Weigel: misją Kościoła jest głoszenie Ewangelii, a nie „słuchanie”

Misja Kościoła obejmuje umiejętność wysłuchania drugiej osoby, ale nie może się do tego ograniczać. Wysłuchawszy, trzeba jasno głosić ewangeliczną prawdę, bo tylko ona prowadzi do spotkania z Chrystusem i do zbawienia – przypomina George Weigel.

Swój najnowszy felieton, zamieszczony w First Things, amerykański myśliciel zaczyna od nawiązania do niedawnego watykańskiego spotkania, na którym omawiano misję Kościoła w zakresie małżeństwa i rodziny. Spotkanie to podsumował w niezwykle trafny i zwięzły sposób bp Erik Varden z Trondheim na portalu Coram Fratribus. Z teologiczną głębią norweski biskup wyjaśnia nauczanie Kościoła na temat wagi i znaczenia sakramentu małżeństwa oraz katolicką koncepcję rodziny. Stawiając czoła współczesnemu kryzysowi małżeństwa i rodziny – który doprowadził między innymi do gwałtownego spadku urodzeń praktycznie wszędzie – świat najbardziej potrzebuje prawdy biblijnej: prawdy o mężczyznach i kobietach, ich odrębności i komplementarności; prawdy o małżeństwie jako przymierzu, a nie zwykłym kontrakcie. To właśnie w rodzinie dziecko powinno się uczyć dojrzewania do życia społecznego. Rodzina jest szkołą dobrze rozumianej wolności. Mali tyrani, którymi wszyscy byliśmy jako dwulatkowie, stopniowo dojrzewają, aż staną się dorosłymi, którzy mogą realizować swój potencjał jako jednostki, a jednocześnie przeżywać życie w solidarności z innymi.

Słuchanie staje się przesłaniem?

Niestety, jak zauważa Weigel, głos bpa Vardena zderza się z zasadniczo odmiennymi i błędnymi koncepcjami, które wybrzmiewają na kolejnych spotkaniach w ramach „procesu synodalnego”. Koncepcje te można określić mianem „alarmująco anorektycznego” rozumienia misji Kościoła w zakresie małżeństwa i rodziny.

„Ta koncepcja wyszła na pierwszy plan, gdy jeden z teologów wybranych do wystąpienia na konferencji prasowej na zakończenie niedawnego spotkania rzymskiego powiedział, że to spotkanie przewodniczących konferencji biskupich świata pokazuje, iż jesteśmy teraz «Kościołem, w którym słuchanie staje się przesłaniem.» Bo «gdy słuchamy historii innych, gdy pozwalamy, by historie innych stały się naszymi opowieściami, widzimy zbieżność wielu historii, przez które możemy wyraźnie dostrzec ślady Boga».”

Opowiadanie historii czy głoszenie ewangelii?

Wystarczy spojrzeć na historię dwóch uczniów idących drogą do Emaus w Ewangelii Łukasza, aby uświadomić sobie, jak słabe i nieskuteczne jest takie ujęcie misji Kościoła. Owszem, dwaj uczniowie opowiadali sobie swoje własne historie, a także historię tego, co „wydarzyło się [w Jerozolimie] w tych dniach”  (Łk 24,18). Cóż jednak z tych opowieści, skoro nie umieli w nich dostrzec „śladów Boga” i zmierzali w niewłaściwym kierunku. Ich oczy otworzyły się dopiero, gdy zostali pouczeni przez wcielonego i zmartwychwstałego Syna Bożego i rozpoznali Go w łamaniu chleba. Wtedy zawrócili ku Jerozolimie, będącej symboliczną zapowiedzią Nowej Jerozolimy, będącej punktem docelowym odkupionej ludzkości.

Bazując na tej ewangelicznej perykopie Weigel podkreśla:

„Przesłaniem Kościoła nie jest «słuchanie». Przesłanie Kościoła to ewangelia. Głoszenie i zaproszenie do przyjaźni z Panem Jezusem z pewnością wymaga słuchania, tak aby głoszenie i wezwanie były dostosowane do tych, którzy są ewangelizowani i wzywani. Ale jeśli przesłaniem jest «słuchanie», to Kościół staje się nieustannym klubem dyskusyjnym, uwikłanym we współczesny zamęt kulturowy.”

To właśnie biblijna opowieść o ludzkiej naturze i ewangelia Jezusa Chrystusa jest lekarstwem na to błędne koło niekończących się narracji. Ewangelia nie może zostać sprowadzona do rangi jednej z wielu opowieści, ale jest tą właśnie opowieścią, która ukazuje właściwy kierunek.

Misja musi opierać się na prawdzie

Nie negując potrzeby wysłuchania drugiej osoby, Weigel przeciwstawia się takiej wizji katolicyzmu, w której „słuchanie staje się przesłaniem”. Taka wizja uniemożliwia wręcz wypełnienie misji, którą powierzył Kościołowi Chrystus. Jeśli mamy głosić światu Chrystusa, musimy nosić w sobie przekonanie, że istnieją ustalone prawdy wiary katolickiej, które pociągają za sobą szczęście jednostki, a także solidarność z innymi, w tym szczęście i solidarność w małżeństwach i rodzinach.

„Zapraszanie kogoś do usłyszenia tych prawd i pomoc słuchaczowi w ich przyjęciu wymaga uważnego słuchania, to jasne. Ale jeśli medium – słuchanie – stanie się przesłaniem, zatraca się samo przesłanie. Być może niektórzy chcieliby, aby to właśnie oznaczała «synodalność». Jeśli tak, to są w godnym pożałowania błędzie. Bo gdy przesłaniem jest słuchanie, a nie ewangelia, słuchacze będą nadal w naszych czasach błądzić na wielu drogach do Emaus, z których żadna nie jest autostradą do Nowej Jerozolimy.”

Słuchanie jest koniecznym etapem, rzec można – wstępem do ewangelizacji. Jezus również najpierw wysłuchał Łukasza i Kleofasa. Potem jednak skorygował ich myślenie, aby naprowadzić ich na właściwą drogę. I do tego samego powołany jest Kościół, któremu nie wolno się zatrzymać na etapie słuchania.

Źródło: First Things

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« ‹ 1 › »