Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


Zbigniew Kaliszuk

Katolik i polityka



Czy katolik powinien interesować się polityką, angażować się w nią? Co powinien brać pod uwagę przed oddaniem swojego głosu? Jakie stanowisko wobec polityki powinien zajmować Kościół? Czy powinien rekomendować konkretnych polityków, opowiadać się za określonymi rozwiązaniami prawnymi i wartościami czy może w ogóle powinien trzymać się jak najdalej od tematu? Tragedia w Smoleńsku i wybory prezydenckie pobudziły zainteresowanie społeczne polityką i pewnie niejeden z nas stawia sobie takie pytania.

Często słyszymy, że nie warto poświęcać uwagi polityce, bo tylko niepotrzebnie możemy pobrudzić sobie ręce, skłócić się z innymi osobami, a w przypadku Kościoła zniechęcić do siebie wiernych, którzy chcą słuchać o Bogu i miłości. Tymczasem polityka dotyka spraw istotnych, które bezpośrednio dotyczą każdego z nas. Politycy — rząd, sejm, prezydent — tworząc i wykonując prawo, podejmując decyzje personalne, wpływają na to jakiej wysokości będziemy płacić podatki, po jakich drogach będziemy jeździć, gdzie i za ile będziemy się leczyć, na jaką emeryturę będziemy mogli liczyć, czy będziemy opierać się kryzysom gospodarczym, a co za tym idzie, czy nasz majątek nie będzie tracił wartości.

Dla wielu osób czynniki ekonomiczne i ich odniesienie do naszego życia zamykają powody dla których powinni interesować się polityką oraz ograniczają kryteria podejmowania decyzji wyborczych. Wiele razy spotykałem się z poglądem, że wystarczy, by polityk był sprawnym administratorem. Z pewnością wysokie kwalifikacje są niezbędne do dobrego sprawowania swojego urzędu, zatroszczenia się o gospodarkę i nasz los. Wierzę jednak, że niemniej ważne są wyznawane wartości.

Polityka wpływa na obowiązujący światopogląd. To politycy ustalają prawo i jego interpretacje odnośnie aborcji, in vitro, homoseksualizmu, edukacji seksualnej, rozdziału państwa od Kościoła i innych spraw światopoglądowych. Polityczne wybory, jakich dokonujemy przy urnach, mają wpływ na życie bardzo konkretnych ludzi, m.in. tych, którzy mogą zostać uśmierceni w wyniku aborcji, czy tych, którzy zostaną wprowadzeni w błąd w wyniku zideologizowanej edukacji seksualnej. Kwestie światopoglądowe są często sprowadzane do roli „tematów zastępczych”. Ale czy „tematem zastępczym” może zostać nazwane życie setek czy tysięcy ludzi ?

Warto być świadomym tego, że zakusy polityków sięgają nie tylko bezimiennych dzieci i zarodków, ale także regulacji bezpośrednio ingerujących w życie każdego z nas, czego przykładem jest ostatnia ustawa określająca w jaki sposób mamy wychowywać dzieci.

W czasie wyborów rozstrzyga się to, na jakich wartościach będzie opierać się nasze społeczeństwo. Politycy różnie definiują prawdę, uczciwość, sprawiedliwość, patriotyzm, przywiązują różną wagę do pamięci historycznej.

Swoim zachowaniem politycy narzucają pewne normy społeczne. Gdy w telewizji czy prasie widzimy polityków obrażających i szydzących z innych, posługujących się kłamstwem i hipokryzją, to sami jako społeczeństwo zaczynamy zachowywać się podobnie. Sadzę, że wielu z nas nie chce żyć w kraju, w którym takie zachowania są na porządku dziennym.

Kierowanie się w polityce zasadą, że liczą się wyłącznie czynniki ekonomiczne, przypomina zachowanie tych ludzi, którzy wierzą, że w życiu liczą się tylko pieniądze. Doświadczenie pokazuje jednak, że nawet najbogatszy człowiek może być nieszczęśliwy. Tak samo bogactwo i rozwój ekonomiczny nie mogą być jedynymi czynnikami określającymi sukces narodu i państwa. Jeśli polityką będą zajmować się nieuczciwi ludzie, to nie zostanie spełniony nawet postulat dobrobytu materialnego, w imię którego ponoć należy poświęcić wartości - gospodarka nie będzie się dobrze rozwijać. Nieuczciwi politycy nad interesy społeczeństwa z reguły przedkładają interesy własne i swoich znajomych, a rządy takich osób rozwijają korupcję, zabijają konkurencyjność (choćby przez ustawione przetargi) i przedsiębiorczość zwykłych obywateli, którym nie sposób ominąć biurokratycznych procedur.

Wszystkie wymienione aspekty, powodują, że katolicy powinni się poważnie interesować polityką. W ten sposób możemy zadbać zarówno o swój własny los, jak i o wartości, w jakie wierzymy. W szczególności potrzebne są osoby, które będą chciały zaangażować się w życie publiczne. Jeśli wśród nas nie znajdą się chętni, którzy będą to robić, to wyborcom zawsze pozostanie wybieranie mniejszego zła.

A jakie stanowisko powinien zajmować Kościół ? Sądzę, że Kościół nie powinien opowiadać się wprost za konkretnymi politykami. Przez wiele lat na polskiej scenie politycznej mogliśmy zaobserwować zmiany poglądów u takiej liczby polityków, że trudno mieć pewność, że osoba, jaką popieramy, nas nie zawiedzie. Co więcej, w ten sposób Kościół musiałby się podpisać pod wszystkimi postulatami danej osoby, czy partii — także w tych obszarach, które nie dotyczą zakresu jego działalności np. dotyczącymi ekonomii, czy infrastruktury.

Uważam natomiast, że obowiązkiem Kościoła jest przypominanie o wartościach, jakimi powinni kierować się politycy i upominanie się o mądre prawo dotyczące kwestii społecznych. Kto jak nie Kościół powinien zatroszczyć się o nienarodzone dzieci, które same nie mogą się bronić? Kto skuteczniej może bronić także wszystkich innych ludzi przed byciem skrzywdzonym? Kościół jako instytucja dysponuje znacznie potężniejszym głosem niż jakakolwiek indywidualna osoba, czy najbardziej prężna organizacja świecka. Kościół nie może mówić o miłości tylko w teorii, ale powinien przede wszystkim głosić ją w praktyce. Upominanie się o prawa i los innych ludzi jest wyrazem najgłębszej miłości.

Jako członkowie Kościoła szczególną aktywność w działaniu na rzecz mądrych wartości powinniśmy wykazywać przed wyborami politycznymi. To wtedy rozstrzyga się wiele kwestii światopoglądowych. Gdy już zostaną wybrane osoby reprezentujące wartości sprzeczne z naszymi, to może być za późno, by coś uratować.

Z pewnością każdy wiele razy słyszał, że Kościół w ogóle nie powinien zajmować się polityką. Z pozoru takie hasła wypowiadane są z troski o losy Kościoła. Gdy się jednak bliżej przyjrzymy, to okaże się, że Ci, którzy najgłośniej o nich mówią, z Kościołem nie mają wiele wspólnego. Prawdziwym powodem takich słów jest często niechęć do wartości społecznych, jakie reprezentują przedstawiciele Kościoła i chęć narzucenia własnego dyskursu, poprzez wyeliminowanie z dyskusji publicznej bardzo poważnego „przeciwnika”. Nie dajmy się zmanipulować.

Myśląc o polityce, warto zachować w pamięci słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które pozostają niezmiernie aktualne: „Nasza Ojczyzna stoi dzisiaj przed wieloma trudnymi problemami społecznymi, gospodarczymi, także politycznymi. Trzeba je rozwiązywać mądrze i wytrwale. Jednak najbardziej podstawowym problemem pozostaje sprawa ładu moralnego. Ten ład jest fundamentem życia każdego człowieka i każdego społeczeństwa. Dlatego Polska woła dzisiaj nade wszystko o ludzi sumienia! (...) Być człowiekiem sumienia, to znaczy angażować się w budowanie królestwa Bożego: królestwa prawdy i życia, sprawiedliwości, miłości i pokoju, w naszych rodzinach, w społecznościach, w których żyjemy i w całej Ojczyźnie; to znaczy także podejmować odważnie odpowiedzialność za sprawy publiczne; troszczyć się o dobro wspólne, nie zamykać oczu na biedy i potrzeby bliźnich, w duchu ewangelicznej solidarności.”


opr. mg/mg



 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: obojętność polityka ekonomia społeczeństwo gospodarka sumienie obywatel nauczanie społeczne Kościoła katolik w polityce kwestie społeczne