„Drogie mamy, zostałyście zmanipulowane i okłamane. Nic nie powstrzymuje lekarzy przed stosowaniem właściwych procedur, by ratować życie” – pisze kobieta, która urodziła pięcioro dzieci w jednym z tych stanów USA, które chronią nienarodzone dzieci.
Mieszkanka amerykańskiego Idaho, która doświadczyła w ciąży sytuacji zagrażającej jej życiu obala jeden z mitów powtarzanych przez aborcyjnych propagandzistów, jakoby aborcja była konieczna dla ratowania życia matki. Jest wręcz przeciwnie, a przepisy pro-life obowiązujące w jej stanie chronią i matkę, i dziecko.
Idaho to jeden z amerykańskich stanów, który chroni nienarodzone życie. Niestety w ostatnich miesiącach nasila się tam pro-aborcyjna propaganda, której jednym z nieustannie powtarzanych argumentów jest brak ochrony życia kobiety, która nie może dokonać aborcji w sytuacji zagrażającej jej życiu i zdrowiu.
Matka z Idaho opisuje, z jaką troską i profesjonalizmem medycznym podeszli do niej i jej dziecka lekarze w Idaho, gdy zgłosiła się do szpitala z krwawieniem, wskazującym na prawdopodobieństwo odklejenia się łożyska w 18. tygodniu ciąży. Zaznacza jednocześnie, że mieszkańcy Idaho wprowadzani są w błąd, gdy chodzi o tzw. „propozycję 1”, nad którą mają głosować w nadchodzących listopadowych wyborach. Nie chodzi w niej bynajmniej o ratowanie życia kobiet, ale o uchylenie aborcyjnej furtki, która raz otwarta będzie się otwierać coraz szerzej.
Profesjonalizm lekarzy: ratować i kobietę, i dziecko
Valerie Abraham odnosi się do zmasowanej propagandy, według której ona i jej dziecko powinny nie przeżyć przy obowiązujących obecnie w Idaho przepisach, pisząc:
„Natrafiłam na empatycznych i kompetentnych lekarzy, którzy zaopiekowali się i mną, i moim dzieckiem.”
Kobieta zgłosiła się na izbę przyjęć w swoim mieście, informując personel medyczny o intensywnym krwawieniu, którego doświadcza z dróg rodnych. Była wówczas w 18. tygodniu ciąży. Nie uświadamiała sobie jeszcze w tym momencie, jak poważna jest jej sytuacja. Lekarze jednak nie zbagatelizowali opisywanych objawów i natychmiast podjął stosowne procedury.
Valerie została natychmiast przeniesiona z izby przyjęć na oddział ratunkowy, pielęgniarki założyły jej podwójną kroplówkę, przygotowując ją na ewentualną transfuzję krwi. Diagnoza brzmiała: odklejenie łożyska.
Była to już piąta ciąża Valerie i nic wcześniej nie wskazywało na problemy medyczne. Sytuacja była jednak poważna, a personel szpitala zdawał sobie z tego sprawę. Zastosował się do wszelkich wytycznych amerykańskiego Kolegium Ginekologiczno-Położniczego (ACOG). Wbrew temu, co usiłują twierdzić aborcjoniści, nawet w tych okolicznościach nie oznaczają one bezwzględnych wskazań do aborcji, ale działania zmierzające do ratowania i matki, i dziecka.
Valerie relacjonuje:
„Gdy zaczął się przedwczesny poród, lekarze zastosowali wszelkie dostępne środki, aby powstrzymać krwotoki. Otrzymałam te same leki, o których zwolennicy aborcji twierdzą, że kobiety nie będą miały dostępu w stanach z zakazem aborcji. Urodziłam maleńką dziewczynkę, która wyciągnęła delikatne palce, chwyciła dłoń mojego męża i otworzyła usta. Żyła 43 minuty po porodzie. Trzymaliśmy ją, modliliśmy się razem. Cenna dla nas była każda minuta jej krótkiego życia. Nazwaliśmy ją Amal na cześć prababci. Tego samego dnia wypełniliśmy jej akt urodzenia i akt zgonu.”
Doświadczenie śmierci nowonarodzonego dziecka jest niezwykłym bólem dla matki. Tego nie da się zmienić. Można jednak sprawić, że ból ten będzie powiązany ze świadomością, iż zrobiono wszystko, aby dziecko ratować, a nie – aby je zabić. Dlatego Valerie podkreśla:
„Amal zmarła z godnością, a nie z traumą, ze względu na obecne przepisy Idaho. Otrzymałam opiekę ratującą życie i zdrowie dzięki obecnym przepisom Idaho, a nie wbrew nim”.
Maleńka Amala w ramionach matkiSzkodliwym kłamstwom trzeba się przeciwstawić
To, na co Valerie zwraca szczególną uwagę, to nieustanne wprowadzanie w błąd przez aborcyjnych propagandzistów i straszenie kobiet, które mogłyby się znaleźć w podobnej sytuacji, jak ona.
„Czytając niektóre relacje matek opowiadających swoje historie jako uzasadnienie, dlaczego potrzebna jest zmiana prawa, jestem zszokowana tym, jak matki w podobnej sytuacji jak moja były manipulowane i okłamywane. Powracającym motywem jest «Przez obecne przepisy obowiązujące w Idaho mogłam UMRZEĆ» Nie. Drogie mamy, zostałyście zmanipulowane i okłamane. Nic nie powstrzymuje lekarzy w Idaho przed stosowaniem właściwych procedur i własnego rozeznania, by ratować życie.”
Valerie odnosi się tu do sprawy „Adkins przeciwko Stanowi Idaho”, której werdykt wyraźnie wskazuje, że osąd lekarza w dobrej wierze wystarcza, by umożliwić ratującą życie opiekę dla matki, nawet jeśli skutkiem jest utrata nienarodzonego niemowlęcia. Istotne jest jednak rozróżnienie, czy chodzi o ratowanie życia matki, gdy nie jest możliwe uratowanie życia dziecka, czy też o pozbawianie dziecka życia „na wszelki wypadek”, bo istnieje teoretyczne ryzyko dla matki.
W pro-aborcyjną propagandę usiłuje się także wplątać lekarzy. Jeden z nich, który powszechnie rozgłaszał twierdzenia, że kobiety z Idaho zmuszone są korzystać z opieki w innych stanach w nagłych sytuacjach, przyznał później pod przysięgą, że nigdy nawet nie przeczytał obowiązujących przepisów.
To pro-aborcyjna propaganda naraża kobiety na niebezpieczeństwo
Tu nie chodzi tylko o jeden amerykański stan. Tymi samymi argumentami nieustannie posługuje się propagandowa machina aborcyjna w całych Stanach i na całym świecie. Rzekomo tam, gdzie aborcja nie jest powszechnie dostępna, zagrożone jest zdrowie i życie kobiet.
Problem leży jednak zupełnie gdzie indziej. Jak podkreśla Valerie, tym, co zagraża życiu i zdrowiu kobiety, nie jest brak dostępu do aborcji, ale niekompetencja personelu, brak odpowiedniego zaplecza medycznego, braki kadrowe i zamykanie oddziałów.
Sama jest żoną chirurga urazowego, zdaje sobie więc sprawę z tego, jak wygląda praca człowieka, który ma na co dzień do czynienia z nagłymi sytuacjami, wymagającymi natychmiastowej interwencji medycznej. Z całą pewnością wysyłanie kobiet do stanu, w którym dostępna jest aborcja, rzekomo dla ratowania ich życia, nie wynika ze wskazań medycznych, ale wyłącznie z racji ideologicznych.
„Gdy słyszy się twierdzenia, że [stan Idaho] nie potrafi odpowiednio leczyć nagłych przypadków położniczych takich jak mój, trudno nie zadać pytania, czy lekarze ci są w pełni zaznajomieni z profesjonalnymi wytycznymi, ponieważ absolutnie nic w standardowych procedurach leczenia odklejenia łożyska nie wymaga aborcji. ACOG, Merck i inne organizacje medyczne mają jasne procedury lecznicze w takich przypadkach. Każdy może je sprawdzić. Czyżby ci ginekologowie o nich zapomnieli? Usiłują przedstawiać się jako bohaterowie dramatu, podczas gdy w rzeczywistości zaniedbali swoje obowiązki zawodowe i etyczne.”
Jeśli z takiego postępowania można wyciągnąć jakiś wniosek, to jest to przestroga przed korzystaniem z usług takich motywowanych ideologicznie lekarzy.
„Jeśli w tej sprawie ukrywają prawdę, to w jakich jeszcze będą oszukiwać pacjentów?” – pyta Valerie.
Propozycja zmiany obowiązującego w Idaho prawa, aby otworzyć furtkę dla aborcji w sytuacjach „wskazanych ze względów medycznych” nie służy bynajmniej ochronie zdrowia i życia kobiet, podkreśla autorka. Gdy uważnie przeczyta się obowiązujące przepisy, jasne staje się, że chronią one wystarczająco dobro kobiety. Celem proponowanych zmian jest otwarcie drogi do aborcji na żądanie, a nie zapewnienie kobietom opieki zdrowotnej.
„Ja zagłosuję przeciwko «Propozycji 1», ponieważ sama doświadczyłam właściwej opieki położniczej w sytuacji najwyższego ryzyka i wiem, że prawo Idaho szanuje matkę, dziecko i lekarza” – kończy Valerie.
Propagandzie trzeba się przeciwstawiać, odwołując się do faktów. I takim właśnie faktem jest sytuacja, której doświadczyła Valerie i maleńka Amal, zadająca kłam twierdzeniom aborcjonistów.
Źródło: Live Action
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.