Pełnoskalowy przymus aborcyjny. Wszystko w rękach prezydenta

Aborcyjny przymus jest już w Polsce od dwóch lat faktem. Jeśli wejdą w życie oba przegłosowane przez sejm projekty, będziemy mieli przymus pełnoskalowy. Oby prezydent wysłał ustawy aborcyjne tam, gdzie ich miejsce.

Aborcji nie wprowadza się przez żaden „wolny wybór”, tylko poprzez przymus. Ponad dwa lata temu bez ustawy ogłoszono karanie szpitali, które chcą chronić nienarodzone dzieci. I kary są nakładane – to zwykle kilkaset tysięcy złotych. Dla zwolenników aborcji to za mało. W przyjętej właśnie przez Sejm nowelizacji ustawy aborcyjnej znalazł się przepis:

„Świadczeniodawca, który zawarł umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia w zakresie obejmującym świadczenia zdrowotne z zakresu opieki zdrowotnej nad kobietą w ciąży, jest zobowiązany do udzielenia tych świadczeń w sposób kompleksowy, w sposób obejmujący przerywanie ciąży”.

Jeśli zatem chcesz prowadzić porodówkę – musisz robić u siebie aborcje. Nie ma miejsca dla ordynatorów, którzy nie chcą zabijać dzieci. Wszyscy będą musieli zatrudniać kogoś pokroju ginekologów z Oleśnicy (chyba że „zabieg” wykonają sami, w praktyce wyjdzie na jedno).

Upór i uniki

Rządząca partia wkłada w forsowanie aborcji całkiem dużo wysiłku. Zaskakująco dużo, biorąc pod uwagę to, że w wielu kwestiach lubiła raczej lawirować. Teraz lawirowania nie ma: najpierw kary, potem – w 2024 r. – projekt dający bezkarność aborcjonistom, który cudem został odrzucony przez posłów, teraz podobny projekt, w pakiecie z przywróceniem niekonstytucyjnej aborcji eugenicznej. Oba przeszły w sejmie i należy się spodziewać, że senat też je przyjmie bez większych zmian.

Sprawa obciąża oczywiście najbardziej tych, którzy przygotowali aborcyjne ustawy i za nimi zagłosowali, ale projekt o dekryminalizacji prawica mogła zablokować, a nie zrobiła tego.

Jeszcze 5 głosów – i większość mieliby zwolennicy odrzucenia ustawy. A z jakichś powodów w głosowaniu nie wzięło udziału 10 posłów PiS (w tym Jarosław Kaczyński) i Sławomir Mentzen z Konfederacji.

Potrzeba jasnej decyzji

Aborcyjny przymus jest już w Polsce od dwóch lat faktem. I już przynosi rezultaty, o czym świadczy szybko rosnąca liczba aborcji. Jeśli wejdą w życie oba przegłosowane przez sejm projekty, będziemy mieli przymus pełnoskalowy. Senat pewnie się na to zgodzi. Oby prezydent wysłał ustawy tam, gdzie ich miejsce. Skierowanie ich do Trybunału Konstytucyjnego, zwłaszcza w trybie kontroli następczej, nie miałoby większego sensu. Nie tylko ze względu na wojnę wokół Trybunału, ale przede wszystkim dlatego, że projekty są od początku do końca złe. Miejmy nadzieję, że po prostu zostaną zawetowane.

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« ‹ 1 › »