Dzik jest dziki. Ludzie niedźwiedziom na pożarcie

Wielu ludzi idealizuje świat zwierząt uważając, że jest bardziej ludzki i humanitarny niż sami ludzie. Kobieta w Warszawie, której dzik złamał biodro stwierdziła, że jest przeciwna strzelaniu do dzików. I co tu robić? Według mnie dojdzie w końcu dzik w stolicy kogoś zabije i wtedy przyjdzie otrzeźwienie – pisze br. Damian Wojciechowski TJ.

Ostatnio kiedy kończyłem odwiedziny u znajomych, przy samych drzwiach ni z tego, ni z owego, bez żadnej przyczyny, dziabnął mnie ich piesek. Wściekły zaleciłem, aby sprawić mu lanie, tak aby na długo zapamiętał, że ludzi gryźć nie wolno. Ku mojemu zdziwieniu znajomi pieskowi nic nie zrobili (choć wcześniej wywijał już takie numery) twierdząc, że piesek rozumie swój błąd i żałuje. Czy rozumie i czy żałuje to już zostanie tajemnicą tego pieska, bo mnie nie przeprosił. Po drodze zajrzałem do jeszcze innej znajomej, właścicielki dwóch pokaźnych dogów niemieckich oraz kilku koni i poskarżyłem się złe potraktowanie mnie przez owego pieska. O dziwo zamiast współczucia usłyszałem, że… sam sobie jestem winien, bo nie lubię zwierząt i one to czują. Powód: onegdaj stwierdziłem, że Kirgistanie nieposłuszne koniki przerabiane są na kiełbaski. Nieśmiało próbowałem oponować, że to jednak mnie pogryzł piesek, a nie ja pieska, więc nie jestem niczemu winny.

Mój współbrat z Tomska na Syberii powiedział mi ostatnio, że władze zabroniły jego wiernym przeprowadzić coroczną pielgrzymkę do tajgi, do miejsca pochówku dwóch błogosławionych zakonnic grekokatolickich, które umarły tam z wycieńczenia w zsyłce w czasach stalinowskich. Tym razem jednak przyczyną zakazu była nie polityka tylko niedźwiedzie. W tym roku na Syberii naliczono już 18 ofiar zabitych przez te drapieżniki, a zazwyczaj jest ich 1-2. W jednej z wiosek w okolicach Tomska 5 niedźwiedzi zabiło dwóch ludzi i kilka sztuk bydła. Przyczyna prosta: gigantyczne pożary i równoczesny słaby urodzaj jagód – niedźwiedzie są głodne. Dobrze, że to się nie dzieje w Polsce, bo u nas pewnie ekolodzy by organizowali losowanie kogo rzucić misiom na pożarcie.

Kanibale i zboczeńcy

Zresztą w 2019 roku podczas mojej wyprawy na rzekę Oleniok w Syberii spotkałem się już z tym zjawiskiem, kiedy to w wyniku pożarów w Krasnojarskim Kraju niedźwiedzie masowo emigrowały do Jakucji powodując konflikty z miejscowymi królami tajgi. Na Kamczatce, która jest mniejsza od Polski żyje około 25 tys. niedźwiedzi i jest to podgatunek o wiele większy oraz agresywniejszy niż nasze misie tatrzańskie – widziałem na własne oczy, więc mogę to potwierdzić. Niedźwiedź nie ma naturalnych wrogów, dlatego jego populacja regulowana jest przez kanibalizm. Stare niedźwiedzie napadają na młode, zazwyczaj jeszcze będące pod opieką matki, eliminując potomstwo konkurentów i zwiększając w ten sposób szanse na dalsze przekazanie własnego DNA. Z tego powodu władze zezwalają na odstrzał około 5 tys. zwierząt rocznie i nie stanowi to żadnego zagrożenia dla gatunku. Że zwierzęta nie mają do siebie humanitarnego podejścia – na to można dawać milion przykładów. Mój francuski współbrat zakończył zooantropologię i spędził kilka lat w Kongo, w dżungli, badając przy pomocy wideokamer społeczne zachowania szympansów. Zdradził mi, że u szympansów kopulacja jest wyłącznie gwałtem i następstwem podniecenia samca, wywołanego pojawieniem się innego samca, wzajemną demonstracji siły, dominacji i męskości.  

Dzik jest dziki, dzik jest zły! 

Dzik ma bardzo ostre kły! 

Te kły nazywają się szable, żeby nie było wątpliwości do czego służą. Ten prosty, acz pouczający wierszyk Brzechwy nie jest obecnie zbytnio poprawny politycznie. Wielu ludzi idealizuje świat zwierząt uważając, że jest bardziej ludzki i humanitarny niż sami ludzie. Kobieta w Warszawie, którą dzik staranował i złamał biodro stwierdziła, że jest przeciwna… strzelaniu do dzików. I co tu robić? Według mnie dojdzie w końcu do wypadku, że dzik w stolicy kogoś zabije i wtedy przyjdzie otrzeźwienie. Oczywiście winne nie są wyłącznie obecne władze Warszawy z ich prozwierzęcą ideologią, ale wszyscy ci, którzy humanizują przekaz o zwierzętach, a także wszelkie poprzednie władze, które przez lata nie reagowały na wzrost populacji dzików w metropolii i doprowadziły do sytuacji, że o ulicach chodzi tam już ich około 3 tys.

Władza nad dziełami rąk Boga

Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz,
i czym – syn człowieczy, że się nim zajmujesz?
Uczyniłeś go niewiele mniejszym od istot niebieskich,
chwałą i czcią go uwieńczyłeś.
Obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk Twoich;
złożyłeś wszystko pod jego stopy:
owce i bydło wszelakie,
a nadto i polne stada,
ptactwo powietrzne oraz ryby morskie,
wszystko, co szlaki mórz przemierza.

(Ps 8)

Mamy tutaj zdziwienie i zachwyt nad cudem jakim jest istota ludzka. Biblia niesie nam przekaz o człowieku jako istocie wyjątkowej, stworzonej na obraz i podobieństwo Boga. Człowiek zajmuje centralne miejsce w kosmosie i w świecie przyrody.

Człowiek jest przecież koroną stworzenia.
Człowiek brzmi dumnie, człowiek odmienia.
Człowiek zawraca rzeki w biegu, karczuje puszczę, zalesi biegun.
Przenika makro, wnika w mikro.
Wynalazł spreje na woń przykrą.

Tak śpiewają Elektryczne Gitary, aby jednak zaraz posiać cień zwątpienia w tę wielkość człowieka.

Gdzie szukać początku tego procesu deprecjacji człowieka? Wydaje mi się, że ziarenko tej niechęci do homo sapiens paradoksalnie można znaleźć w renesansie, który w centrum świata na miejscu Boga zaczął stawiać człowieka. Oświecenie i pozytywizm coraz bardziej eliminowały Boga z horyzontu człowieka, równocześnie coraz bardziej fanatycznie wierzyły w potęgę ludzkiego rozumu i techniki przez niego tworzonej, a zarazem miały coraz większą pogardę wobec człowieka jako takiego. Ideologie totalitarne werbalnie służąc ludzkości zarazem traktowały konkretną jednostkę jako trybik w machinie państwa, z którym można zrobić wszystko, a nawet wyrzucić go i zniszczyć. Człowiek z korony stworzenia stawał się zakałą świata. Dzisiejszy ekologizm i zoofanatyzm to punkt końcowy odrzucenia człowieka przez siebie samego. Świat nie jest już misternie stworzonym domem dla mężczyzny i kobiety, lecz staje się celem samym w sobie, bezdusznym wynikiem ewolucji, która niczemu nie służy i nie ma żadnego celu. Człowiek z tego, któremu powierzono cały kosmos, stał się jego zakałą i ślepą uliczką ewolucji, którą w końcu sztuczna inteligencja unicestwi dla dobra całej przyrody.

Zaniedbany ogród

„Między niebem a ziemią zawieszeni
choć bliżej nam zawsze do ziemi”

– śpiewało Stare Dobre Małżeństwo, bo jesteśmy szczególnymi stworzeniami, gdzie duchowe i materialne zlało się w jedność (dlatego też wierzymy w zmartwychwstanie ciał, Wniebowstąpienie i Wniebowzięcie). Nieprzyjaciel rodzaju ludzkiego ma nas w pogardzie, za to nasze ograniczenie materią, czasem i przestrzenią, on duch czysty nie może się pogodzić, że Bóg tak ukochał nas, słabych i zamkniętych w ciele. Nieprzyjaciel człowieka jest duchem, lecz w odróżnieniu od Boga nie jest wszechmogący, nie może bezpośrednio oddziaływać na świat materialny. Może natomiast oddziaływać na sferę duchową, moralną, emocjonalną. Likwidacja ludzkiego gatunku, którego on tak nienawidzi, ma być więc przeprowadzona przez samego człowieka. Nieprzyjaciel człowieka tak wpływa na nasze myślenie, emocje, abyśmy znienawidzili samych siebie, wzgardzili i w końcu odrzucili. Kiedy z cywilizacji usuwa się obecność Boga, wtedy ginie też wartość tego, którego stworzono na boskie podobieństwo. Jeśli wzór jest fikcją, to kopia jest nicością. Człowiek bez Boga nic nie znaczy, nie jest nikomu potrzebny, nie ma prawa na uprawianie ogrodu, którego nikt mu nie przekazał w dzierżawę.

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« ‹ 1 › »