Podczas obecnej rebelii we Francji płoną szkoły i ratusze, nie kościoły, ale trudno nie widzieć w całym wydarzeniu jakiejś duchowej kontry wobec francuskiego przebudzenia. To przebudzenie jest na serio i dotyczy spraw absolutnie poważnych, więc i odpowiedź jest poważna. Jeśli chodzi o kwestie bardziej przyziemne, to niewątpliwie mści się na Francji przynajmniej kilka błędów.
W mieście Limoges spłonął piękny XIX-wieczny ratusz. W Paryżu oficjalnie mówi się o 150-180 tys. demonstrantów, ale prawdopodobnie było ich kilka razy więcej. Policja z Marsylii liczbę uczestników zamieszek szacuje na 8 tys., a ludzi okradających sklepy – na 30 tys.
This French woman just realized she's now a refugee in her own nation.
— Mrgunsngear (@Mrgunsngear) 17 października 2026
Will this be a tipping point for France? Probably not but it should be.
Oppose 3rd world invaders at all cost if you like living in a 1st world country accordingly...#CityLife #france #paris… pic.twitter.com/GqADrzOalD
Placówki handlowe grabiono w całej Francji. Ikonicznym nagraniem stało się to, na którym właścicielka przedstawia się złodziejom i przekonuje ich, że jest lewicową działaczką popierającą imigrację; bandyci odpychają ją, okradają i demolują sklep. Symbolicznych obrazków jest więcej– starsi ludzie tańczący na ulicy, kiedy nad Paryżem widać dym; para siedząca spokojnie w kawiarni, obok której płonie ogień; do tego dziesiątki nagrań z bójek, ataków na policję i na różne budynki.
Podobne zajścia miały miejsce we Włoszech. Mocno ucierpiał Mediolan, gdzie zajścia miały miejsce na Piazza Duomo, między słynną katedrą a luksusowymi domami handlowymi.
🚨Milan is a battlefield & tourists are hiding.
— Gauci Reports (@GauciReports) 17 października 2026
Smoke bombs are being thrown at rooftop bars. Shops are locked down.
A cost of living protest just became a riot in the heart of the city.
Police are firing tear gas.
Dozens have already been arrested.
British tourists say… pic.twitter.com/7QKXTYgP22
Demonstrowano także w Bolonii, Genui, Bari czy Palermo. Skala była znacznie mniejsza niż we Francji, a demonstracje zwykle spokojniejsze. Podobny profil uczestnika: młody mężczyzna z imigranckiej rodziny, albo lewicowy działacz. Włosi odwoływali się zresztą wprost do wydarzeń we Francji. Na 20 października centrala związkowa CGIL zapowiedziała strajk generalny, który ma objąć cały kraj.
A Palermo i giovani in piazza accanto agli agricoltori e ai lavoratori
— lisameyer🏥🌈⚡️ (@lisameyerildra1) 18 października 2026
Questa è l’Italia che vogliamo, uniti per riprenderci i diritti pic.twitter.com/iczx7LpgnN
Inna Francja
Dopiero co widzieliśmy tysiące młodych Francuzów radośnie witających papieża, a wśród nich setki tych, którzy niedawno przyjęli chrzest, świadomie wybierając chrześcijaństwo. Teraz widzimy inną Francję. Dosłownie inną, bo na ulicach Saint-Denis demonstrują inni ludzie niż ci, którzy modlili się na stadionie w Saint-Denis. Uczestnicy zamieszek chrześcijaństwa nienawidzą, a przy tym nienawidzą obecnego porządku i własnego państwa.
Nie sądzę, żeby wrogość wobec chrześcijaństwa pchnęła ich akurat do obecnej rewolty – jak dotąd przynajmniej płoną szkoły i ratusze, nie kościoły – ale trudno nie widzieć w całym wydarzeniu jakiejś duchowej kontry wobec francuskiego przebudzenia. To przebudzenie jest na serio i dotyczy spraw absolutnie poważnych, więc i odpowiedź jest poważna.
Jak z Ludwikiem XVI
Jeśli chodzi o kwestie bardziej przyziemne, to niewątpliwie mści się na Francji przynajmniej kilka błędów. Po pierwsze, polityka migracyjna połączona z politpoprawnością. I tu już chyba nic nie da się zrobić. Na zamknięcie granic jest za późno (o jakieś 30 lat, jak sądzę). Uczestnicy zajść to francuscy obywatele, nie można ich nagle deportować do kraju dziadków czy rodziców. Można porzucić poprawność polityczną, ale i tu łatwiej powiedzieć, niż nagle zmienić swój sposób myślenia.
„Ludwika XVI ścięto, z Macronem zrobimy to samo” – napisano na jednym z pomników. To druga z rzeczy, które mszczą się na Francji: budowanie tożsamości na rewolucji. Jeśli obywatele od małego wychowywani są w kulcie wielkiej rzezi i demolki, to dlaczego nie mieliby wziąć udziału przynajmniej w demolce?
Rzecz trzecia – pustka aksjologiczna. Brzmi to może ogólnie i abstrakcyjnie, ale ma całkiem praktyczne skutki. Jeśli nie wierzę w żadne wspólne dobro, to walczę o własny interes. Takimi środkami, jakie uznam za stosowne.
PARIS LOOKS LIKE A WAR ZONE THIS MORNING.
— TONY™ (@TONYxTWO) 19 października 2026
Burned-out cars. Debris everywhere. Luxury stores with smashed windows. Monuments tagged. People walking past the wreckage like it’s normal.
This is what walking through the city looks like on October 18th after last night’s “protests.”… pic.twitter.com/H9xUm8wVvF
Kasa – tak, ale
Czwarta sprawa to rzeczywiste trudności ekonomiczne, jakie dotykają młodych Europejczyków, w tym Francuzów i jeszcze bardziej Włochów. O tym akurat politycy, niezależnie od opcji, na pewno bez problemu powiedzą i może nawet uruchomią taki czy inny program, który młodym ma pomóc. Kłopot w tym, że trwały rozwój gospodarczy i tak jest skutecznie hamowany przez unijną politykę klimatyczną (i podobne polityki krajowe), która okazała się polityką totalną, uderzającą – poprzez obłożenie daninami energii i transportu – naprawdę w każdą możliwą działalność i w życie codzienne. I tego ani Unia, ani poszczególne kraje zmieniać nie zamierzają. Mogą więc nakładać maść na obtarcia, ale kajdanki zostają na rękach i nogach. Nie przeceniałbym jednak znaczenia czynnika ekonomicznego. Widzieliśmy nie raz, że rebelie zdarzają się i w czasie boomu, i w okresach kryzysu.
Nie wiem, czy Francja może się zmienić. Na razie powoli liczy straty i próbuje przygotować się na kolejne zamieszki. A Włosi czekają na wielki strajk generalny.
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.