„Od trzech lat żyjemy jak w więzieniu”. Dramat chrześcijan w jedynej takiej wiosce na Zachodnim Brzegu

Taybeh (At-Tajjiba), to jedyna – w całości chrześcijańska – palestyńska wioska na Zachodnim Brzegu Jordanu. Sytuacja pogarsza się tam jednak z tygodnia na tydzień z powodu przemocy ze strony żydowskich osadników. Ostatnio, jak poinformował tamtejszy proboszcz, zablokowali oni dojście do gajów oliwnych, uniemożliwiając ich właścicielom zbiory.

 „Dla naszych chrześcijan oliwki to źródło dochodu, historyczna więź z ziemią i to, dzięki czemu mogą tu pozostać” – podkreślił ks. Bashar Fawadleh.

Kapłan należący do Łacińskiego Patriarchatu Jerozolimy przypomniał, że dla mieszkańców Taybeh rolnictwo pozostaje kluczowym źródłem utrzymania rodzin, tymczasem coraz częściej ich upraw padają łupem złodziei, blokowany jest im dostęp do ich ziemi i hodowanego bydła.

„Niepokój budzi całkowity brak poszanowania prawa” – podkreśla także kard. Pierbattista Pizzaballa, łaciński patriarcha Jerozolimy.

Patriarcha, który ostatnio dwukrotnie odwiedził tę chrześcijańską wioskę, wskazał, że „sytuacje te rodzą rosnącą nieufność i lęk wśród Palestyńczyków, którzy nie wiedzą, do kogo się zwrócić o pomoc ani gdzie szukać wsparcia”.

Żywe kamienie

„Życie w At-Tajjibie stało się tak przerażające, że ludzie boją się nawet chodzić po ulicach” – opowiada dziennikarzom Madees Khoury. Kobieta urodziła się w Stanach Zjednoczonych i tam skończyła studia, postanowiła jednak wrócić na ziemię swych dziadków i została menadżerką w rodzinnej firmie produkującej piwo. Mówiąc o niełatwej codzienności, naznaczonej ograniczeniami w przemieszczaniu się narzuconymi przez izraelskie władze i przemocą ze strony osadników, Khoury zapewnia: „Chcemy żyć w pokoju, godności i wolności" i podkreśla: „Jesteśmy pierwotnymi żywymi kamieniami Ziemi Świętej”.

Żyjemy jak w więzieniu

At-Tajjiba jest otoczone przez siedem wojskowych punktów kontrolnych stworzonymi przez izraelską armię, które ONZ uważa za nielegalne. To z tych punktów właśnie uzbrojeni osadnicy zastraszają mieszkańców wioski.

Madees Khoury opowiada, że na ścianach miejscowego kościoła, niedawno pojawił się napis w języku hebrajskim: „Śmierć Arabom!”.

„Od trzech lat żyjemy jak w więzieniu” – podkreśla chrześcijanka.

Opowiada, że nigdy nie wiadomo, ile czasu przyjdzie czekać w punkcie kontrolnym, kilka minut czy kilkadziesiąt godzin. „Utrudnia to dostanie się do pracy, szkoły, szpitala czy do domu” – podkreśla Khoury. I dodaje: „Wielu ludzi śpi w samochodach, bo nie mogą wrócić do domu. To nie jest życie: nie da się zaplanować dnia, umówić się na spotkanie. Żyje się z minuty na minutę”.

Palestyna to mój dom

Kobieta, jak mówi, jest pierwszą i jedyną piwowarką na Bliskim Wschodzie. Wskazuje, że do prowadzenia rodzinnego biznesu w takich warunkach potrzeba wiele determinacji i cierpliwości. Opowiada, że wszystko, co wjeżdża na Zachodni Brzeg i z niego wyjeżdża, jest kontrolowane przez Izraelczyków, podobnie jak ilość wody potrzebna do produkcji piwa.

„Naród palestyński ma naprawdę ogromną wytrwałość” – mówi Khoury. „To niesamowite, ile cierpliwości i nadziei mamy na lepszą i pokojową przyszłość. Myślę, że miłość i poczucie przynależności do tej ziemi pomagają nam pozostać tutaj i stawić czoło wszystkim tym wyzwaniom, przemocy i atakom. Tak jest w moim przypadku. Palestyna to mój dom” – dodaje.

Podróż trwająca godzinę zajmuje trzy dni

Prowadzenie działalności gospodarczej w Palestynie jest wymagającym doświadczeniem, podobnie jak produkcja piwa w kraju arabskim, ale rodzina nie zniechęca się: sprzedają swój produkt na miejscu oraz eksportują go do 17 krajów. Procedura jest niezwykle skomplikowana: „Aby dotrzeć do portu, musimy przejeżdżać przez specjalne punkty kontroli handlowej, ponieważ nie mamy własnych granic. Według mapy port w Hajfie dzieli od Taybeh około półtorej godziny drogi. Jednak wysłanie tam piwa zajmuje co najmniej trzy dni”.

Rodzina nie zamierza się jednak poddawać. Zatrudniają 15 pracowników z At-Tajjiby i okolicznych wsi. Ta praca to dla nich jedyne pewne źródło utrzymania, gdy je stracą – podkreśla Khoury – pozostanie im jedynie emigracja w poszukiwaniu godnego życia.

Źródło: KAI

« ‹ 1 › »