Marsz dla Życia w Wilnie: iść pod prąd groźnym przemianom kulturowym

Litwa, podobnie jak Polska, przeżywa olbrzymie zmiany kulturowe, a dane demograficzne są wręcz alarmujące. 26 września ulicami Wilna przeszedł Marsz dla Życia. Jego uczestnicy podkreślają, że żadne programy rządowe nie uratują społeczeństwa przed katastrofą, jeśli nie nastąpi przemiana moralna i odwrót od chorej indywidualistycznej mentalności.

Przesłanie pro-life to nie tylko przeciwstawienie się kulturze śmierci, ale przede wszystkim konsekwentna postawa szacunku dla życia, promocji życia i troski o życie. Litewski Marsz dla Życia był okazją do złożenia świadectwa o tej postawie i pokazania wszystkim, że troska o życie, troska o rodzinę i małżeństwo są wartościami fundamentalnymi, bez których społeczeństwo nie przetrwa.

Uczestnicy marszu przeszli z Narodowej Biblioteki Martynasa Mažvydasa na Plac Katedralny, a w wydarzeniu brali też udział przedstawiciele środowisk pro-life z sąsiednich krajów, m.in. Polski i Łotwy.

Głębokie zmiany kulturowe na Litwie

Simonas Streikus, jeden z organizatorów Marszu dla Życia, podkreśla, że w ciągu ostatnich dekad na Litwie zaszły bardzo głębokie zmiany kulturowe i polityczne. Tradycyjnie rodzinne społeczeństwo odchodzi bardzo szybko w przeszłość, a kolejne pokolenia czerpią wzorce kulturowe z krajów zachodnich. W tym samym kierunku podążają politycy, którzy proponują obecnie rozszerzenie dostępu do wspomaganej reprodukcji dla samotnych kobiet i związków partnerskich.

Dla Streikusa Marsz jest przede wszystkim publicznym świadectwem wartości ludzkiego życia i wezwaniem do podjęcia osobistej odpowiedzialności. Ma nadzieję, że uczestnicy wrócą do swoich domów i społeczności z „odnowioną siłą, wiarą i odwagą”, aby umieć przeciwstawić się kulturze śmierci i nieść przesłanie kultury życia do swoich środowisk.

„Najpotężniejszym świadkiem jest nie tyle przemówienie czy kampania polityczna, co autentyczny przykład kogoś, kto żyje zgodnie ze swoimi przekonaniami pro-life z radością, odwagą i miłością. Wszyscy jesteśmy za siebie odpowiedzialni. Kultura życia buduje się poprzez codzienne decyzje oraz sposób, w jaki społeczeństwo wspiera matki, dzieci i rodziny” – wskazał Streikus.

Cała Europa środkowo-wschodnia przeżywa te same problemy

Zaproszeni na wydarzenie prelegenci z Łotwy wskazali, że problemy związane z przemianami kulturowymi, przekładające się na spadające w gwałtownym tempie wskaźniki zawieranych małżeństw i urodzeń, dotyczą całego naszego regionu.

Agnese Irbe, łotewska działaczka pro-life, wskazuje, że zapaść demograficzna na Łotwie staje się coraz bardziej dramatyczna.

„W ciągu ostatnich 10 lat liczba dzieci urodzonych na Łotwie spadła o połowę. To potężny spadek.” Obecnie wskaźnik dzietności wynosi między 1,1 a 1,2,

Irbe podkreśla, że kryzysu demograficznego nie da się wyjaśnić wyłącznie warunkami ekonomicznymi.

„To nowoczesny trend indywidualistyczny. To kryzys filozoficzny. To kryzys moralny” – powiedziała, wskazując także na „lęk przed posiadaniem dzieci.”

Konsekwencje takiej postawy dla kraju tak niewielkiego jak Łotwa (około 1,6 miliona obywateli) będą olbrzymie, zagrażając przetrwaniu społeczeństwa.

„Dla tak małego narodu jak Łotwa takie wskaźniki to pewna katastrofa. Łotwa może stanąć w obliczu wyginięcia lub asymilacji przez sąsiednie państwa”.

Irbe przyznaje, że przed młode rodziny odczuwają obecnie dużą presję ekonomiczną, uważa jednak, że sama pomoc finansowa nie odwróci trendu społecznego

„Nie sądzę, że więcej pieniędzy automatycznie prowadzi do większej liczby dzieci”.

Na decyzje dotyczące posiadania dzieci i budowania wpływają przede wszystkim przekonania kulturowe, a nie tylko względy finansowe.

Przeciwstawić się fałszywemu przesłaniu kulturowemu

Podobne spostrzeżenia ma polski działacz pro-life Marcin Perłowski (Ordo Iuris), który rozmawiał z Live Action News podczas Marszu dla Życia w Wilnie.

Wskazał on, że spadek wskaźników urodzeń wiąże się ze zmieniającym się postrzeganiem małżeństwa i rodziny. Młodzi ludzie są coraz częściej narażeni na „fałszywe rozumienie niezależności”, w którym małżeństwo, dzieci i obowiązki rodzinne przedstawiane są jako przeszkody dla wolności osobistej. Powiedział, że dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn.

Młode kobiety są zachęcane, aby realizować swoje życiowe plany w „wielkich korporacjach, w karierze zawodowej”, podczas gdy macierzyństwo i życie rodzinne przedstawiane są jako źródło trudności. Mężczyźni mierzą się z równoległym przesłaniem kulturowym, w którym „męskość często jest utożsamiana z fałszywym rozumieniem niezależności.”

„Nie powiedziałbym, że kryzys rodzin wynika ze słabości mężczyzn czy kobiet” – powiedział Perłowski.

Potrzebne są więc kampanie skierowane odrębnie do mężczyzn i kobiet, zachęcające mężczyzn do ojcostwa oraz demaskujące mylne przekazy kulturowe skierowane do kobiet.

Perłowski wskazał także na polskie doświadczenia w zakresie pomocy finansowej dla rodzin, wyjaśniając, że programy społeczne nie wywołały „boomu demograficznego”. Podobnie jak Agnese Irbe przyznał, że presja gospodarcza może utrudniać założenie rodziny, jednak same bodźce finansowe nie rozwiążą problemu.

Właściwym kierunkiem ze strony władz powinno być zmniejszanie obciążenia rodzin i dawanie im „przestrzeni do rozwoju”, w tym poprzez wpływanie na społeczne postawy wobec większych rodzin.

Wileński Marsz dla Życia nie jest organizowany jako ostry protest polityczny, lecz jako publiczne święto życia, rodziny i wspólnoty. Tworząc atmosferę radości i solidarności, wypełnioną tradycyjnymi litewskimi pieśniami ludowymi o rodzinie i świadectwami życia, organizatorzy chcieli pokazać, że kultura życia określa się nie tylko przez to, czemu się przeciwstawia, ale przede wszystkim przez to, co afirmuje i świętuje.

Źródło: Live Action

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« ‹ 1 › »