W czwartek mija sześć lat od wyroku Trybunału Konstytucyjnego chroniącego nienarodzone dzieci podejrzane o chorobę. Był to kluczowy moment wieloletniej walki o ochronę życia w Polsce. Sprawa nie jest jednak zakończona. Sejm przegłosował właśnie ustawę przywracającą przepisy niezgodne z polską konstytucją.
22 października 2020 r. Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej orzekł, że przepis ustawy z 1993 r. umożliwiający dokonanie aborcji z powodu podejrzenia o „ciężkie i nieodwracalne” upośledzenie dziecka albo jego nieuleczalną chorobę jest niekonstytucyjny.
Dzięki temu liczba aborcji w Polsce natychmiast spadła. W 2020 r. było ich ponad 1,3 tys. W kolejnym roku – 475.
Te dwa zdjęcia dzieli 6 lat bez 1 dnia.
— Kaja Godek 🇵🇱 (@GodekKajaU) 22 października 2026
Pierwsze zrobione pod Trybunałem Konstytucyjnym 22.10.2020, o ile dobrze pamiętam, to jakoś po 15:30. Chwila ogłoszenia wyroku o aborcji eugenicznej, który zrealizował zarówno wniosek poselski, jak i wolę miliona Polaków podpisanych pod… pic.twitter.com/59f6wf00rB
Trzy przesłanki
W 1993 r. przyjęto Ustawę o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Było to lepsze od wcześniejszej peerelowskiej ustawy z 1956 r., która zezwalała na zabicie dziecka „z powodów społecznych”, czyli w zasadzie na życzenie. Nowe przepisy wciąż jednak umożliwiały aborcję: w przypadku, gdy dziecko poczęto w wyniku czynu zabronionego (np. współżycia osób mających mniej niż 15 lat), kiedy zagrożone było zdrowie matki, albo w razie podejrzenia choroby dziecka (nie przewidziano konsekwencji w razie pomyłki w diagnozie).
oku, aborcja była dopuszczalna ze względów społecznych. Jednak po przemianie ustrojowej w 1989 roku pod naciskiem Kościoła katolickiego zaostrzono prawo, choć finalnie zrezygnowano z forsowanego wtedy przez ugrupowania katolickie bezwzględnego zakazu aborcji. Stąd ustawa została nazwana „kompromisem aborcyjnym”.
Naprawione po Kwaśniewskim
W 1993 r. do władzy doszli postkomuniści, więc Sejm przyjął nowelizację ustawy, dopuszczającą aborcję ze względów społecznych. Zawetował ją wtedy prezydent Lech Wałęsa, a rządzącej koalicji SLD-PSL nie udało się odrzucić weta, choć dysponowała – wspólnie z lewicową Unią Pracy – większością 2/3. Po stronie dzieci stanęła część posłów PSL.
Po zwycięstwie Aleksandra Kwaśniewskiego w wyborach prezydenckich w 1995 r. próba przeforsowania ustawy dopuszczającej aborcję ze względów społecznych została ponowiona. Ustawę uchwalono jesienią 1996 r., a postkomunistyczny prezydent ją podpisał. Nowe prawo obowiązywało jednak tylko kilka miesięcy, bo w maju 1997 r. kierowany przez Andrzeja Zolla Trybunał Konstytucyjny uznał nowelizację za niezgodną z ustawą zasadniczą. Pozostałych przesłanek aborcji TK nie badał.
Rozłam
Po wyborczym zwycięstwie Prawa i Sprawiedliwości w 2005 roku. Grupa posłów PiS i LPR próbowała wpisać ochronę życia poczętego do konstytucji. Sprzeciwił się temu prezes PiS Jarosław Kaczyński. W PiS doszło do rozłamu – walczący o nowelizację marszałek Sejmu Marek Jurek opuścił partię. Wkrótce potem PiS na 8 lat utracił władzę.
Okrężną drogą
Nadzieje na poprawę ochrony nienarodzonych dzieci pojawiły się po odzyskaniu w 2015 r. władzy przez prawicę. Jednak w 2016 r. sejmowa większość pod wpływem demonstracji lewicy odrzuciła obywatelski projekt „Stop aborcji”. Złożony w kolejnym roku projekt „Zatrzymaj aborcję” ugrzązł w sejmowej zamrażarce. Prezes Kaczyński zgodził się jednak na to, by grupa posłów z Bartłomiejem Wróblewskim złożyła wniosek w sprawie aborcji w TK. Trybunał długo zwlekał, ale 22 października 2020 r. wydał wyrok.
„Wybuch radości, że właśnie zostaje wprowadzona ochrona życia dzieci z podejrzeniem choroby – wspomina w serwisie X Kaja Godek, która czekała na orzeczenie przed siedzibą Trybunału. – A przecież nie da się z polską Konstytucją pogodzić zabijania ludzi. Więc wyrok nie mógł być inny”.
Zwolennicy aborcji odpowiedzieli serią gwałtownych demonstracji, podczas których w całej Polsce dewastowano kościoły. Hasłem protestów stał się wulgaryzm na literę „w”.
Rząd Mateusza Morawieckiego z opóźnieniem ogłosił wyrok TK. Stało się to w 2021 r. i od tej pory aborcja eugeniczna została zakazana.
Mordercze wytyczne
Po kolejnej zmianie władzy minister zdrowia Izabela Leszczyna wydała wytyczne nakazujące przeprowadzanie aborcji na podstawie pojedynczego zaświadczenia od psychiatry o zagrożeniu zdrowia ciężarnej kobiety. Minister zabroniła nawet weryfikacji takich diagnoz, ogłaszając, że zlecanie dodatkowych badań może zostać potraktowane jako opóźnianie zabiegu, za które szpitale zapłacą karę. Kilka placówek zostało ukaranych kwotami przekraczającymi 100 tys. zł. Liczba aborcji znów zaczęła szybko rosnąć – z 509 w całym 2023 r. do 573 tylko w pierwszym półroczu 2026 r.
Nadzieja na weto
Lewica złożyła w Sejmie projekt znoszący kary za pomocnictwo w aborcji, a Trzecia Droga – projekt przywracający niekonstytucyjną przesłankę eugeniczną. Pierwsza z tych nowelizacji przepadła w 2024 r. w Sejmie, m.in. dlatego, że nie poparła jej część polityków rządzącej koalicji. Lewica ponownie złożyła wniosek dający niemal pełną bezkarność m.in. grupom handlującym pigułkami poronnymi.
W ubiegły wtorek Sejm przyjął oba projekty. W przypadku dekryminalizacji zabrakło zaledwie pięciu głosów, by projekt odrzucono. Tymczasem w głosowaniu nie wzięło udziału 10 posłów PiS oraz Sławomir Mentzen z Konfederacji.
Projekty trafiły do Senatu. Ten zdominowany jest przez polityków ugrupowań rządzących także w Sejmie, więc wydaje się mało prawdopodobne, by wprowadzili oni większe zmiany. Ostateczną decyzję podejmie prezydent. Jeśli zawetuje ustawy, odrzucenie jego weta będzie skrajnie trudne.
Źródło: x.com, Opoka, PAP, prawo.pl
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.