Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


FORMACJA  DUCHOWA
"...KU  POKRZEPIENIU  SERC"

Janusz  Tadeusz  Skotarczak

DUCHOWOŚĆ  KATECHETY,  CZYLI  O  CZYM  KATECHETA  PAMIĘTAĆ  POWINIEN  -  cz.  I

cz.II
Refleksje nad przesłaniem Jana Pawła II
do katechetów Trzeciego Tysiąclecia
 [ * ]

Słowo wstępne, czyli kilka słów o rzeczywistości

Czas, który przeżywamy, jest darem i wyzwaniem. Przed nami pierwszy cały rok szkolny, który przeżyjemy w nowym wieku. Jest to zarazem dwunasty rok od powrotu nauki religii do szkół. Ci, którzy w tym roku szkolnym zdawać będą maturę, całą swoją edukację religijną przeżyli w szkole. Jedno jest pewne: religia w szkole jest darem, ale też ciągle nowym i trudnym wyzwaniem dla katechetów. Jan Paweł II przygotowywał nas przez cały swój pontyfikat na wyzwania nowego czasu i wskazywał, na co winien zwrócić uwagę chrześcijanin, a zwłaszcza katecheta, aby świadectwo jego życia było owocne. Szczególnie przypominał o tym w trakcie Jubileuszu Katechetów, w grudniu ubiegłego roku. Warto więc wsłuchać się w to, co pierwszy Katecheta Kościoła podpowiada wszystkim nauczającym.

Według Jana Pawła II, źródłem natchnienia dla posługi katechety, z którego winien on czerpać energię, jest świadomość obecności wśród nas zmartwychwstałego Jezusa, wyrażona w słowach: "Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata" (por. Mt 28,20). To zapewnienie nie uwalnia jednak od sytuacji wypalenia zawodowego, a niekiedy wielkiego rozgoryczenia. Jedni są zmęczeni trudną pracą, inni natomiast odczuwają frustrację z powodu inicjatyw, które się nie powiodły; jeszcze inni cierpią na skutek niezrozumienia, z jakim spotykają się w szkole czy w parafii. Wielu zadaje sobie pytanie, jak dziś katechizować, jak katechizować w tej rzeczywistości.... Wydaje się, że główne wyznaczniki nowej rzeczywistości są dosyć pesymistyczne.

Można by podać jeszcze inne niepokojące symptomy naszej rzeczywistości. Zostawmy je. Znamy je dobrze. Jan Paweł II jest świadom tych i innych zagrożeń. Mogłem o tym przekonać się osobiście podczas rozmowy z Ojcem Świętym w grudniu ubiegłego roku. Jest jednak pewny, że nie można ulec naiwnemu przekonaniu, że znajdzie się jakąś magiczną formułę, która pozwoli rozwiązać wszystkie problemy. Mówi: "Nie zbawi nas żadna formuła, ale Jezus Chrystus" (por. Novo millennio ineunte, 29). Nie ukrywa też i mówi wprost: "Trudno jest wierzyć w takim świecie" (por. Przemówienie Jana Pawła II podczas Światowego Dnia Młodzieży, Rzym 19 sierpnia 2000). Wiedząc o tym jak trudno jest dziś katechizować dzieci, młodzież i dorosłych, Jan Paweł II zwraca uwagę na pewne priorytety w życiu katechety. Spróbujmy się im przyjrzeć i choć chwilę nad nimi zastanowić.

Priorytet pierwszy: dbaj o swoje przygotowanie teologiczne i pedagogiczne

Jan Paweł II w czasie Jubileuszu Katechetów w Rzymie powiedział: "Praca katechety wymaga wierności Chrystusowi i Kościołowi - wszyscy mają prawo otrzymywać odpowiedzi nie subiektywne, ale zgodne z nauczaniem Kościoła". Aby to było możliwe, należy dobrze znać nauczanie Kościoła i śledzić na bieżąco to, co dzieje się w Kościele. Wymaga to od katechety ustawicznego studium, jeżeli ktoś chce być katechetą, to nie ma innego wyjścia, jak je podjąć. To jest jasne: uczniowie nie mogą mieć niedouczonego katechety.

Ustawicznego studium wymaga też powołanie katechety, by był zaczynem dialogu ekumenicznego i międzyreligijnego. Tu bowiem potrzebna jest solidna wiedza nie tylko o Kościele Katolickim, ale o Kościołach Wschodnich, Wspólnotach Anglikańskich i wspólnotach kościelnych wyrosłych z reformacji. Ważna jest znajomość istotnych stanowisk w sferze wiary i moralności. Przenosząc przez próg Trzeciego Tysiąclecia smutne dziedzictwo podziału chrześcijaństwa, winniśmy jako katecheci pamiętać, że "(...) wezwanie «ut unum sint» jest dla nas wiążącym poleceniem i jednocześnie siłą, która nas wspomaga oraz zbawiennym napomnieniem pomagającym przezwyciężać nasze lenistwo i ciasnotę serca" (por. Novo millennio ineunte, 48). Zaangażowanie natomiast katechety w dialog z filozofiami, kulturami i religiami winno wynikać z pluralizmu kulturowego i religijnego, jakiego na dużą skalę można się spodziewać w nadchodzącym czasie. Wymagać tego od nas będzie samo życie. Dziś na przykład nie sposób wyobrazić sobie, aby po ostatnich atakach terrorystycznych, przypisywanych fundamentalistom islamskim, katecheta nie znał podstawowych wiadomości o islamie. Jako katecheci powinniśmy prowadzić dialog ekumeniczny i międzyreligijny, dając pełne świadectwo o nadziei, która jest w nas (por. 1 P 3,15). A to wymaga systematycznego studium teologicznego.

Przygotowanie teologiczne jest także potrzebne, aby katecheta mógł właściwie realizować program i "zamieszkać w pytaniach uczniów". Nawiązał do tego Jan Paweł II w słowach skierowanych do młodzieży podczas pamiętnego spotkania na Tor Vergata, w sierpniu ubiegłego roku. Mówił: "Każda istota ma w sobie coś z apostoła Tomasza. Ulega pokusie niedowiarstwa i stawia zasadnicze pytania". Ojciec Święty podał wtedy trzy pytania, które są ważne dla młodych ludzi, pytania, na które ciągle szukają odpowiedzi:

  • Czy to prawda, że Bóg istnieje?
  • Czy to prawda, że świat został przez Boga stworzony?
  • Czy to prawda, że Syn Boży stał się człowiekiem, umarł i zmartwychwstał?

Jako katecheci spotykamy się z tymi i z innymi problemami. W tym roku na Przystanku Woodstock młodzież pytała: Jaki jest sens celibatu? Dlaczego mamy się spowiadać przed ludźmi, którzy też są grzesznikami? Po co jest Kościół? Dlaczego mam wierzyć w Boga? Jak rozumieć nieomylność Papieża? Dlaczego Bóg pozwala na cierpienie niewinnych ludzi? Dlaczego Bóg dopuszcza kataklizmy? Ile zarabia ksiądz? Jak wygląda życie seksualne księży? Po co księdzu luksusowy samochód?

Sam do dziś pamiętam pytanie, które otrzymałem na pierwszej lekcji, po powrocie religii do szkół, 12 lat temu. Kończyły się zajęcia, zostało parę minut do końca, poprosiłem więc o pytania. Ponieważ była to lekcja organizacyjna, liczyłem na pytania związane ze sprawami organizacyjnymi. Usłyszałem jednak pytanie: "Czy katecheta wierzy w Boga?" Ktoś w klasie odpowiedział za mnie, ale ja do dziś żyję tym pytaniem. Potem miałem setki innych, jednak to pierwsze pozostało dla mnie najważniejsze. Po wielu latach moich spotkań z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi wiem jedno: wszystkie pytania - choćby najbanalniejsze - winny być uszanowane i spotkać się z odpowiedzią. Aby to było możliwe, musimy dbać o swoje przygotowanie teologiczne.

Przygotowanie teologiczne to jednak nie wszystko - nie możemy zapominać o przygotowaniu pedagogicznym. Jan Paweł II uważa, że powinniśmy dostosować się do szczególnych potrzeb każdego, do jego wrażliwości i języka, na wzór św. Pawła, który pisał: "Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych" (por. 1 Kor 9,22). Szczególnie mamy myśleć o młodzieży. Jesteśmy zobowiązani do szukania nowych dróg - nowych sposobów katechizowania. Po prostu "(...) młode wino należy lać do nowych bukłaków" (Łk 5,38). Stoi więc przed nami ciągłe zadanie docierania do tych, którzy chodzą na katechezę, ale są obojętni. Jest to tym bardziej naglące, zważywszy na to, że już trzy lata temu Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego podał, że 33% chodzącej na religię młodzieży określa siebie jako obojętni i niewierzący. Rację ma więc Kardynał Ratzinger, który podczas Jubileuszu Katechetów mówił, że obok "klasycznej" ewangelizacji należy poszukiwać "nowej" ewangelizacji, która byłaby przyjęta przez współczesnych ludzi, do których nie dociera "klasyczna" ewangelizacja. Katecheza jest kierowana do wszystkich, a nie jedynie do określonej grupy ludzi i dlatego tym bardziej jesteśmy zobowiązani do szukania nowych dróg jej przekazu. Nie możemy zadowalać się faktem, że większość dzieci i młodzieży chodzi na religię. Powinno nas ciągle niepokoić pytanie: Jak katechizować? Jak przekazywać dziś dzieciom, młodzieży i dorosłym Ewangelię? Dzieci zapytane w jednej ze szkół, jakiego przedmiotu nie lubią, odpowiedziały: - "Nie lubimy religii". - "Dlaczego?" - "Bo nic nie rozumiemy". Uczniowie potrzebują, by przełożyć im depozyt wiary na język codzienny. Opór dzieci i nastolatków winien być dla katechety wyzwaniem do solidnego przygotowania katechez. Nasze przygotowanie się do lekcji najlepiej widoczne jest w momencie, gdy proboszcz lub dyrektor zapowiada hospitację. Wtedy główkujemy - nawet po nocach - jak stworzyć interesującą lekcję. Josh McDowell w czasie pobytu w Polsce stwierdził, że dziesięciominutowe wystąpienie przygotowuje przez 6 godzin. Lekcja ma zaś 45 minut i w tym czasie rozstrzyga się życie katechety i ucznia. To 45 minut ukazuje katechetę w całej prawdzie. Pokazuje, czy jest przygotowany, czy nie, czy pracuje nad sobą: czyta, studiuje, myśli, szuka, pogłębia swoją wiedzę, czy też nie. Kiedy moja klasa przestaje uważać, to wiem, że jest źle. Nie z klasą, ale ze mną. Sprawa bowiem często nie polega na uciszeniu klasy, ale poprowadzeniu lekcji w taki sposób, by wszyscy byli "porwani", by pojawiały się pytania, a nie ziewanie, rozmowy, gra w kółko i krzyżyk czy odrabianie innych lekcji. By zainteresować młodzież nie trzeba przebrać się za pocemona, przed lekcją wypić Red Bull, a po lekcji zażyć paracetamol. To nie jest tak. Zainteresowanie lekcją to raczej trud szukania klucza do ich "świata". Znaleźć do nich klucz to: czytać ich gazety i książki, słuchać ich muzyki, zachodzić do ich domów, chodzić z nimi na filmy i koncerty, być z nimi na boisku i basenie... Ich świat winien być wyzwaniem dla naszej teologii i pedagogiki. Dobre przygotowanie lekcji ma tu swoje konsekwencje: albo uczniowie z utęsknieniem będą czekali na kolejną lekcję, która wzmocni ich motywację do wiary, albo będą myśleli o czymś innym, a nie o tym, co mówi katecheta.

Zapytałem kiedyś pewnego Japończyka, gdzie tkwi tajemnica ich dokładnej pracy. Popatrzył mi w oczy i powiedział: Pracuj - ucz religii - na to żebyś był człowiekiem; żebyś w sposób piękny tym co robisz, "czynił sobie ziemię poddaną". Musisz zrozumieć, że Bóg w ciągłym akcie stwórczym chce się tobą posłużyć i dlatego nie możesz paprać tego, co robisz. Twoja praca - katecheza jest wyrazem twojej miłości do Boga Stwórcy i ludzi. Ona powinna być piękną twórczością. To jest główny powód, dla którego powinieneś dobrze pracować - uczyć religii i dla którego powinieneś ciągle się rozwijać, i rozbudowywać w sobie tęsknotę za prawdą, za dobrem, za pięknem...

Jaki z tego wszystkiego wynika obowiązek dla katechety? Po pierwsze i po ostatnie: dbać o swoje przygotowanie teologiczne i pedagogiczne. Jak to robić? Możliwości jest wiele. Kontrolować wciąż, co dzieje się w "branży katechetycznej", być ciekawym tego, co dzieje się w Kościele, czytać fachową literaturę, zabezpieczyć sobie regularny do niej dostęp, dokształcać się na konferencjach, seminariach, warsztatach, jeździć na sympozja i zjazdy..., szukać tych, którzy żyją z pasją, koncentrować się na dobrej organizacji pracy katechetycznej - na maksymalnym wykorzystaniu czasu, aktywizować się nie poprzez zazdrość, strach przed dyrektorem czy proboszczem, ale przez radość katechizowania, wiedzieć, że rutyna będzie "śmiercią" katechezy. Należy wymagać od siebie nie dlatego, by zdobywać kolejny stopień awansu, ale by coraz lepiej służyć ludziom i coraz lepiej im pomagać żyć, dbać o to, by ciągle mieć jakiś problem do rozwiązania, by nie być dla siebie nudnym, by nie chodzić z miną właściciela zakładu pogrzebowego - jesteśmy przecież zwiastunami "radosnej wieści", pokazać radość bycia katechetą, dbać o to, by być przekonującym w przekazie. Czemu się tak zachwycamy aktorami? Bo oni kłamstwo potrafią zagrać tak, jakby to była prawda, a my często o Prawdzie mówimy tak, jakbyśmy w nią nie wierzyli. Musimy dokształcać się z innymi w zespołach samokształceniowych, być ciekawymi życia. Katecheci powinni być pierwszymi, którzy zaprzeczą temu, że Polacy są największymi pesymistami w tej części Europy i nie mają w sobie "ciekawości intelektualnej". Katecheci muszą być zakochany w katechezie.

Po co to wszystko? Po to, żeby być dobrym nauczycielem, bo kiepskim nie warto. Po to, by kiedyś nie powtórzyć: Dawniej zdawało mi się, że dobrze wybrałem. Dziś nudzi mnie to wszystko: i dzieci, i młodzież, i katecheza. Nic mi się nie chce. Siedzę w katechezie, bo trzeba zarobić jakieś pieniądze i jakoś żyć, i to wszystko...

Skoro więc jesteś katechetą, to dbaj o swoje przygotowanie teologiczne i pedagogiczne z miłości do Boga i ludzi.


Janusz T. Skotarczak - katecheta, doradca metodyczny w Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli w Poznaniu, nauczyciel wychowania do życia w rodzinie; doktorant na WT UAM w Poznaniu. Inicjator i animator Śremsongu - Wielkopolskiego Przeglądu Piosenki Religijnej w Śremie.


 *  Cykl stanowić będzie rozszerzoną wersję referatu, wygłoszonego w czasie trwania Archidiecezjalnego Dnia Katechetycznego w Poznaniu (8 września 2001 r.).


opr. ab/ab

Data publikacji: 2001-12-19Inne materiały tego autoraInne materiały z tego źródła
 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: duchowość rodzina przygotowanie szacunek bezrobocie subiektywizm agresja katecheta pytania relatywizacja
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W