Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Michał Wojciechowski

NOWY TESTAMENT WOBEC ŻYCIA SPOŁECZNEGO

„Co Bożego — Bogu!”

W jaki sposób Nowy Testament mówi o zasadach życia społecznego? Podczas gdy księgi Starego Testamentu zawierały pewien kompletny system zasad etyczno-prawnych regulujących życie Izraela, w Nowym Testamencie niczego podobnego nie napotykamy. Przepisy prawne czasów Starego Przymierza były w oczach Jezusa i pierwszych chrześcijan mniej lub bardziej nieaktualne, chociaż przyjmowali oni oczywiście istnienie trwałego, odwiecznego prawa Bożego i autorytet ksiąg Starego Testamentu. Wspólnota wierzących w Jezusa Mesjasza i Syna Bożego była wprawdzie kontynuacją Izraela, lecz nie jako narodu rządzącego się określonymi prawami, ale jako ludu Bożego, społeczności religijnej.

Chrześcijaństwo I wieku nie dążyło właściwie do bezpośredniego wpływu na prawo i porządek społeczny. I nauczanie Jezusa, i życie pierwszych chrześcijan zorientowane były na Królestwo Boże, które nie jest z tego świata, na światło czasów ostatecznych. Zasady życia nie miały charakteru norm prawnych, lecz apelu o danie wszystkiego Bogu i bliźnim. W związku z tym niesłuszną rzeczą byłoby widzieć etykę chrześcijańską jako zbiór praw po prostu, jako jakiś kodeks karny zawierający wymogi minimalne — jest ona bowiem raczej drogowskazem na szczyt góry.

Przy takim nastawieniu życie społeczne było widziane w praktyce z pewnego dystansu. Jego zasady nie są komentowane w sposób systematyczny, lecz doraźnie, na marginesie spraw ważniejszych, wprost Boga się tyczących. Dlatego nie ulega wątpliwości, że odpowiadając na pytanie, czy należy płacić podatki, Jezus nie chciał podkreślać zasady: Cesarzowi — co cesarskie, lecz właśnie Co Bożego — Bogu! (Mk 13,17 i par.): Jest rzeczą doprawdy zastanawiającą, że maksyma: Co cesarskie — cesarzowi usamodzielniła się później tak dalece, że służyła za uniwersalne uzasadnienie autonomii władzy i wszelkich roszczeń władców wobec poddanych; Bogu zostawiono to, co jeszcze zostało po wypełnieniu żądań władzy. Tymczasem właśnie sprawy Boże mają pierwszeństwo. W świetle tej zasady trzeba widzieć inne.

Życie we wspólnotach chrześcijańskich.

Gminy chrześcijańskie powstawały na zasadzie czysto religijnej: gromadziły tych, którzy uwierzyli w Chrystusa, odwracając się od swoich grzechów. Centralne miejsce w życiu wspólnot zajmował posiłek eucharystyczny i zbiorowa modlitwa. Nie znaczy to jednak, że inne sfery życia pozostawały „świeckie”, zewnętrzne względem Dobrej Nowiny. Chrześcijanie starali się żyć jak wielka rodzina, bracia i siostry. Hojnie wspierali biednych. Sprawy sporne załatwiali między sobą (św. Paweł zganił zwracanie się do urzędowych, pogańskich sądów; 1 Kor 6,1-8). Współbraci, którzy błądzą, nie należy bowiem osądzać i odrzucać, lecz łagodnie sprowadzić na słuszną drogę, wykluczenie ze wspólnoty było czymś wyjątkowym i na ogół miało charakter czasowy. Wielkie znaczenie mieć też musiało łączenie w jednej wspólnocie i przy jednym stole ludzi z różnych warstw społecznych i różnych narodów.

Był to, rzecz jasna, pewien wzór, którego realizacja napotykała często przeszkody. Sam Stary Testament świadczy o tym, że życie pierwszych chrześcijan odbiegało nieraz od ideału. Na pewno jednak gminy chrześcijańskie pomyślane były jako społeczności nowego rodzaju, w których dotychczasowe różnice między ludźmi nie mają już znaczenia. Według św. Pawła „nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety” (Ga 3,28). Nie żądał św. Paweł zniesienia instytucji niewolnictwa, ale gdy odsyłał zbiegłego niewolnika do właściciela, prosił o przyjęcie go jak jego — Pawła — syna i jak brata umiłowanego (List do Filemona); dziś najbliższego przyjaciela zawahalibyśmy się polecić w równie gorących słowach. Żyć należy więc tak, aby więzy prawa nie były już potrzebne.

Wyjątkowy charakter miała pierwsza wspólnota chrześcijańska, gmina jerozolimska. Jej członkowie starali się żyć według najradykalniejszych nakazów Jezusa, w ubóstwie i modlitwie. Wielu wyrzekało się majątku na rzecz aktualnych potrzeba gminy i ubogich. Inne gminy wysyłały do Jerozolimy znaczne wsparcie. Gmina jerozolimska, jako taka na poły monastyczna wspólnota — matka innych Kościołów, istniała gdzieś do „wojny żydowskiej” (rok 66). Natomiast gdzie indziej chrześcijanie pozostawali przy dotychczasowym codziennym sposobie życia; zaniedbywanie obowiązków ze względu na nadzieję bliskiego powrotu Chrystusa spotykało się z naganą (zob. 1 i 2 List do Tesaloniczan).

Ludzie wstępujący do wspólnot chrześcijańskich starali się utrzymać dotychczasowe więzi z otoczeniem. Szczególnie chrześcijanie pochodzący z judaizmu nie przestawali uważać się za Żydów, modlili się w świątyni jerozolimskiej i uczestniczyli w nabożeństwach synagogalnych. Dotyczyło to również wielu dawnych pogan, którzy jeszcze przed przyjęciem Chrystusa byli nieraz wyznawcami monoteizmu izraelskiego, choć nie żyli według szczegółowych przepisów żydowskich. Ten stan rzeczy utrzymał się do czasów, gdy chrześcijan zaczęto powszechnie z synagog wykluczać, czyli do lat 70—100.

Odrzucić całkowicie musieli chrześcijanie jedynie kult pogański — i z tego właśnie powodu byli potem prześladowani.

Życie codzienne, majątek, praca

Nowy Testament nie zaleca stronienia od życia społecznego jako takiego. Uwierzenie w Chrystusa oznacza zmianę stylu życia i hierarchii wartości, ale przecież nie zerwanie z codziennym życiem otoczenia, przyjaciół itd. W nowym duchu kontynuowano więc dotychczasowy sposób życia. Chrześcijanie starali się pozostawać w pokoju z otoczeniem i na ogół unikali ostentacji czy nadgorliwości. Przyjmowali zwyczaje powszechnie wokół przyjęte, tym bardziej że życie „w świecie” było też okazją do świadectwa chrześcijańskiego (1 Kor 9,20-22).

Jaki był ich stosunek do dóbr materialnych? Jezus wielokrotnie i stanowczo przestrzegał przed moralnym niebezpieczeństwem bogactwa, zapomnieniem o Bogu i znieczuleniem na potrzeby biedaków. Ostrzeżenie to powraca w listach apostolskich — między innymi obok potępienia nieuczciwych pracodawców (Jk 5,1-6). Majątek nie może stać się „mamoną”, przedmiotem kultu czy choćby zbytniej troski. Ubóstwo i pokora zbliżają do Boga w sposób szczególny. Bogactwo na tej drodze jest ciężarem i dodatkową trudnością.

Nie żądał jednak Jezus wyrzeczenia się wszelkiego majątku: dobrowolne ubóstwo jest raczej radą skierowaną do wybranych. Nie odmawiał bynajmniej przyjaźni ludziom bogatym i z wyższych sfer: ich majątek może służyć dobrym celom (por. też 1 List do Tymoteusza 6,17-19). Skądinąd na swoją sytuację materialną trzeba patrzeć jakby z zewnątrz i nie dać się przez nią zdeterminować. Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować — mówi św. Paweł (List do Filipian 4,12). Pierwsi chrześcijanie przywiązywali wielką wagę do opieki nad biednymi. Z wielu wzmianek w Nowym Testamencie wnioskować możemy, że pomoc społeczna miała charakter systematyczny i zorganizowany. Nie brak wezwań do ofiarności na ten cel, jak też ostrzeżeń pod adresem bogatszych członków gmin, by nie wynosili się nad biedniejszych.

Jak w Starym Testamencie, który wielekroć o tym mówi, tak i w Nowym praca jest i obowiązkiem i tytułem do chwały. Żaden zawód nie jest przy tym ani specjalnie uprzywilejowany, ani postawiony niżej. Służba w kościele stoi obok innych rodzajów pracy (godzien jest robotnik zapłaty swojej — Łukasz 10,7; 1 List do Tymoteusza 5,18: Pan postanowił, ażeby z Ewangelii żyli ci, którzy głoszą Ewangelię — 1 List do Koryntian 9,14). To zestawienie świadczy o godności pracy w ogóle, a nie tylko potwierdza uprawnienia tych, których praca podporządkowana jest wprost Dobrej Nowinie.

Praca jest obowiązkiem moralnym i należy do koniecznych zasad życia społecznego. Św. Paweł pisze: Kto nie chce pracować, niech też nie je. (...) Niektórzy z was postępują wbrew porządkowi, wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi. Tym przeto nakazujemy i napominamy ich w Panu Jezusie Chrystusie, aby pracując ze spokojem własnym chleb jedli (2 List do Tesaloniczan 3,10-12). Zachęcam was (...) aby spełniać własne obowiązki i pracować własnymi rękami (1 List do Tesaloniczan 4,11).

Uznanie państwa

Płacenie podatków było uważane w starożytności, nie tylko za jeden z obowiązków wobec państwa, ale wręcz za symbol podporządkowania się autorytetowi władzy. Bicie pieniądza było przywilejem monarchy. Słowami cesarzowi — co cesarskie Jezus niewątpliwie uznał zasadność żądań państwa w tej sferze i zasadność instytucji państwa w ogóle. Odnosił się zresztą przychylnie do reprezentujących państwo poborców podatkowych i żołnierzy. Św. Paweł również nakazuje płacić podatki (List do Rzymian 13,6-7). [Słowa cesarzowi — co cesarskie dotyczyły ściślej biorąc podatku pogłównego, o który Jezusa zapytano; były też podatki od majątku i cła.]

Zwróćmy uwagę na to, że ówczesna Judea z Jerozolimą podlegały wprost władzy obcej, Rzymowi. Żydowska partia antyrzymska uważała, iż płacenie podatków jest wykluczone zarówno ze względów narodowych, jak i religijnych. Jezus natomiast nacjonalistą ani rewolucjonistą politycznym nie był i do oporu nie wzywał. Gdy więc Żydzi powstali przeciwko Rzymianom (lata 66-70), co doprowadziło do zniszczenia kraju i świątyni, chrześcijanie z różnych narodów starali się wieść pokojowe życie pod władzą cesarzy.

Zachowując w praktyce pewien dystans wobec życia publicznego w cesarstwie pierwsi chrześcijanie zadawali sobie jednak pytanie o właściwy stosunek do państwa. Żyjąc zaś w praworządnym imperium rzymskim, w zasadzie aprobowali jego porządek. Gdy Rzymem rządził w imieniu młodocianego jeszcze Nerona jego światły i sprawiedliwy nauczyciel, Seneka, św. Paweł mógł napisać: Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi. Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga. Kto więc przeciwstawia się władzy, przeciwstawia się porządkowi Bożemu. Ci zaś, którzy się przeciwstawili, ściągną na siebie wyrok potępienia. Albowiem rządzący nie są postrachem dla uczynku dobrego, ale dla złego. A chcesz nie bać się władzy? Czyń dobrze, a otrzymasz od niej pochwałę. Jest ona bowiem dla ciebie narzędziem Boga — ku dobremu. Jeśli jednak czynisz źle, lękaj się, bo nie na próżno nosi miecz. Jest bowiem narzędziem Boga dla wymierzania sprawiedliwej kary temu, który czyni źle (List do Rzymian 13,1-5).

I ten tekst bywa nadużywany przez apologetów władzy państwowej. Gdy bowiem wyrwiemy pierwsze zdanie z kontekstu, zdaje się on przypisywać Boskie ustanowienie każdemu w ogóle systemowi władzy. [Tymczasem greckie słowo „władza” (exousia) nie oznacza władzy jakiejkolwiek, lecz legalną, godną posłuchu.] Ponadto słowa powyższe stanowią pewną całość, a mowa jest w nich przede wszystkim o aktualnej sytuacji odbiorców listu wobec ówcześnie istniejącej, uznanej władzy — choć oczywiście można te zdania zastosować do sytuacji podobnych.

O jakie ogólniejsze zasady może chodzić? Bóg stworzył człowieka jako istotę społeczną i w związku z tym podleganie jakiemuś autorytetowi jest konieczne. Św. Paweł docenia pozytywne strony tego stanu rzeczy. Społeczność ludzka potrzebuje zresztą władzy, która chroni ogół przed czyniącymi źle, a sprawiedliwymi prawami prowadzi obywateli ku dobremu. Władza pochodząca od Boga ma właśnie takie cechy. O takiej przede wszystkim władzy św. Paweł chce pisać i takiej każe się podporządkować.

Zauważmy też, że Apostoł nie zwraca się tu do rządzących. Jego celem jest podanie chrześcijanom moralnych zasad postępowania, kolejno znajdziemy w liście zalecenia co do miłości braterskiej, nieodpłacania złem za zło i właśnie podporządkowania się prawom państwowym. Postawa wobec państwa wynika w pewnej mierze z zasad podanych poprzednio. Bezpośrednio przed słowami: Każdy niech będzie poddany władzom, czytamy dobrze nam znane zdanie: Zło dobrem zwyciężaj (List do Rzymian 12,21). Można więc sądzić, że w wypadku wkradnięcia się niesprawiedliwości do organizmu państwowego i to zło kazałby św. Paweł przezwyciężyć dobrem. Dobra wola wobec państwa jest częścią świadectwa miłości chrześcijańskiej.

Bardzo podobne zdania czytamy w 1 Liście św. Piotra: Bądźcie poddani każdej ludzkiej zwierzchności ze względu na Pana: czy to królowi jako mającemu władzę, czy to namiestnikom jako przez niego posłanym celem karania złoczyńców, udzielania zaś pochwały tym, którzy dobrze czynią (1 List św. Piotra 2,13n). Raz jeszcze instytucja władzy okazuje się słuszna, przy czym istotną jej cechą jest sprawiedliwe rozdawanie kar i nagród. Autor dodaje jeszcze: Taka bowiem jest wola Boża, abyście przez dobre uczynki zmusili do milczenia niewiedzę ludzi głupich (w. 15). Wypełnienie słusznych wymagań państwa zamyka usta przeciwnikom.

Znajdziemy też w Nowym Testamencie poleceni modlitwy „za królów i za wszystkich sprawujących władzę (1 List do Tymoteusza 2,2). Doraźnym motywem tego nakazu mogła być obowiązująca w imperium rzymskim zasada, że za cesarza modlić się mieli wyznawcy wszystkich kultów. Równocześnie jest to jednak wynik wiary, że Bóg chce zbawić wszystkich ludzi, oraz świadectwo dobrej woli, sprzyjające nawróceniu pogan (1 Tm 2,3-7).

Chrześcijanie pragnęli nie obalenia rządzących, lecz ich nawrócenia. Warto tu, przypomnieć słowa św. Pawła do króla Heroda Agryppy: Dałby Bóg, aby prędzej lub później nie tylko ty, ale też wszyscy, którzy mnie dzisiaj słuchają, stali się takimi, jakim ja jestem (Dz 26,29).

Wobec prześladowców

W Nowym Testamencie znaleźć można również liczne opisy zbrodni i nadużyć popełnionych przez przedstawicieli władzy: od śmierci Jezusa i Jana Chrzciciela po represje wobec misjonarzy chrześcijańskich. Władza bywa wykonywana z zaprzeczeniem zasad sprawiedliwości. Jednakże w zacytowanych dotąd tekstach nie znajdziemy odpowiedzi na pytanie o stosunek do władzy, która by prześladowała dobrych, a złoczyńcom pozwalała na swobodne działanie. Co czynić, gdy władza otwarcie sprzeciwia się Bogu?

Sytuacja taka zaistniała najpierw za Nerona, a ponownie pod koniec I wieku, za panowania cesarza Domicjana, który kazał się tytułować „Panem i Bogiem” („Dominus et Deus”), przy czym wszyscy zobowiązani byli do uczestnictwa w kulcie cesarza. Wynikły stąd krwawe prześladowania chrześcijan, jako że chrześcijanie odmawiali składania ofiar cesarzowi, za Pana i Boga uznającego tylko Jezusa.

Wtedy właśnie powstała Apokalipsa św. Jana. Znaczna część tej księgi zawiera zaszyfrowany w symbolach opis prześladowań (zob. Ap 11-13, 17-18). Cesarstwo rzymskie jest okrutnym potworem, „Bestią”. Jego stolica, „miasto na siedmiu wzgórzach”, przedstawiona została jako Nowy Babilon i „Wielka Nierządnica”.

Druga bestia, służąca pierwszej, to religia pogańska, podporządkowana kultowi cesarza. Władza Bestii pochodzi od Smoka, czyli szatana. Jest to więc zaprzeczenie władzy pochodzącej od Boga.

Język symboliczny Apokalipsy sprawia, że obrazy te nie odnoszą się tylko do rzeczywistości historycznej końca I wieku. Zawarte jest w nich także przeczucie przyszłych prześladowań i przyszłych nieprawych „Rzymów” i „Babilonów”, domagających się kultu [Moskwy i Berlina...]. Szczególnie mocno potępia Apokalipsa ubóstwianie władzy. Równocześnie przepowiada, że Bóg sprawi upadek prześladowców, chociaż ostateczne zwycięstwo nad złem nadejdzie dopiero wraz z powrotem Chrystusa w chwale. (1988)

Nowy Testament wobec życia społecznego. Przegląd Katolicki 1988 nr 19, ss. 2

Zbiór artykułów i felietonów M. Wojciechowskiego: Wiara — cywilizacja — polityka. Dextra — As, Rzeszów — Rybnik 2001


opr. mg/ab



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: praca podatki władza ubóstwo Nowy Testament przepisy prawne zasady życia społecznego normy prawne gminy chrześcijańskie prześladowcy
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W