„Gdyby można było ich zobaczyć oczami ciała, kiedy nas strzegą, ukazaliby się nam jako wielkie złote chmury, które rozpościerają się nad nami jak opiekuńcze cienie, i jako chmury niebieskiej rosy, z których spływają na nas łaski” – pisał o aniołach stróżach ks. Dolindo Ruotolo.
Wielki mistyk z Neapolu ks. Dolindo Ruotolo wielokrotnie w swoich dziełach pisał o aniołach. Opisywał je jako istoty, które nie są nam obce, ale żyją wśród nas, strzegąc naszych dusz w dzień i noc. Szczególna relacja łączyła ks. Dolindo z jego aniołem stróżem.
„Aniołowie nie są nam obcy: oni żyją wśród nas, strzegą naszych dusz – podkreślał ks. Ruotolo. – Pięknie jest rozważać, jak te wzniosłe duchy z oddaniem czuwają nad biednymi ziemskimi stworzeniami, by uczynić je chwałą Boga albo też przeciwdziałać, gdy są Mu niewierne. W nocy, w dzień, w radości, w bólu anioł towarzyszy mi nieustannie, nie chcąc dopuścić, aby inteligentna i wolna natura pozostała bezowocna, oraz pragnąc zapobiec temu, by owoce cierpień Jezusa zostały zmarnowane”.
Bez skrzydeł
Ks. Dolindo opisywał aniołów stróżów jako istoty, które wspierają grzeszne dusze.
„Aniołowie Stróże, promieniujący Bożą dobrocią, która jest nieskończoną wielkodusznością, traktują je z pełną szacunku łagodnością, jako spokojne, bezpieczne światła pośród ciemności ducha, który gubi się i grzeszy, oraz jako dyskretne wsparcie dla tych, którzy z trudem przemierzają wyboiste drogi ziemskiego pielgrzymowania”.
Według mistyka z Neapolu istoty duchowe nie wyglądają tak, jak na popularnych wyobrażeniach.
„Gdyby można było ich zobaczyć oczami ciała, kiedy nas strzegą, ukazaliby się nam jako wielkie złote chmury, które rozpościerają się nad nami jak opiekuńcze cienie, i jako chmury niebieskiej rosy, z których spływają na nas łaski” – pisał ks. Dolindo.
Aby lampka nie zgasła
Choć głównym zadaniem aniołów jest prowadzenie człowieka do zbawienia, to jednak niebiańskie duchy pomagają nam w wielu prostych życiowych sytuacjach. Św. o. Pio (który spotkał osobiście ks. Dolindo) wysyłał np. swojego anioła stróża, by ten budził rano chłopaka, który nie był w stanie zdążyć na zajęcia. Święty z Pietrelciny korzystał też jednak z pomocy anioła, kiedy spowiadał.
Z kolei ks. Dolindo prosił anioła stróża o pomoc, kiedy pilnował w seminarium wiecznej lampki.„Ja, młodziutki, czternastoletni chłopiec będąc klerykiem, otrzymałem zadanie zatroszczenia się o lampkę Najświętszego Sakramentu, aby nigdy nie zagasła – tłumaczył w swojej biografii. – Lampki oliwne, które miałem do dyspozycji, były wadliwe, gasły o różnych porach, tak że nie byłem w stanie przewidzieć, jak długo będą płonąć. W ciągu dnia czuwałem, sprawdzając od czasu do czasu lampkę, ale jak miałem podołać temu wymagającemu czujności obowiązkowi w nocy? Modliłem się z prostotą i wiarą dziecka do swojego Anioła Stróża, prosząc go, aby mnie budził minutę przed zgaśnięciem lampki. Na minutę, gdyż ku mojemu zawstydzeniu, nie chciałem tracić czasu przeznaczonego na sen. Jedna minuta wystarczyła mi na przejście z mojego łóżka do kaplicy, w której znajdował się Jezus w Najświętszym Sakramencie. Każdej nocy, o różnych godzinach, w zależności od kaprysu… lampek, czułem delikatne klepnięcie w prawe ramię, jak też głos, który mówił do mnie: «Dolindo, lampka». Wstawałem z łóżka i szedłem do kaplicy, gdy lampka właśnie dogasała. Przycinałem jej knot i wracałem do łóżka”.
Źródło: Opoka za: M. Stanzione, C. Alvino „Ks. Dolindo i niebiańskie duchy”, Esprit, Kraków 2022
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.