Patriarcha ekumeniczny Bartłomiej zdecydowanie skrytykował rosyjskich przywódców kościelnych za religijne uzasadnianie wojny przeciwko Ukrainie. Odrzucił również zarzut, że przyznanie autokefalii Prawosławnemu Kościołowi Ukrainy przyczyniło się do rosyjskiej inwazji. Podkreślił, że decyzja ta miała charakter kościelny i służyła przywróceniu jedności prawosławnych w tym kraju.
„Rosyjska inwazja militarna uwidoczniła hipokryzję tych rosyjskich przedstawicieli Kościoła, którzy rzekomo troszczyli się o prawosławnych wiernych Ukrainy” – powiedział zwierzchnik Patriarchatu Konstantynopolitańskiego w rozmowie z Byronem Karydisem, opublikowanej w najnowszym numerze „Books’ Journal”. Wywiad omówił portal Orthodox Times.
Wojna nie może być „święta”
Patriarcha Bartłomiej skrytykował duchownych, którzy określają wojnę jako „świętą”, próbują uzasadniać ją teologicznie i błogosławią broń używaną przeciwko Ukraińcom. Zaznaczył, że chodzi o ludzi, których rosyjskie władze kościelne wcześniej nazywały braćmi, a których obecnie chcą podporządkować ideologii „ruskiego miru”.
Patriarcha odrzucił twierdzenia, że przyznanie w 2019 r. autokefalii, czyli niezależności kościelnej, Prawosławnemu Kościołowi Ukrainy było przyczyną rosyjskiej inwazji. Określił tę decyzję jako akt czysto kościelny, podjęty w celu przywrócenia jedności prawosławnych wiernych na Ukrainie.
„Wojna, która od czterech i pół roku tak boleśnie doświadcza Ukrainę, z pewnością nie rozpoczęła się dlatego, że jej Kościołowi przyznano autokefalię” – podkreślił.
Przypisywanie odpowiedzialności za rosyjską agresję decyzji Konstantynopola było próbą przerzucenia winy i usprawiedliwienia tego, czego usprawiedliwić się nie da.
Autokefalia ukraińskiego Kościoła pozostaje jednym z głównych punktów sporu między Konstantynopolem a Moskwą. Patriarchat Ekumeniczny podpisał tomos, czyli dokument przyznający niezależność kościelną, w styczniu 2019 r., po soborze zjednoczeniowym w Kijowie w grudniu 2018 r. Na zwierzchnika nowej struktury wybrano metropolitę Epifaniusza.
Moskwa nie uznała tej decyzji i zerwała komunię eucharystyczną z Konstantynopolem. Rosyjski Kościół Prawosławny uważa, że Ukraina należy do jego kanonicznego terytorium. Konstantynopol uzasadniał swoje działanie odpowiedzialnością za rozstrzyganie sporów kościelnych oraz potrzebą przezwyciężenia podziału w ukraińskim prawosławiu.
Ruski mir – religia w służbie świeckiej władzy
Krytyka patriarchy Bartłomieja dotyczy również ideologicznego uzasadniania rosyjskiej agresji. Patriarcha wskazał, że religijne pojęcia są wykorzystywane do legitymizowania przemocy i podporządkowywania innych narodów.
Przypomnijmy, że problem nie ogranicza się do retoryki – marcu 2024 r. Światowa Rosyjska Rada Ludowa, obradująca pod przewodnictwem patriarchy moskiewskiego Cyryla, przyjęła dokument „Teraźniejszość i przyszłość ruskiego miru”, określający rosyjską napaść na Ukrainę jako „świętą wojnę”. Dokument przedstawiono władzom ustawodawczym i wykonawczym Rosji.
Światowa Rada Kościołów (której członkiem jest wciąż Rosyjski Kościół Prawosławny) wyraziła wówczas zaniepokojenie tym stanowiskiem. Jej sekretarz generalny Jerry Pillay przypomniał, że w rozmowie z nim w Moskwie w maju 2023 r. patriarcha Cyryl miał zgodzić się, iż żadna wojna zbrojna nie może być święta. Według Pillaya późniejszy dokument pozostawał w sprzeczności z tym stanowiskiem oraz z chrześcijańskim powołaniem do budowania pokoju.
Władze Patriarchatu Moskiewskiego wielokrotnie przedstawiały konflikt w kategoriach duchowej walki z Zachodem. Krytycy tej narracji wskazują, że ideologia „ruskiego miru” łączy prawosławie, rosyjską tożsamość narodową i ambicje polityczne Moskwy, uzasadniając rzekome szczególne prawo Rosji do oddziaływania na sąsiednie kraje.
Tragiczne skutki fałszywej ideologii
Patriarcha Bartłomiej zapewnił o solidarności z narodem ukraińskim, w tym z prawosławnymi wiernymi, którzy doświadczają skutków wojny. Wspomniał o zniszczonych świątyniach, ofiarach śmiertelnych, osobach zaginionych i uchodźcach. Podkreślił, że obrona napadniętych i opowiadanie się za sprawiedliwością powinny iść w parze z wysiłkami na rzecz zakończenia walk. Zaapelował do przywódców religijnych, przedstawicieli społeczeństwa i wszystkich ludzi dobrej woli, którzy mają możliwość wpływania na strony konfliktu, by zachęcali je do zawieszenia broni i podjęcia dialogu.
W rozmowie patriarcha poruszył także problem zamykania prawosławia w granicach narodowych. Sprzeciwił się traktowaniu go jako luźnej konfederacji niezależnych Kościołów lokalnych. Podkreślił, że prawosławie powinno zachowywać świadomość jedności, a jego misja nie może zostać podporządkowana nacjonalizmowi.
Patriarcha Bartłomiej odniósł się również do relacji Kościoła i państwa, zaznaczając, że powinny one ewoluować z poszanowaniem wolności religijnej i praw człowieka. Podkreślił przy tym ekumeniczną odpowiedzialność Patriarchatu Konstantynopola za jedność prawosławia.
Źródło: KAI
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.