Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Willi Hofsümmer

229 krótkich opowiadań

Czas postu / Męka Pańska

ŚMIEJĘ SIĘ RAZEM Z NIMI

Był październik 1982 roku. Ponownie musiałem przejąć zastępstwo w drugiej klasie. Znałem te dzieci już dobrze. Chciałem zacząć przedpołudnie od zabawy, kiedy nagle zdumiałem się - tego chłopca jeszcze nigdy tutaj nie widziałem. Przestraszyłem się, przyglądając mu się dokładniej: mały, bardzo szczupły, blady i prawie bez włosów na głowie.

"Jak się nazywasz? Ja ciebie jeszcze nie znam!" - zapytałem po kilku chwilach milczenia. "Wojtek" - odpowiedział mi cienkim, wysokim, ale radosnym głosem. "Aha, najwyraźniej jesteś nowy w tej klasie?" "Ja już od zawsze jestem w tej klasie!" - brzmiała odpowiedź.

Nie chciałem dalej wypytywać. Pracowaliśmy pilnie. Ale moje myśli krążyły wciąż wkoło Wojtka. Co mogło się dziać z tym dzieckiem? Czyżby był on chory?

Czy przeprowadził się w nowe miejsce, czy, czy, czy ...?

"Idziemy na wychowanie fizyczne!" - zawołałem na koniec lekcji. To była dopiero radość! Ustawione zostały drabiny, pod nimi leżał gruby materac. Wojtek wspiął się do góry lekko i zwinnie jak mały szympans, a potem z okrzykiem skoczył w dół na miękkie podłoże. Nagle podszedł do mnie i powiedział: "Muszę teraz przerwać tę zabawę. Nie wolno mi się przemęczać!" Zdumiony siadłem obok niego na ławce. A wtedy opowiedział mi swoją historię: "Wie pan, byłem pół roku w szpitalu. A tam pod spodem - wskazał ręką na swoja koszulkę, spod której wyglądał plaster - tam wciąż jeszcze tkwi gumowa rurka, która została włożona do mojego ciała podczas operacji. Ale ona wcale mnie nie boli! A wie pan, dlaczego mam tę rurkę? Ponieważ miałem raka, raka w brzuchu, wie pan? Była tam gruba, twarda narośl, tak duża jak pięść mężczyzny. Wycięli mi ją w szpitalu. Potem przez długi czas nie wolno mi było nic jeść. Na koniec chodziłem każdego dnia na chemioterapię, po której wypadły mi wszystkie włosy. Ale one znowu urosną!" - zapewnił Wojtek z radością w głosie.

Siedziałem obok niego bardzo poruszony. Cała klasa zebrała się wkoło nas.

"Ale wie pan, co w tym jest najlepsze? Teraz muszę już tylko raz w tygodniu chodzić do szpitala na pobranie krwi. A potem mogę iść do domu. Inne dzieci, które też na to chorują, muszą zostać w szpitalu i wszystko je bardzo boli. Kiedy tam jestem, odwiedzam każde dziecko i śmieję się z nim, aby poczuło się lepiej".

Wojtek spojrzał na mnie swoimi ciepłymi, brązowymi oczami i zaśmiał się. "Teraz mogę już znowu skakać i wspinać się!"

W czerwcu 1984 roku Wojtek zmarł w wieku jedenastu lat na raka. W ostatnich trzech tygodniach swojego życia był już za słaby, aby chodzić do szkoły. Dwa lata walczył ze sobą; mówił: "nie musicie już przychodzić, ja wkrótce umrę". Przy otwartym grobie dziecka każdy czuł, że tutaj nie ma już żadnego innego rozwiązania. Tutaj człowiek nie może już nic więcej poradzić. Człowiek nie jest panem świata.

Kiedy następnego dnia po pogrzebie rozmawiałem z dziećmi, powiedziały:

"Gdy przypominamy sobie Wojtka, to czujemy się tak, jakby stał obok nas..."


opr. ab/ab



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: śmierć ofiara opowiadania post katecheza przykład cierpienie tajemnica Willi Hoffsümmer
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W