemu Miłosierdziu” – mówi.

Z czasem zaczął odkrywać św. Faustynę na nowo. Poznał także jej krewną, panią Bożenę, która pokazała mu obrazek przywieziony przez Faustynę do Głogowca w 1935 roku, kiedy mama s. Faustyny ciężko zachorowała. „Powiedziała mi, żebym go ucałował” – wspomina.

Jezu, ufam Tobie

Maciej zaczął coraz głębiej poznawać przesłanie Bożego Miłosierdzia i czytać „Dzienniczek” św. Faustyny. „Kiedyś czytałem go i miałem w sobie pewne powątpiewanie. Dzisiaj każde słowo odbieram inaczej. Staram się o godz. 15 słuchać Koronki do Bożego Miłosierdzia w radiu i modlić się. Potem pojawia się fragment «Dzienniczka». Te słowa za każdym razem mnie uderzają” – mówi.

Odwiedził również groby rodziców św. Faustyny na cmentarzu w Świnicach Warckich. „Modliłem się o wolę Bożą. O to, żeby nasza rodzina była Bożą rodziną, jak rodzina św. Faustyny, i żeby oni otaczali nas swoją opieką” – mówi.

Ciąża pełna lęku

W 2023 roku Dagmara ponownie zaszła w ciążę. Tym razem również nie obyło się bez trudnych momentów. W siódmym miesiącu pojawiły się u niej silne bóle i trafiła do szpitala z atakiem woreczka żółciowego.

„Bardzo się baliśmy kolejnej straty. Cały czas się modliliśmy. Prosiliśmy o modlitwę zaprzyjaźnione osoby związane z s. Faustyną, a także siostry zakonne ze Świnic. Poprosiłem też tutejszego księdza proboszcza o Mszę św. w naszej intencji” – wspomina Maciej.

Atak już się nie powtórzył.

Eugeniusz przychodzi na świat

Termin porodu przypadał na 21 maja 2024 roku. Małżonkowie wybrali dla syna imię Eugeniusz, na cześć św. Eugeniusza de Mazenoda, założyciela Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, z którymi są związani, i którego wspomnienie przypada właśnie tego dnia.

Poród okazał się bardzo trudny. „Modliłem się praktycznie bez przerwy. Prosiłem św. Faustynę, żeby wszystko się udało” – opowiada Maciej.

Dziecko zablokowało się w kanale rodnym. Lekarz ostatecznie musiał użyć kleszczy położniczych. „W pewnym momencie zostałem wyproszony z sali. Patrzyłem kątem oka i modliłem się, żeby wszystko się udało” – wspomina.

24 maja 2024 roku na świat przyszedł Eugeniusz – Gienio.

„To było dla nas ogromne doświadczenie Bożego Miłosierdzia” – mówi Maciej. I dodaje: „Św. Faustyna pisała w Dzienniczku, że wdzięczność za najdrobniejszą nawet łaskę, „zniewala”  Boże Miłosierdzie do udzielania nowych łask… Od czasu, kiedy moja żona poczęła Gienia, staram się codziennie być na Mszy św. i dziękować za każdą łaskę…”.

Podziękowali św. Faustynie

Gienio miał cztery miesiące, kiedy po raz pierwszy pojechał z rodzicami do Głogowca. „Podziękowaliśmy św. Faustynie i Bożemu Miłosierdziu, a potem pojechaliśmy do Kodnia na pielgrzymkę, podziękować Matce Bożej” – opowiada jego tata.

Po narodzinach Gienia pojawiły się kolejne trudne chwile. Dagmara przeszła atak trzustki i konieczna była natychmiastowa operacja. „Nawet w tych trudnych momentach mieliśmy poczucie, że Bóg czuwa nad wszystkim. Cały czas okazywał nam swoje Miłosierdzie i pomoc w drobnych rzeczach, jak choćby mleko zastępczych mam, którym mogliśmy karmić Gienia, kiedy jego mama była w szpitalu” – mówi Maciej.

Dlatego ich modlitwa z czasem coraz mniej była prośbą, a coraz bardziej dziękczynieniem.

Głęboki pokój

Głogowiec pozostał dla rodziny ważnym miejscem. Maciej przyznaje, że za każdym razem, gdy tam przyjeżdża, doświadcza wewnętrznego pokoju.

„Nie potrafię powiedzieć, skąd to się bierze. Kiedy jestem w domu św. Faustyny, ogarnia mnie głęboki pokój serca” – mówi.

W sierpniu 2026 roku małżonkowie po raz pierwszy wspólnie z Gieniem odwiedzili także Łagiewniki. Uczestniczyli w Koronce do Miłosierdzia Bożego i modlili się przy grobie św. Faustyny.

Dla Dagmary i Macieja Kosowicz podążanie śladami św. Faustyny jest dziś nie tylko pielgrzymowaniem do konkretnych miejsc.

„«Jezu, ufam Tobie» – trzy słowa, jakże trudne do zastosowania w życiu. Postawa św. Faustyny: całkowitego oddania wszystkiego Jezusowi Miłosiernemu oraz wielkiej pokory była i jest dla mnie wielką inspiracją i wzorem do naśladowania” – mówi Dagmara.

Dagmara śpiewa w zespole Siloe posługującym w parafii oblackiej pw. św. Józefa w Gorzowie Wielkopolskim. W 2025 roku zespół nagrał autorską płytę „Niezmierzone, Nieskończone Miłosierdzie”. Jeden z utworów – „Nieskończone Miłosierdzie”, napisany przez liderkę zespołu – Hannę Szurkało, powstał na podstawie słów z „Dzienniczka” św. Faustyny.

„Uważam to za kolejny wielki znak łączący nas z tą Świętą” – mówi mama Gienia.

Dziś Gienio jest dla nich nie tylko długo wyczekiwanym synem. Jego narodziny stały się częścią długiej drogi – przez stratę, zwątpienie, modlitwę, zawierzenie i ponowne odkrywanie słów: „Jezu, ufam Tobie”.

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« ‹ 1 › »