Malezja: kolejny kraj na celowniku islamistów

Malezja to kolejny kraj, który znalazł się na celu radykalnych islamistów i może wkrótce stać się islamską teokracją, z narzuconym wszystkim obywatelom prawem szariatu – przestrzegają malezyjscy prawnicy i działacze publiczni.

Przez dziesięciolecia idea przekształcenia Malezji w państwo islamskie była powszechnie postrzegana jako odległa i mało realistyczna ambicja islamistycznej partii PAS (Parti Islam Se-Malaysia). Rozmawiano tym na spotkaniach partyjnych, ale realizacja tych planów wydawała się mało prawdopodobna. Tym razem może być inaczej, a jeśli PAS wygra kolejne wybory, z pewnością zrobi wszystko, aby swoje obietnice ziścić.

Na zagrożenie wskazuje tzw. grupa G25. To wybitni emerytowani malezyjscy urzędnicy państwowi i prawnicy. Przestrzegają, że apel przewodniczącego PAS Abdula Hadiego Awanga o zniesienie tego, co nazywa „prawami z epoki kolonialnej” i nadanie naukom islamu pierwszeństwa przed istniejącym prawem cywilnym to słabo zakamuflowany plan wprowadzenia teokracji.

Hadi wzywa wprost do zniesienia Ustawy o prawie cywilnym z 1956 roku, a także do zmian Konstytucji, które odrzuciłyby prawa uznawane za niezgodne z naukami islamskimi. Jeśli postulaty zostaną zrealizowane, Malezja w praktyce stanie się państwem islamskim, w którym nie będzie miejsca dla chrześcijan ani żadnego innego wyznania religijnego.

Plany dojrzewające od dziesięcioleci

PAS nigdy nie ukrywała swojej ambicji ustanowienia państwa islamskiego. Jak dotąd partia ta pozostawała w opozycji i miała jedynie ograniczone wpływy na szczeblu federalnym. W ostatnich latach PAS zbudowało jednak potężną organizację i wywiera coraz większy wpływ na życie polityczne. To, co kiedyś wydawało się mrzonką, może stać się rzeczywistością, gdy partia obejmie rządy – czy to samodzielnie, czy jako składnik koalicji.

Wybory powszechne w Malezji przewidziane są na rok 2028. Obecny rząd premiera Anwara Ibrahima u progu swej działalności obiecywał reformy, odnowę instytucji i bardziej inkluzywną Malezję. Jednak w praktyce rządzenie głęboko podzielonym krajem okazało się trudne. Anwar musiał godzić reformy z przetrwaniem politycznym, presją gospodarczą i rosnącymi kosztami życia oraz wielowyznaniową tożsamością Malezji, a jednocześnie stawiać czoła coraz bardziej stanowczym żądaniom konserwatywnych polityków muzułmańskich. Dla PAS stwarza to realną szansę przejęcia sterów władzy w kolejne kadencji.

Ważna interwencja G25

Interwencja G25 jest istotna. Konstytucja federalna podyktowana przez prawo szariatu przestałaby być konstytucją spajającą różnorodny etnicznie i religijnie kraj, a stałaby się kagańcem, narzuconym wszystkim przez radykalnych islamistów.

Muzułmanie wierzą, że prawo Boże jest doskonałe. Gdyby tę zasadę przyjąć w oderwaniu od wszelkich ludzkich interpretacji, być może zgodziliby się z nią chrześcijanie, żydzi i przedstawiciele wielu innych religii. Problem jednak w tym, że prawa ustanawiane przez ludzi nigdy w sposób doskonały nie odzwierciedlają prawa Bożego. W samym islamie istnieje pojęcie „fiqh”, oznaczające muzułmańską jurysprudencję, naukę, która przekłada niezmienne koraniczne wskazania (szaria) na faktycznie obowiązujące przepisy prawne. Fiqh jest dziełem ludzkim i jest zmienny, uzależniony od uwarunkowań danej epoki i społeczeństwa.

Tego rozróżnienia zdają się nie respektować politycy PAS. Dla nich liczy się jedynie ich własna interpretacja szariatu, podniesiona do rangi absolutu. Gdy władze religijne zyskają możliwość decydowania o tym, czy malezyjska konstytucja oraz konkretne przepisy prawne zgodne są (w ich przekonaniu) z prawem szariatu, Malezja przestanie być państwem demokratycznym, a stanie się teokracją.

Zagrożona wolność wyznania, zagrożona demokracja

Malezja nie jest krajem wyłącznie muzułmańskim. Owszem, sunniccy muzułmanie stanowią większość (ok. 63,5 proc.), ale liczne są także inne wyznania: buddyści (18,7 proc.), chrześcijanie (9,10 proc.), hinduiści (6,10 proc.). Konstytucja federalna nadaje islamowi szczególną rolę, jednocześnie gwarantując wolność religii. Przejęcie władzy przez radykalnie islamską partię oznaczałoby utratę wszelkich praw przez wyznawców innych wyznań i otwarłoby drogę do prześladowań i przymusowej islamizacji całego kraju.

To, co wcześniej wydawało się jedynie hasłami wykrzykiwanymi na wiecach wyborczych, w ciągu niecałych dwóch lat może się stać oficjalną i realizowaną z całą brutalnością polityką rządu. Wybory z 2028 r. mają olbrzymie znaczenie. Jeśli PAS tak jak do tej pory systematycznie będzie umacniać swoją pozycję, może się stać niezbędny do utworzenia koalicji rządzącej, a w skrajnym przypadku nawet objąć samodzielne rządy.

W retoryce politycznej PAS przedstawia się jako jedyny prawdziwy przedstawiciel islamu, a krytykę radykalnych postulatów traktuje jak przeciwstawianie się samemu islamowi.

Nawet wśród malezyjskich muzułmanów taka optyka nie jest oczywista. Gdy jednak PAS uzyska władzę, z pewnością stłumi wszelkie głosy sprzeciwu również wewnątrz islamu. Radykalizacja umiarkowanych środowisk islamskich pod wpływem fundamentalistycznych działaczy miała już miejsce w niejednym kraju.  Malezja może być następna.

Strategia PAS polega na tym, by objąć władzę metodami demokratycznymi, a następnie stłumić wszelkie przejawy demokracji. Fundamentalizm religijny zawsze prowadzi ostatecznie do religijnego totalitaryzmu. Gdy raz przekroczona zostanie granica wolności, trudno będzie ją obronić w przyszłości. Jak się wydaje, przyczółki zostały już zdobyte przez PAS. Gdy partia zdobędzie władzę na szczeblu federalnym, cała trzydziestoczteromilionowa populacja Malezji stanie się zakładnikiem radykalnego islamizmu.

Źródło: UCA News

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« ‹ 1 › »