reklama

Anonimowe Ewangelie?

Kanoniczne Ewangelie nie podają swych autorów. Czy może to być podstawą do podważania ich wiarygodności?

Wiadomo, że Ewangelie kanoniczne nie przypisują sobie same żadnego konkretnego autorstwa. W starożytności było to zupełnie normalną praktyką wśród twórców dzieł literackich i historycznych. Nikt nie czynił z tego problemu ponieważ było wiadomo z innych źródeł kto jest autorem danego dzieła. To samo tyczy się Ewangelii. Niektórzy zaczęli jednak robić z tego problem więc poniżej zajmę się dogłębnie tym zagadnieniem w mym tekście.

Sam fakt, że Ewangelie kanoniczne nie przypisują sobie autorów jest znany od dawna. Niektórzy „racjonaliści” uczynili z tego jednak zarzut. Skoro Ewangelie są „anonimowe” to nie napisali ich uczniowie Jezusa. Przypomnijmy jednak, że wedle tradycyjnych poglądów tylko dwóch uczniów Jezusa było autorami Ewangelii: Jan i Mateusz. Natomiast Marek i Łukasz nie byli uczniami Jezusa lecz uczniami uczniów Jezusa (odpowiednio Piotra i Pawła, który miał objawienia Jezusa zmartwychwstałego). Tradycja o apostolskim autorstwie Ewangelii jest bardzo archaiczna i sięga jeszcze słuchaczy uczniów apostołów, takich jak Papiasz i Ireneusz. Podania te potwierdzają Klemens Aleksandryjski i Orygenes (Euzebiusz, Historia Kościelna, III,24,6-16; III,39,15-16; V,8,2-4; VI,14,6-7; VI,25,3-9; Ireneusz, Przeciw herezjom, III,1,1). Nie mamy żadnych powodów żeby im nie ufać, co omówię w dalszej części tekstu.

Z tego, że żaden Ewangelista nigdzie nie twierdzi, że jest apostołem, któremu w późniejszym okresie przypisano autorstwo Ewangelii, nic jeszcze nie wynika i nie jest to żaden argument. Również dziś mamy przecież wiele dzieł, które pomimo tego, że są anonimowe, to jednak z innych źródeł wiemy kto je napisał. Tak było właśnie z Ewangeliami. Wiemy kto je napisał z innych wiarygodnych źródeł. Wielu autorów starożytności też pisało pod pseudonimami jednak z innych wiarygodnych źródeł również wiemy kim są. Tak jest nawet w czasach współczesnych. Na przykład Adam Michnik pisywał teksty pod pseudonimami do „Życia Gospodarczego”, „Więzi”, „Literatury” i nie był jakimś wyjątkiem.

Zarzuty podważające apostolskie autorstwo Ewangelii są jednak bardziej rozbudowane niż to o czym wspomniałem wyżej. Przyjrzyjmy się na ile poważne są te zarzuty. Dotyczą one głównie języka. Twierdzi się na przykład, że zaledwie 3% populacji Palestyny w I wieku potrafiło czytać. Nie wiem jak ktoś to niby policzył. Wygląda mi to jak liczba wyssana z palca. Wiadomo z innych danych, że samokształcenie w starożytności było na dość wysokim poziomie i wielu ludzi było samoukami. Poza tym nawet liczba 3% nie przeczy temu, że apostołowie byli piśmienni bo jak najbardziej mogli zawierać się w tej liczbie i Jezus mógł wręcz celowo wybrać właśnie tych, którzy umieli pisać i czytać. Nie było też żadnych przeszkód w tym, żeby Jan apostoł, rybak, nauczył się pisać po tym gdy został apostołem. Czy to naprawdę jest jakiś nadludzki wyczyn? Polikrates z Efezu pisał, że Jan apostoł nosił diadem i był kapłanem (Euzebiusz, Historia Kościelna, III,31,3). Najprawdopodobniej Jan pełnił posługę w świątyni jerozolimskiej i był wykształcony w piśmie. Jak najbardziej mógł więc jako apostoł zredagować swą Ewangelię, nawet po grecku. Septuaginta, czyli grecki przekład Starego Testamentu, była już wtedy w powszechnym użyciu i greka nie była obca Żydom. Greka koine nie jest zresztą zbyt trudna i można ją w stosunkowo szybkim czasie opanować. W starożytności używano jej choćby powszechnie w kontaktach handlowych. Nawiasem mówiąc greka Ewangelii Jana jest kiepska (greka Apokalipsy Jana jest jeszcze bardziej fatalna — np. powtarzanie w kółko tego samego wyrazu megale), co wskazuje właśnie na to, że autor tej Ewangelii sam nauczył się greki. To świadczy o tym, że apostołowie nie musieli być wielkimi erudytami, aby stworzyć swoje pisma. Nie jest więc prawdą, że Ewangelie to „zaawansowane kompozycje literackie”. Greka koine była pospolitą mową ludu i stała się lingua franca Cesarstwa Rzymskiego. Znało ją bardzo wielu ludzi, choćby poprzez kontakty handlowe i dyplomatyczne (podobnie jak dziś język angielski). To tak jakby powiedzieć, że dziś ktoś nie mógłby napisać czegoś po angielsku bo pochodzi ze wsi. Argument taki nie miałby żadnego sensu. Znam niejedną osobę ze wsi, która samodzielnie nauczyła się języka angielskiego. Przypomnijmy też, że św. Paweł apostoł na co dzień utrzymywał się z wyrabiania namiotów (Dz 18,3). Wydawałoby się, że taki zawód jest dla prostych ludzi. Byłoby to jednak błędne mniemanie gdyż św. Paweł jak najbardziej był uczonym w Piśmie, znającym dobrze grekę i literaturę.

Nie było więc żadnej przeszkody aby Jan apostoł mógł zabrać się za napisanie Ewangelii po grecku. Ewangelia ta jest napisana słabą greką (co niżej jeszcze rozwinę) i wcale nie jest jakimś wielkim dziełem retorycznym. Była w zasięgu kapłana jerozolimskiego, jakim prawdopodobnie był Jan, będący zarazem rybakiem. Św. Paweł też grekiem nie był i mimo to komponował swe listy po grecku, wcale nie gorsze kompozycyjnie niż Ewangelia Jana. Pod względem objętości wszystkie listy św. Pawła są bardziej obszerne niż Ewangelia Jana.

Wiemy również, że św. Paweł korzystał czasem z redaktorów, takich jak Tercjusz (Rz 16,22). Dlaczego Ewangeliści nie mogliby zrobić tak samo? „Racjonaliści” w ogóle nie biorą też pod uwagę opcji, że Ewangeliści mogli mieć tak zwanych redaktorów końcowych, którzy wygładziliby ich dzieła. Nie znaczy to, że ci redaktorzy końcowi od początku byli redaktorami i nie znaczy to, że apostołowie nie mogli skomponować swych Ewangelii. Nie było też żadnej przeszkody aby Ewangelie zostały skomponowane równolegle w obu językach (greckim i aramejskim/hebrajskim). Tak redagował swe pisma choćby Józef Flawiusz, co niżej jeszcze rozwinę przy okazji omawiania procesu redakcji Ewangelii Mateusza.

W Ewangeliach przypisywanych apostołom znajdujemy momentami wręcz prymitywny język, niezgrabny, którego nie widać w przekładach wygładzających je. Na przykład w Mt 15,17 pada wyraz „sracz” — afedrona. Jedynie Ewangelia Łukasza jest zredagowana w miarę poprawnym stylem języka greckiego ale Łukasz był właśnie Grekiem. Z kolei Ewangelista Jan używa bardzo prostego słownictwa, niezgrabnej gramatyki, nie używa synonimów. W szóstym rozdziale swej Ewangelii mówi o „wciąganiu i pożeraniu” Ciała i Krwi Jezusa. Następnie w dziesiątym rozdziale swej Ewangelii kilkanaście razy używa terminu probaton na określenie „owcy”, podczas gdy istnieje synonim tego słowa, taki jak arnion (arnion pojawia się dopiero w 21 rozdziale Ewangelii Jana, prawdopodobnie zredagowanym później przez jakiegoś ucznia Jana, posługującego się zgrabniejszą greką). Spośród Ewangelii kanonicznych Ewangelia Jana posiada też najmniejszą liczbę słów własnych i najmniejszą liczbę tak zwanych hapax legomenon, czyli słów występujących tylko raz w danej księdze (czasem hapaxy podaje się odnośnie do całej twórczości jednego autora). Tak więc zarzuty „z języka” nie obalają apostolskiego autorstwa Ewangelii, a dokładniejsza analiza użytego w nich języka oryginalnego wręcz potwierdza ich apostolskie autorstwo.

Niektórzy „racjonaliści” dają przykład Józefa Flawiusza jako niemal jedynego Żyda w I wieku n.e., który w czasie redagowania swych dzieł umiał w miarę posługiwać się greką lecz mimo to potrzebował do tego jeszcze pomocy. Tymczasem greką posługiwał się też przecież apostoł Paweł i badacze są zgodni, że w tym właśnie języku redagował swe listy z Nowego Testamentu. Nie było więc żadnych przeszkód żeby inni apostołowie znali grekę koine.

W Dziejach Apostolskich czytamy: „Widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się” (Dz 4,13). Zdaniem niektórych „racjonalistów” ma to świadczyć za tym, że apostołowie „nie mogli” być Ewangelistami ponieważ byli niepiśmiennymi analfabetami. Jednak tekst z Dz 4,13 nie dowodzi tego, że Piotr i Jan byli ludźmi „nieuczonymi”. Fragment ten relacjonuje jedynie opinie tłumu na ten temat, zaznaczając wyraźnie, że tłum był zaskoczony tym, że jest jednak inaczej. Ponadto w tekście greckim w Dz 4,13 niekoniecznie pada słowo „niepiśmienni”. Znajdujemy tam słówko greckie agrammatoi, które może też zostać przetłumaczone jako „niewykształceni”. Termin ten nie suponuje w sposób konieczny analfabetyzmu. Wystarczy przejrzeć greckie konkordancje aby przekonać się, że niektóre z nich w ogóle nie zawierają znaczenia „niepiśmienny” dla tego słowa. Nie jest to więc podstawowe znaczenie tego słowa. W Dz 4,13 czytamy, że tłum „dowiedział się”, że apostołowie są niewykształceni. Od kogo tłum się tego dowiedział? Tekst nie mówi, że tak twierdzili o sobie apostołowie. Może była to obiegowa plotka lub ktoś wrogo nastawiony do apostołów powiedział tak tłumowi. Ten wers wcale więc nie stwierdza, że apostołowie byli „analfabetami”. Tekst ten jest w sumie dość niejednoznaczny.

Niektórzy upierają się też, że apostolskiemu autorstwu Ewangelii Mateusza przeczy to, że Ewangelia ta wyraża się o Mateuszu w trzeciej osobie. Jest to jednak bardzo marny argument gdyż mamy całą masę przykładów w dziełach starożytnych gdzie jakiś autor pisze o sobie w trzeciej osobie. Przykłady z brzegu to choćby Józef Flawiusz (Wojna Żydowska), Ksenofon (Anabasis) i Juliusz Cezar (Wojna galijska). Nawet jeśli obecna wersja Ewangelii Mateusza powstała od razu po grecku to nic nie stoi na przeszkodzie, że była też jej osobno przygotowana wersja aramejska („hebrajska” w slangu Papiasza). Tak redagował swoje dzieła choćby Józef Flawiusz (por. E. Dąbrowski, Wstęp, w: J. Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, Poznań 1979, s. 18).

„Racjonaliści” czepiają się niekiedy Papiasza i mówią, że nie jest on wiarygodny w swej historii na temat apostolskiego autorstwa Ewangelii bo jego informacje są „z czwartej ręki”. Zarzut ten jest jednak jakimś przeinaczeniem faktów historycznych. Papiasz bardzo wyraźnie pisał, że posiada informacje od uczniów apostołów (Euzebiusz, Historia Kościelna, III,39,2-7) i wiemy, że żył bardzo blisko tamtych czasów (pisał i żył na przełomie I i II wieku). Jeśli on ma informacje „z czwartej ręki” to z której ręki mają informacje „racjonaliści” i czemu mają one być lepsze? Nie ma żadnego powodu żeby jakiś „racjonalista” miał bardziej wiarygodne informacje niż Papiasz. To samo tyczy się współczesnych „liberalnych biblistów” — ich subiektywne opinie w temacie autorstwa Ewangelii nie są w niczym lepsze niż informacje Papiasza. Wybieram więc Papiasza w kwestii tego komu dawać wiarę w temacie autorstwa Ewangelii.

Niektóry zarzucają też, że istnieje wiele niekanonicznych Ewangelii, Listów apostolskich, Apokalips, Dziejów apostolskich etc. To nieuniknione ale też nie wynika z tego nic złego jeśli umiano je oddzielić jako podsunięte. A umiano, na co wskazuje choćby Euzebiusz, Ireneusz i ogólnie cała historia formowania się kanonu. Mamy też całą masę ksiąg błędnie przypisanych różnym osobom. Nadal jednak nie wynika z tego, że Ewangelie przypisano błędnie apostołom. Oczywiście można wierzyć, że tak się stało, nie ma jednak żadnego powodu żeby tak uważać. Bardzo stare źródła zgodnie przypisują je apostołom ale można oczywiście preferować w tym miejscu nawet wiarę w to, że Ewangelie napisała Myszka Miki, dajmy na to. Ja jednak wybieram starożytne źródła w temacie poświadczającym autorstwo Ewangelii.

Z kolei przykład niektórych fałszerstw istniejących w IV wieku (np. Konstytucje Apostolskie) nie dowodzi jeszcze tego, że jakieś inne dzieła, w tym Ewangelie, też zostały sfałszowane. Zawsze były jakieś fałszerstwa i nic z tego nie wynika. Każdy przypadek należy rozpatrywać osobno i nie uogólniać. Takie uogólnianie to niestety typowy dla różnej maści krytykantów błąd logiczny znany jako błąd złożenia lub błąd kompozycji (fallacy of composition). Zresztą teza, że jakieś dzieło zostało na pewno sfałszowane też jest poniekąd tylko hipotezą zależną od wielu subiektywnych założeń. Należy o tym zawsze pamiętać.

Istnieje też zarzut, że Ireneusz arbitralnie wybrał sobie apostołów Jana i Mateusza na autorów dwóch kanonicznych Ewangelii. Apostolski autorytet miał być Ireneuszowi rzekomo potrzebny do tego aby zwalczać fałszywe Ewangelie. Jeśli jednak była to tylko fantazja w wykonaniu Ireneusza to czemu na autorów dwóch pozostałych Ewangelii kanonicznych nie zaproponował kolejnych apostołów, tylko akurat wybrał dwie mało znane postacie w pierwotnym Kościele, takie jak Marek i Łukasz? Nie było żadnego problemu, żeby przypisać Ewangelii Marka od razu autorstwo Piotra, skoro tak zrobiono już z Apokalipsą Piotra. Ten zarzut podcina zatem sam siebie w tym miejscu i jednocześnie uwiarygadnia jeszcze bardziej informacje Ireneusza o autorach Ewangelii. Ponadto już kanon Muratoriego w 180 roku i sporządzony w tym samym czasie papirus Bodmer P75 przypisywały Janowi i Łukaszowi autorstwo Ewangelii, co wskazuje, że tradycja imion Ewangelistów była już w tym czasie uniwersalnie przyjęta i niezależna od Ireneusza.

„Racjonaliści” stawiają też inne zarzuty w stosunku do apostolskiego autorstwa Ewangelii Mateusza. Wymyślili sobie również i tutaj, że Mateusz jako celnik nie umiał pisać. Według nich do liczenia pieniędzy wcale nie trzeba umieć pisać i do tego w starożytności celnicy niskiej rangi mogli być analfabetami. Już na pierwszy rzut oka te wymysły są po prostu groteskowe. Zdaniem „racjonalistów”, Mateusz jako niskiej rangi celnik mógł być tym, który jedynie pukał od drzwi do drzwi i zbierał pieniądze. O niczym takim Ewangelie jednak nie wspominają. Łukasz pisze wręcz coś przeciwnego, że Mateusz Lewi miał swoją komorę celną (Łk 5,27). Dwa wersy dalej czytamy, że ów celnik Mateusz wyprawił „wielkie przyjęcie u siebie w domu” i była tam „spora liczba celników” (Łk 5,29). Trochę dziwny ten rozmach jak na kogoś, kto wedle „racjonalistów” miał być szeregowym celnikiem, który nawet nie umiał pisać. Podobnie było z apostołem Janem, rybakiem. W Mk 1,20 czytamy, że Jakub i Jan mieli najemników do pracy przy rybołówstwie, co też wskazuje, że nie byli to jacyś pierwsi lepsi rybacy.

W przypadku apostoła Mateusza istnieje też zarzut, że autor Ewangelii Mateusza korzystał z greckiej wersji ST bo rzekomo nie znał hebrajskiego. Nie pasowałoby to do apostoła Mateusza, który był Żydem. Aby obalić ten zarzut nie trzeba jednak daleko szukać i wystarczy sięgnąć do pism apostoła Pawła, Żyda, który też cytuje z greckiego ST, pomimo, że zna język hebrajski. Ponadto w Ewangelii Mateusza nie zawsze mamy cytaty z greckiego ST i czasem cytaty z ST w Ewangelii Mateusza nie są zgodne z Septuagintą. W hipotezach mówiących o powstaniu kanonicznego tekstu Ewangelii Mateusza po grecku nadal nie wyklucza się, że pewne jej archaiczne partie mogą być tłumaczeniem lub przepracowaniem wcześniejszej wersji zredagowanej po aramejsku czy hebrajsku. Nie było też żadnych przeszkód w tym, żeby apostoł Mateusz korzystał z sekretarza greckiego, podobnie jak czynił to św. Paweł, wspomagając się już wyżej wspomnianym Tercjuszem z Rz 16,22.

Niektórzy „racjonaliści” próbują też kwestionować tradycję pochodzącą od Papiasza, według której wiemy, że Ewangelista Marek korzystał z informacji apostoła Piotra (Euzebiusz, Historia Kościelna, III,39,15). Słowa Papiasza w tej kwestii potwierdza niezależnie Ireneusz, kanon Muratoriego i inni (Ireneusz, Przeciw herezjom, III,1,1). Jest to dużo bardziej miarodajne niż gdyby Marek stwierdził tak sam o sobie. Nie mam żadnych powodów, żeby nie ufać informacjom pochodzącym od starożytnego Papiasza oraz innych. Jednocześnie nie mam żadnych powodów żeby wierzyć w to, że „racjonaliści” wiedzą w tej sprawie coś więcej i lepiej niż Papiasz oraz inni starożytni. Zostaję więc przy informacjach tych najstarszych pisarzy. W starożytności brak jest informacji, że autorem Ewangelii Marka był ktoś inny niż Marek. Istnieją też wewnętrzne argumenty wskazujące na to, że Marek spisywał Ewangelię Piotra. Ewangelia ta bardzo często pomija znane z innych Ewangelii wady apostoła Piotra i jednocześnie zdradza zaskakującą znajomość innych szczegółów z życia Piotra. Czytamy w niej o teściowej Piotra, o tym co było w domu Piotra (Mk 1,29n). Marek zna też inne koligacje rodzinne Piotra (Mk 1,16). Wylicza apostołów, zaczynając od Piotra (Mk 3,16). Pisze o „uczniach i Piotrze” (Mk 16,7). Częstokroć wymienia Piotra na pierwszym miejscu w opisach epizodów. Opisuje szczegółowo jego rozmowę z Jezusem o zaparciu się Mistrza (Mk 14,29n). Wie nawet to, że Jezus zastał Piotra śpiącego w ogrodzie Getsemani (Mk 14,37). Zdradza doskonałą wiedzę o lokalizacji Piotra śledzącego Jezusa prowadzonego na sąd (Mk 14,54.66). Opis zaparcia się Piotra jest do bólu szczegółowy — Piotr grzał się przy ogniu, był na dole przy dziedzińcu (Mk 14,66n) itd. Warto też na tym miejscu dodać inną charakterystyczną rzecz: mowy Piotra w Dziejach Apostolskich 1,21-22 i 10,37-41 pomijają wątek narodzenia i dzieciństwa Jezusa. Dokładnie tak samo jak Ewangelia Marka. Natomiast Ewangelie Mateusza i Łukasza zawierają już opisy narodzenia i dzieciństwa Jezusa. Wewnętrzne cechy Ewangelii Marka bardzo mocno wskazują zatem, że jej autorem był ktoś, kto miał osobisty kontakt z samym apostołem Piotrem oraz wiedzę, którą można było uzyskać w zasadzie tylko od niego.

A na koniec pewien smaczek. Żyjący w czasach bliskich Ewangelistom Flawiusz Arrian, tak pisał w jednym ze swoich anonimowych dzieł: „Nie ma drugiego takiego człowieka ani wśród Greków, ani barbarzyńców, który by dokonał tylu wielkich, i tak wspaniałych czynów. Toteż przyznaję, że to właśnie mnie skłoniło do pisania tego dzieła, gdyż nie uważam się za niegodnego, by przedstawić ludzkości wielkie czyny Aleksandra. Kimże ja jestem, że tak mniemam o sobie? Nie mam potrzeby podawania imienia swego, gdyż nie jest nieznane ludziom, ani gdzie leży ojczyzna moja, ani jaki jest mój ród, ani też tego czy piastowałem w kraju moim jakiś wyższy urząd. To tylko podam, że moją ojczyzną, moim rodem i zaszczytnym urzędem jest to uczone zajęcie i było nim od młodości. Dlatego też nie waham się zaliczyć siebie do najznakomitszych pisarzy greckich, tak jak Aleksander należał do najznakomitszych w boju” (Flawiusz Arrian, Wyprawa Aleksandra Wielkiego, księga I, rozdział 12, przekład Heleny Gesztoft-Gasztold, kursywa ode mnie). Jak zatem widać, w czasach gdy powstawały Ewangelie wśród greckich pisarzy był przyjęty zwyczaj, że nie zamieszczali swego imienia jako autorzy dzieł ponieważ i tak wiedzieli, że ich odbiorcy będą w stanie ich zidentyfikować. Tak też uczynili Ewangeliści.

Warto też na tym miejscu wspomnieć Rozmyślania Marka Aureliusza, cesarza rzymskiego, żyjącego niedługo po Chrystusie. Dzieło Rozmyślania jest anonimowe, mimo to dziś uznaje się, że napisał je właśnie Marek Aureliusz. Jest to o tyle ciekawe, że pierwsze wyraźne wzmianki o autorstwie Rozmyślań mamy dopiero z X wieku po Chrystusie, czyli niemal tysiąc lat później. Autorstwo Rozmyślań przypisuje Markowi Aureliuszowi w sposób bezpośredni dopiero Aretas z Cezarei, jakiś czas przed 907 rokiem (żyjący w IV wieku Temistios czyni aluzję do jakiegoś dzieła Marka Aureliusza ale nie wiemy na pewno czy chodzi mu o Rozmyślania). Pomimo tak dużego odstępu czasowego, wynoszącego niemal tysiąc lat, autorstwo Rozmyślań w zasadzie nie podlega dziś dyskusji. Wiemy kto je napisał i tak samo jest z Ewangeliami. Gdyby stosować „metodologię racjonalistów” to dziś nawet dzieła cesarzy rzymskich musielibyśmy uznać za „anonimowe”, co byłoby dość komiczne. Jak widać, w świecie naukowej historiografii nikt nie rozumuje tak jak „racjonaliści”, którzy w świetle tego co już przedstawiłem są po prostu niczym innym jak pewnym infantylnym skansenem i dziwactwem światopoglądowym. Nie można tych ludzi traktować inaczej.

Reasumując, zarzuty „racjonalistów” przeciw apostolskiemu autorstwu Ewangelii kanonicznych wyglądają na bardzo słabe i nieprzemyślane. Zdradzają one kiepską znajomość historii antycznej, literatury i języka Ewangelii u ludzi, którzy formułują takie zarzuty.

Jan Lewandowski, styczeń 2020. Publikacja w naszym serwisie za zgodą Autora.

PS Dziękuję Grzegorzowi Żebrowskiemu i O.K. za cenne sugestie i uwagi odnoszące się do rzeczonego tematu. Z niektórych tych sugestii skorzystałem w powyższym tekście. 

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Tu możesz nas wesprzeć

Darowizna

reklama

Pekao