O. prof. L. Borriello OCD: mistycyzm to przeżywanie na nowo – a nie wspominanie – męki Jezusa

Mistycy przeżywają na nowo mękę Jezusa. Nie są one jednak wydarzeniami samymi w sobie, ale powtórzeniem i odnowieniem męki i śmierci Jezusa. To jest przeżycie, a nie tylko wspomnienie. Zwrócił na to uwagę w rozmowie z KAI o. Luigi Borriello – włoski karmelita bosy, były wykładowca teologii duchowości w sekcji św. Tomasza na Wydziale Teologicznym Południowych Włoch w Neapolu Capodimonte oraz wykładowca teologii mistycznej i historii duchowości na Papieskim Uniwersytecie Teresianum w Rzymie.

Piotr Dziubak (KAI Rzym): Prawie wszyscy mistycy doświadczali wielu cierpień fizycznych w Wielki Piątek. Na ich ciałach pojawiały się rany, krwawienia, rysunki, blizny. Ojciec poświęcił mistykom całą swoją pracę naukową. Po co to wszystko?

o. Luigi Borriello: Wcielenie Jezusa trwa nadal w czasie, nie jest odosobnionym momentem w czasie, ponieważ Chrystus jest Bogiem-Człowiekiem i nadal się wciela. Chrystus kontynuuje swoje dzieło wcielenia i odkupienia świata przez ludzi, którzy są chętni, którzy odpowiadają na Jego działanie. Z działaniem Boga wiąże się współkomunikowanie. Mistycy utrwalają także w naszych czasach, niekiedy także w swych ciałach, tajemnicę śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

KAI: Dlaczego te dziwne rzeczy działy się np. ojca Pio, Natuzzy Evolo?

LB: Natuzza Evolo miała rany w kształcie krzyża. Opis i analizę tych szczególnych zjawisk zebrałem zresztą w “Słowniku chrześcijańskich zjawisk mistycznych”. U Natuzzy te zjawiska pojawiały się w nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek, w dniu męki Jezusa. Dlatego miały charakter krwawienia. Ostatnim przypadkiem, który badałem, jest historia s. Eleny Aiello – świętej zakonnicy, urodzonej w Cosenzy na południu Włoch. Co się z nią działo? Była morzem krwi. Przeżywała na nowo mękę Jezusa. Napisała list do siostry Benito Mussoliniego, w którym zwróciła się bezpośrednio do Duce jako ambasadorka pokoju: “Dlaczego wypowiadasz wojnę Stanom Zjednoczonym? Czy wiesz, jakie grożą Ci konsekwencje?” Mussolini nie brał tego pod uwagę. O liście dowiedział się, ponieważ przekazała mu go jego siostra. Nie posłuchał jej. I przekazała mu przepowiednię. Co się wydarzyło później? Historia Mussoliniego jest większości ludzi znana.

Mistycy przeżywają na nowo mękę Jezusa. Nie są one jednak wydarzeniami samymi w sobie, ale powtórzeniem i odnowieniem męki i śmierci Jezusa. To jest przeżycie, a nie tylko wspomnienie.

KAI: Historyczne wydarzenia męki i zmartwychwstania Chrystusa działy się dwa tysiące lat temu. Dlaczego Bóg dopuszcza do tych wydarzeń, dlaczego sprawia, że mistycy przez wieki przeżywają na nowo mękę Jezusa, że takie zjawiska powtarzały się, że dzieją się też w naszych czasach?

LB: Bóg chce przypomnieć ludzkości, że żyje w czasie. Pokonał śmierć. Mistycy to nie UFO, ale istoty ludzkie. Wszyscy możemy być mistykami. Mistycy przeżywają pasję na nowo i opowiadają ludziom ludzkimi słowami to, co Bóg im objawił w tym kontakcie miłości. Są oni obdarzeni silnym zjednoczeniem z Panem. Mistyka to akt miłości. Mistycy otrzymują od Boga doświadczenie samego siebie. To nie jest tak, że doświadczają oni Boga, a On przejmuje inicjatywę. Gdyby Bóg nie otworzył niebios, to jak mistycy mogliby Go zobaczyć?

KAI: Czego doświadczali mistycy od Wielkiego Piątku do Niedzieli Zmartwychwstania? Czy krwawe ślady na ich ciałach zniknęły?

LB: Jak już mówiłem, powtarzało się to w każdy Wielki Czwartek i Piątek. Nie było to cierpienie samo w sobie. Niektórzy mistycy mówią: chcę cierpieć. Może to brzmieć jak rodzaj sadomasochizmu, ale tak nie jest. Kto dziś mówi: chcę cierpieć? Jest to sprzeczne z ludzką logiką. Cierpieć oznacza przynosić owoce dla nowej ludzkości, która rozpoczęła się pod krzyżem, która narodziła się z męki. Ostatnim słowem nie jest śmierć, lecz zmartwychwstanie.

KAI: Od wieczora Wielkiego Czwartku, a następnie przez cały Wielki Piątek w wielu częściach świata różne bractwa organizują procesje pokutne, biczują się. Dlaczego ludzie muszą odczuwać ból, biczować się? Chodzi mi o kontekst religijny.

LB: Ludzie czują potrzebę fenomenologicznego wyrażenia męki Pana Jezusa. Staje się to wtedy jednak widowiskiem, które jest również makabryczne. W okolicach Benewentu ludzie, którzy uczestniczą w procesjach pasyjnych z gołymi torsami, biją się kamieniami po piersiach, ranią swoje ciała. Myślę, że intencja jest dobra, bo chcą żyć pasją Jezusa, jakby to było uwolnienie od zła, w biczowaniu: Panie, zmiłuj się nade mną.

Dawniej w ramach apostolatu ludowego w okresie Wielkiego Postu budowano scenę, na której pasjoniści wygłaszali kazania. Odsłaniali torsy i chłostali ludzi. Święty Paweł od Krzyża w spektakularny sposób interpretował mękę Jezusa. Podobnie dzieje się tak dzisiaj przez pobożność ludową. Dziś pasjoniści głoszą kazania w inny sposób. Kościół musi nas wychowywać do tego, w jakiej intencji i co chcemy robić. Elżbieta od Trójcy Świętej powiedziała: “Chcę cierpieć dla Ciebie”. Mistycy biorą na siebie cierpienie tak, jak Chrystus wziął na siebie grzechy. Ale jaki człowiek dzisiaj powiedziałby: “Zrób ze mną, co chcesz”?

Pamiętam modlitwę oddania bł. Karola de Foucauld, który zostanie ogłoszony świętym 15 maja: “Uczyń ze mną, co zechcesz, bo Ty jesteś moim Ojcem”. Jak zareaguję, gdy doświadczę cierpienia, krachu finansowego, nowotworu lub nieuleczalnej choroby? Czy Bóg mnie ukarał? Absolutnie nie. Bóg nie chce śmierci. Nie mówimy, że jest to kara Boża.

PD: Wróćmy do niedawnego wydarzenia jakim był akt zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi Rosji i Ukrainy, dokonany przez Franciszka wraz ze wszystkimi biskupami świata 25 marca br. Jakie jest jego znaczenie jako wydarzenia, z pewnością o silnym ładunku mistycznym?

LB: W ciągu wieków ogłaszano wiele aktów zawierzenia Matce Bożej. Ten najnowszy oznacza powierzenie w tym szczególnym momencie Ukrainy i Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi. Żeby mogła Ona zatrzymać potężną rękę Boga, chociaż w ostatnich czasach moc Boża bardziej wyrażała się w miłosierdziu niż w karaniu. To zostało powiedziane bardzo jasno Faustynie Kowalskiej. Proszę sobie przypomnieć, jak Jan Paweł ogłaszał ją świętą w roku 2000. Wtedy również pojawiła się groźba wojny. Nie pamiętam teraz dokładnie, w jakim kontekście wypowiedział te słowa papież Wojtyła, ale brzmiały one tak: Maryja zatrzymała potężną rękę Boga, która chciała ukarać! To było w roku 2000.

W ciągu wieków często uciekano się do opieki Matki Bożej, ponieważ jest Ona jedyną kobietą, która może zatrzymać, która może się wstawić, bo Ona ma autorytet matki, może pośredniczyć. Bóg wybrał Ją na matkę. Matka nie może milczeć, nie zwrócić się do Syna, nie powiedzieć: zróbcie to, co wam powie. Jezus może wysłuchać Matki. To znak ogromnie silnego wstawiania się Maryi za ludzkością – Maryi jako Matki i Orędowniczki ludzkości. W tak dramatycznym kontekście wojny takim aktem zawierzenia papież stara się zrobić wszystko, żeby ta wojna ustała.

Co może on uczynić? Na pewno powierzyć ten dramat wojny Maryi. Papież musi uciec się do użycia “białej broni”, którą ma Kościół, a jest nią modlitwa i post. Zwiastowanie Pańskie jest świętem bardzo czczonym także w Kościołach Wschodnich. To początek narodzin Jezusa. To w chwili zwiastowania Maryja przyjmuje Słowo i wypowiada swoje “tak”. Jest to chwila Wcielenia. Odtąd Maryja nie może nie wspierać swoich dzieci. Patrząc na początek i na koniec Jej życia musimy pamiętać o proroctwie starca Symeona, który powiedział: “Miecz przeszyje Twe serce!”. Ona wiedziała, że będzie cierpiała. W pobożności ludowej Matka Boża Cierpiąca jest przedstawiana z siedmioma mieczami, które przeszywają Jej serce. A teraz spójrzmy na Maryję u stóp krzyża, gdzie towarzyszy Ona w ciszy swemu Synowi.

KAI: W przesłaniu fatimskim pojawia się wyrażenie, że Rosja mogłaby stać się bastionem chrześcijaństwa. Patrząc na zdjęcia z Ukrainy, na przemoc wojsk rosyjskich wobec cywili, dzieci, trudno sobie coś takiego wyobrazić obecnie...

LB: Zawsze mówiło się o nawróceniu Rosji, które uznawano za rzecz oczywistą w odniesieniu do objawień fatimskich. Teraz nadeszła chwila na prawdziwe nawrócenie Rosji. Trzeba było dotknąć dna. Ktoś powiedział: a dlaczego nie Chiny? Spójrzmy na to w inny sposób: jeśli Rosja się nawróci, to Chiny będą odosobnione. Nie można też zapomnieć o tym, co napisali o chrześcijaństwie tacy rosyjscy autorzy, jak Sołżenicyn czy Dostojewski. W Fatimie Matka Boża mówiła o nawróceniu Rosji.

KAI: Chociaż od aktu poświęcenia Niepokalanemu Sercu Maryi minęło już trochę czasu, jak w Wielki Piątek powinniśmy wspominać tamten dzień?

LB: Papież chciał odnowić akt poświęcenia nie dlatego, że się nie sprawdziło, ale po to, by przypomnieć ludziom, że Pan, Maryja, Kościół są blisko ludzkości. Że Pan chciał nadać charakter teologiczny temu wydarzeniu, które dzieje się w świecie, ponieważ nie dotyczy ono tylko Rosji i Ukrainy, ale całej ludzkości, gdzie toczą się inne wojny. Kościół nie może pozostawać z boku. Los ludzkości jest powierzony nie tym potężnym w danej chwili, ale Panu i Jego Matce, Matce nowej ludzkości.

Pod krzyżem, jak mówi Ewangelia św. Jana, stały Maryja – Matka Jezusa, Maria Kleofasowa, Maria Magdalena i Jan Apostoł. Przed wydaniem ostatniego tchnienia Jezus mówi do Maryi: “Niewiasto, oto syn Twój”, do Jana zaś: “Synu, oto Matka twoja”. I od tej chwili Jan wziął Ją do siebie. Co to oznacza? Maryja jest nową Ewą. Ewę grzechu zastąpiła nowa Ewa – Maryja, Matka żyjących. Papież mówi: “Panie, zmiłuj się nad Rosją, zmiłuj się Ukrainą”. Franciszek mówi wręcz: “Zmiłuj się nad Kainem! On też jest dzieckiem Bożym. Panie zatrzymaj rękę Kainów!”.

W biblijnej historii Abla i Kaina możemy odczytać historię dobra i zła. Są kolory biały i czarny. Franciszek stoi w innym miejscu tej historii. Jest ponad nią. Uważam, że postępuje słusznie, chociaż jest bardzo mocno za to krytykowany. Bierze na siebie bardzo mocne oskarżenia i to z każdej strony. Papież stąpa po bardzo cienkiej linii. Wiara i modlitwa mu pomaga. Nie chce zranić i obrazić ani Ukraińców, ani Rosjan. Jesteśmy braćmi. Panie, przebacz bratu Kainowi.

KAI: Ojciec poświęcił całe swoje życie naukowe badaniu mistyki. Czy można interpretować objawienia fatimskie właśnie pod kątem mistyki? Czy kluczem do ich odczytania powinna być dosłowność czy raczej metafora, jakaś szersza interpretacja?

LB: Mistycy są trochę prorokami, ale nie przepowiadają przyszłości. Biorąc pod uwagę ich intymną więź z Bogiem są w praktyce zmuszeni do przekazania Bożego planu wobec ludzkości. Przynajmniej jego części. Nie mogą tego trzymać wyłącznie dla siebie. Łucja z Fatimy, Teresa z Avili, Marta Robin, Anna Katarzyna Emmerich, ojciec Pio – co oni robią? Są w kontakcie z Bogiem, przekazują nam treści przez metafory, hiperbole, w wyrazach przekraczających granice. To nie działa według logiki ludzkiej. Oni pozwalają i pomagają zrozumieć Boży plan wobec dzisiejszej ludzkości, na przykład ojciec Pio, siostra Elena Aiello.

Mistyk widzi i doświadcza na własnej skórze i we własnej intymności uczestniczenia w Bogu. I mówi to jako ostrzeżenie: uwaga, sprawy mają się tak, po czym wzywa do nawrócenia. Trochę jak Jan Chrzciciel. Teresa z Avili miała wizję piekła. Od tamtej chwili jej życie, jak mówiła, zmieniło się. Zrozumiała, co to jest piekło. W tamtym czasie hugenoci dopuszczali się świętokradztw w kościołach. Teresa, przebywając w Hiszpanii, zastanawiała się: co ja, mniszka karmelitańska, mogę zrobić w obliczu świętokradztw popełnianych wobec naszego Pana Jezusa Ukrzyżowanego? Mogę ofiarować swoje życie, złożyć je w darze, żeby to wszystko się zatrzymało.

Pomysł czy idea takiej ofiary złożonej Bożemu Miłosierdziu pozostała obecna do dzisiaj w duchowości karmelitańskiej. U Elżbiety Catez (Elżbiety od Trójcy Przenajświętszej) pojawia się na przykład akt zawierzenia Trójcy Przenajświętszej. Mówi ona: spraw, Panie, żebym stała się dodaną ludzkością i wzięła na siebie grzech świata!

Nie można tu zapomnieć o Matce Bożej. Co Ona zrobiła? Cierpiała. Już na początku Jej życia starzec Symeon przepowiedział Jej, że miecz przeszyje Jej serce. Przez całe swoje życie musiała przełknąć wiele gorzkich pigułek: że Jej Syna nie chcą słuchać, że Go prześladują, że plują Mu w twarz, że nie rozumieją Go. To był ból prawdziwej Matki, która nie udaje cierpienia. I w końcu widzimy Ją u stóp krzyża. W tym sensie Maryja była Współzbawicielką. Teraz można zrozumieć, że Ona może mieć wpływ na Boże Serce. To jest akt poświęcenia. Z tego się też składa. Poświęcić znaczy uczynić świętym to, co było złe. Patrząc na to, co się dzieje teraz na Ukrainie, może trudno sobie wyobrazić możliwość zmiany. Pomyślmy o Cyrusie, królu Persów, królu Babilonii, który uratował naród wybrany. Bóg może się posłużyć każdym.

Włoch o. Luigi Borriello jest karmelitą bosym, wykładał teologię duchowości w Sekcji św. Tomasza na Wydziale Teologicznym Południowych Włoch w Neapolu Capodimonte, a także teologię mistyczną i historię duchowości na Papieskim Uniwersytecie Teresianum w Rzymie. Jest konsultantem Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych oraz Kongregacji Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Jest przełożonym neapolitańskiej prowincji karmelitów bosych. Napisał wiele prac o tematyce mistycznej i duchowej, m.in: Doświadczenie mistyczne i teologia mistyczna (LEV, 2008); Breve storia della spiritualità cristiana (z Raffaele Di Muro, Ancora 2013); Dizionario dei fenomeni mistici cristiani (Ancora, 2014).

Piotr Dziubak (KAI Rzym) / Rzym

« 1 »

reklama

reklama

reklama