Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


PAWEŁ VI

Adhortacja Apostolska QUINQUE IAM ANNI
Do wszystkich Biskupów utrzymujących Pokój i Jedność ze Stolicą Apostolską z okazji Piątej rocznicy zakończenia Soboru Powszechnego Watykańskiego II

Czcigodni Bracia,
Pozdrowienie i Błogosławieństwo Apostolskie.

Pięć lat już minęło od momentu, kiedy Biskupi całego świata, po sesjach pełnych pracy, modlitwy i studiów, oraz po braterskich wymianach propozycji i idei, powrócili do swoich diecezji z troską, "by żadna przeszkoda nie zatrzymała tego potoku łask nieba, które obecnie radują miasto Boże;(1) i by w żaden sposób nie osłabł życiowy zryw, którym dziś żyje Kościół"(2).

Dziękując Bogu za szczęśliwie dokonane prace, każdy z nich, przekonany o kolegialności Episkopatu w myśli i działaniu, wracał z Soboru z pracowicie zredagowanymi tekstami dokumentów doktrynalnych i pastoralnych - jako duchowymi skarbami - by je przekazać prezbiterom, naszym współpracownikom w kapłaństwie, zakonnikom i zakonnicom, oraz wszystkim członkom Ludu Bożego; zwłaszcza, że dokumenty te zawierają normy głoszenia słowa Bożego w świecie współczesnym, i mają na celu wewnętrzną odnowę wspólnot chrześcijańskich.

Zapał ten nie osłabł. Każdy na swoim miejscu, gdzie Duch Święty ustanowił go pasterzem Kościoła Bożego(3), i wszyscy razem, jako następcy Apostołów, różnymi sposobami - a szczególnie na konferencjach episkopatu i na synodach biskupich - trudzili się, nie szczędząc swych sił, by wcielić w życie Kościoła naukę i wskazania Soboru. Według opinii, wyrażonej w Naszej pierwszej Encyklice, rozpoczynającej się od słów "Ecclesiam suam", Sobór sprawił, że Kościół pogłębił swoją świadomość(4). Przyczynił się także do uwypuklenia jego apostolskiej misji w świecie współczesnym, i wzmógł jego zbawczy dialog, w duchu autentycznie ekumenicznym i misyjnym.

I

Nie mamy zamiaru w tej chwili oceniać poszukiwań, inicjatyw i reform, które zostały podjęte po zakończeniu Soboru. Uważnie rozważając znaki czasu, chcemy w duchu braterstwa zapytać Nas samych i was, o wierność naszą wobec podjętego zobowiązania, wyrażonego na początku Soboru w orędziu do ludzkości: "Postaramy się w taki sposób przedstawić dzisiejszemu człowiekowi prawdę Bożą w całości i czystości, by została przez niego zrozumiana i chętnie przyjęta"(5).

Zobowiązanie to, Konstytucja pastoralna, rozpoczynająca się od słów "Gaudium et spes" - wielka karta Soboru o obecności Kościoła w świecie współczesnym - powtórzyła bez niedomówień: "Kościół Chrystusowy, który pozostaje w samym sercu trwogi obecnej doby, nie przestaje żywić mocnej nadziei. Raz po raz, w dogodnej i niedogodnej dla siebie chwili, usiłuje współczesnemu światu przekazać to samo posłannictwo, które głosili Apostołowie"(6).

Nie ulega żadnej wątpliwości, że na Biskupach zawsze ciążył obowiązek przekazywania wiary w całej swej pełni i w sposób odpowiedni dla współczesnych im ludzi; a posługując się językiem zrozumiałym, odpowiadali na ich problemy, wzbudzali ich zainteresowania i pomagali im, niedoskonałym językiem ludzkim, w odkrywaniu całego posłannictwa zbawczego, które przyniósł Jezus Chrystus. Dlatego też kolegium Biskupów, z Piotrem i wsparte jego autorytetem, gwarantuje autentyczne przekazywanie objawianego depozytu wiary, i ono otrzymało "Nieomylny charyzmat prawdy", jak się wyraził św. Ireneusz(7). I rzeczywiście, świadczona przez nich wierność, mocno zakorzeniona w Tradycji i Piśmie świętym, karmiona życiem eklezjalnym całego Ludu Bożego, pozwala Kościołowi, dzięki asystencji Ducha Świętego, nieustannie głosić słowo Boże i coraz głębiej go wyjaśniać.

Jednak obecne okoliczności wiary wymagają od nas wszystkich większego wysiłku, by słowo Boże w całej pełni dotarło do współczesnych, a dzieła przez Boga spełnione, były im ukazane bez zniekształceń, z całą żarliwością umiłowania prawdy, która zbawia(8). Obecnie - kiedy głoszenie słowa Bożego w liturgii, dzięki Soborowi, zostało odnowione; kiedy większa liczba wiernych czyta Pismo święte; kiedy postęp w prowadzeniu katechizacji, jeśli tą idzie za wytycznymi Soboru, pozwala na głębszą ewangelizację; kiedy dociekania biblijne, patrystyczne i teologiczne często przychodzą ze wspaniałą pomocą w wyjaśnieniu prawd objawionych - daje się zauważyć niepokój wśród wierzących, nagromadzonymi niejasnościami, niepewnościami i wątpliwościami, a dotyczącymi istotnych kwestii wiary, do których należą: dogmat trynitarny i chrystologiczny, tajemnica Eucharystii i realnej obecności. Kościół jako instytucja zbawienia, posługa kapłańska wśród Ludu Bożego, wartość modlitwy i sakramentów, pewne wymogi moralne, np. nierozerwalność małżeńska, oraz należny respekt wobec życia ludzkiego. Co więcej, podaje się w wątpliwość Boży autorytet Pisma świętego, w imię usunięcia rzeczy mitycznych, co popularnie nazywa się "demityzacją".

Podczas gdy pewne milczenie otacza niektóre fundamentalne tajemnice chrześcijańskie, zauważamy rysujące się tendencje, w oparciu o dane psychologiczne i socjologiczne, zmierzające do utworzenia chrześcijaństwa w oderwaniu od nieprzerwanej Tradycji, łączącej ją z wiarą Apostołów, i do egzaltacji życia chrześcijańskiego, pozbawionego elementów religijnych.Przeto my - my wszyscy, którym przez włożenie rąk, powierzono odpowiedzialność za przechowywanie całego i czystego depozytu wiary, oraz za misję nieustannego głoszenia Ewangelii - mamy dać świadectwo naszego wspólnego posłuszeństwa Panu. Natomiast Lud Boży, nam powierzony, ma święte i nieodwołalne prawo przyjęcia słowa Bożego, całego słowa Bożego, którego treści Kościół nie zaniechał pogłębiać. Na nas zaś ciąży poważny i pilny obowiązek głoszenia go nieustannie, by wzrastało w wierze ludu, a ten, przez lepsze zrozumienie posłannictwa chrześcijańskiego, dał świadectwo całym swoim życiem o zbawieniu, które jest w Jezusie Chrystusie.

Sobór na tę sprawę z naciskiem zwrócił naszą uwagę: "Wśród głównych obowiązków biskupich szczególne miejsce zajmuje głoszenie Ewangelii. Biskupi są zwiastunami wiary prowadzącymi nowych uczniów do Chrystusa i autentycznymi, czyli upoważnionymi przez Chrystusa nauczycielami, którzy powierzonemu sobie ludowi głoszą prawdy wiary, aby w nie wierzył i w życiu je stosował, i którzy w świetle Ducha Świętego treść wiary wyjaśniają, ze skarbca Objawienia dobywając rzeczy stare i nowe(9), przyczyniają się do jej owocowania i od powierzonej sobie trzody czujnie oddalają grożące jej błędy(10). Biskupom nauczającym w łączności z papieżem należy się od wszystkich cześć jako świadkom boskiej i katolickiej prawdy; wierni zaś winni zgadzać się ze zdaniem swego biskupa w sprawach wiary i obyczajów, wyrażonym w imieniu Chrystusa, i trwać przy nim w religijnej uległości"(11). Niewątpliwie, wiara zawsze jest daną zgodą ze względu na autorytet samego Boga; jednak magisterium Biskupów jest dla wierzących znakiem i pomostem, dzięki któremu mogą oni przyjąć i uznać słowo Boże. Każdemu Biskupowi w swojej diecezji, zjednoczonemu z całym kolegium biskupim, które zajmuje miejsce kolegium apostolskiego, powierzony jest urząd czuwania nad czystością wiary i jednością Kościoła.

II

Przyznać należy bez żadnego wahania, że w obecnych okolicznościach wypełnienie tego podstawowego, niezbędnego i ważnego obowiązku, napotyka na większe trudności, niż to miało miejsce w wiekach ubiegłych.

Kiedy Kościół żył w ścisłej łączności z dawnymi strukturami społecznymi, wpływając na ich kulturę i formy wyrazu, wykonywanie magisterium biskupiego było dość łatwe, od nas dziś żąda się wielkiego wysiłku, by doktryna wiary zachowała całą pełnię swej treści i znaczenia, a sposób jej przekazu ułatwiał dotarcie do umysłów i serc tych, do których jest skierowana. Nikt lepiej, niż nasz Poprzednik Jan XXIII, wyraził tę myśl w przemówieniu stwierdzającym obrady Soboru: "Należy zatroszczyć się, zgodnie z gorącym życzeniem wszystkich ludzi oddanych szczerze sprawie chrześcijańskiej, katolickiej i apostolskiej, by naukę tę szerzej i głębiej poznano i by ona pełniej przepoiła i kształtowała umysły: trzeba tę naukę, pełną i niezmienną, godną należnej jej wiernej uległości, tak prześledzić i wyjaśnić, jak tego wymagają nasze czasy. Czym innym jest bowiem depozyt wiary, czyli prawdy zawarte w czcigodnej naszej nauce, a czym innym sposób jej wyrażania, taki jednak, że treść i znaczenie są w obu wypadkach te same. Do tego właśnie sposobu przekazywania treści wiary należy przykładać wielką wagę, a jeśli zajdzie potrzeba, należy go cierpliwie wypracować, to znaczy zastosować takie formy wykładu, jakie lepiej odpowiadać będą urzędowi nauczycielskiemu, posiadającemu przede wszystkim charakter duszpasterski"(12).W obecnym kryzysie, który obejmuje myśl i sposób jej przekazywania, każdy Biskup na terenie swej diecezji, każdy synod i każda konferencja episkopatu pilnie powinni zabiegać, by ten wysiłek, niezbędny dla samej prawdy i ciągłości depozytu wiary, nigdy nie osłabł. Szczególnie musimy czuwać nad tym, by dowolne idee nie zniekształcały planu Bożego, stosownie do naszych czysto ludzkich sądów, nie ograniczały głoszenia słowa Bożego do tego, co nasze uszy chciałyby słyszeć, wykluczając to, stosownie do kryteriów czysto naturalnych, co nie odpowiada .dzisiejszym upodobaniom. Upomina nas bowiem św. Paweł Apostoł: "Gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosili wam Ewangelię inną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty"(13).

Przecież nie my jesteśmy sędziami słowa Bożego, lecz ono jest naszym sędzią, i ujawnia nasz konformizm z upodobaniami świata. "Słabość chrześcijan, nawet tych, którzy mają mandat przepowiadania, nie będzie nigdy dla Kościoła powodem osłabienia absolutnego charakteru słowa. Ostrze miecza(14) nie może być nigdy stępione. Kościół, o świętości, dziewictwie, ubóstwie i posłuszeństwie, nigdy nie może mówić inaczej niż sam Chrystus"(15).

Przy sposobności rozważyć musimy następującą sprawę. Jeśli poszukiwania socjologiczne są pożyteczne dla lepszego poznania ludzkiej mentalności pewnych środowisk, poznania trosk i potrzeb tych, którym głosimy słowo Boże, oraz poznania oporów wobec tegoż słowa współczesnej myśli ludzkiej, idącej za szeroko rozpowszechnionymi ideami, co jednak ta forma wiedzy nie może się równać ze wzniosłą doktryną wiary, a rezultaty tych poszukiwań nie mogą stanowić, same w sobie, determinującego kryterium prawdy.

Nie możemy jednak nie znać problemów, które nurtują dziś wierzących, pragnących rzeczywiście głębszego poznania swej wiary. Nie dlatego musimy znać te problemy, by poddać w wątpliwość ich słuszne podstawy, lub zakwestionować ich wymogi, lecz dlatego, by przyjąć ich słuszne postulaty i wyjść im naprzeciw, w duchu naszej wiary. Odnosi się to do owych wielkich kwestii, które stawia człowiek współczesny, a dotyczących jego początku, istoty życia, przyszłego szczęścia i losu ludzkiej rodziny. Nie mniejszej wagi są również pytania stawiane dziś przez uczonych, historyków, psychologów, socjologów, a które są dla nas bodźcem do lepszego głoszenia Ewangelii Chrystusa Zbawcy, wplecionej ze swa niebiańską wzniosłością w ludzkie sprawy; to błogosławione orędzie w niczym nie sprzeciwia się nowym zdobyczom ducha ludzkiego, co więcej, podnosi je do poziomu Bożej rzeczywistości, by mogły uczestniczyć - w sposób początkowy i realny, choć niezupełnie jasny - w tej tajemnicy miłości, o której mówi Apostoł, że "przewyższa wszelką wiedzę"(16).

Tym zaś, którzy w Kościele Bożym przyjmują na siebie ciężkie zadanie pogłębiania niewyczerpanych bogactw tych tajemnic, zwłaszcza teologom i egzegetom, tak świadczyć będziemy pomoc i otuchę, by mogli dalej prowadzić swe prace, w wierności wielkiej Tradycji Chrześcijańskiej(17). Niedawno słusznie powiedziano: "Teologia, jako doktryna wiary nie może istnieć poza Kościołem, wspólnotą wierzących. Kiedy teologia przeczy temu, co wyżej powiedziano, i inaczej pojmuje swe miejsce, traci swą podstawę i swój przedmiot. Wolność religijna potwierdzona przez Sobór, wspierająca się na wolności sumienia, odnosi się tylko do osobistej decyzji wobec problemu wiary, nie ma natomiast absolutnej racji bytu względem znaczenia i treści Objawienia"(18). Podobnie, stosowanie świeckich dziedzin wiedzy w studiach hermeneutycznych jest tylko metodą badań nad treścią Objawienia, lecz nie może mieć zastosowania w analizie jego przedmiotu, ponieważ ten przekracza ją, tak ze względu na swoje pochodzenie jak i zawartość.

W następstwie Soboru, który był przygotowany zgodnie z najnowszymi osiągnięciami wiedzy biblijnej i teologicznej, wiele pozostaje do zrobienia, zwłaszcza w dziedzinie pogłębienia teologii Kościoła i wypracowania antropologii chrześcijańskiej, stosownie do postępu innych nauk i problemów, które ów postęp rodzi w umysłach wierzących. Któż z nas nie dostrzega, oprócz ważkości wspomnianych prac, tego co jest postulowane, i nie rozumie nieuniknionych niepewności? Lecz my, wobec ruiny, którą dziś powodują rozsiewane wśród chrześcijan nierozważne hipotezy lub opinie zakłócające wiarę, mamy obowiązek napominania wraz z Soborem, że prawdziwa teologia opiera się, jak na fundamencie, na pisanym słowie Bożym nierozdzielnie złączonym ze świętą Tradycją(19).

Najdrożsi Bracia, nie możemy milczeć z obawy przed krytyką, zawsze możliwą, a czasami uzasadnioną. Chociaż niezastąpioną funkcję spełniają teologowie, jednak nie uczonym Bóg powierzył misję autentycznej interpretacji wiary Kościoła; ta wiara wszczepiona jest w życie ludu, za który przed Bogiem odpowiedzialność ponoszą Biskupi. Oni mają głosić temu ludowi to, w co Bóg poleca wierzyć. Te sprawy wymagają od każdego z nas wielkiej pomocy ducha; pomimo, że w odpowiedzialności wspiera nas wspólnotowe spełnianie urzędu w ramach synodów biskupich i konferencji episkopatu, jednak w nie mniejszym stopniu ponosimy odpowiedzialność osobistą - której uniknąć nie sposób - przez wkraczanie w codzienne i nie cierpiące zwłoki problemy Ludu Bożego. W tej chwili nie stosowne jest pytanie, jakie niektórzy nam sugerują, czy przemawianie jest bardziej pożyteczne, stosowne i konieczne, niż posługiwanie się środkami, które umożliwiłyby zrozumienie naszych intencji. Do was, Biskupów, odnoszą się przecież słowa, którymi św. Paweł napomina Tymoteusza: "Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa, który będzie sądził żyjących i umarłych, i na Jego pojawienie się, i na Jego królestwo: głoś naukę, nastawaj w porę, i nie w porę, w razie potrzeby wykaż błąd, poucz, zachęć z całą wielkoduszną cierpliwością w każdym pouczeniu. Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań będą sobie mnożyli nauczycieli, bo ich uszy świerzbią. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom. Ty zaś czuwaj we wszystkim, znoś trudy, wykonaj dzieło ewangelisty, spełnij swe posługiwanie"(20).

III

Przeto, Najmilsi Bracia, niech każdy z nas zapyta samego siebie, w jaki sposób spełnia ten święty obowiązek, który od nas wymaga intensywnej troski o objawienie Boże i ustawicznego śledzenia życia ludzi.

Jak bowiem moglibyśmy owocnie głosić słowo Boże, gdybyśmy wpierw nie poznali go na codziennym rozmyślaniu i modlitwie? I jak ono mogłoby być przyjęte, gdyby nie było wsparte życiem, nacechowanym głęboką wiarą, czynną miłością, całkowitym posłuszeństwem, gorącą modlitwą i pokornym umartwieniem? Skoro, zgodnie z naszym obowiązkiem, tak wielki nacisk położyliśmy na przekazywanie prawd wiary, musimy jeszcze dodać, że często obfitość słów nie jest sprawą najbardziej konieczną, ile raczej ich zgodność z życiem bardziej ewangelicznym. Tak, świat potrzebuje świadectwa świętych, ponieważ: "przez ich życie mówi do nas Bóg i daje nam znak swego Królestwa, do którego jesteśmy przemożnie pociągani"(21).

Zwracajmy uwagę na problemy, które niesie ludzkie życie, zwłaszcza młodego pokolenia: "Jeśli którego z was ojców syn poprosi o chleb, czyż poda mu kamień?"(22). Chętnie przyjmujemy nalegania, zakłócające nam spokój. Bądźmy cierpliwi wobec niezdecydowania tych, co po omacku szukają światła. Dotrzymujmy braterskiego kroku pozbawionym tego światła, którym my się cieszymy, a mimo to doń dążącym, by przez mgłę wątpliwości, mogli wrócić do ojcowskiego domu. Jeśli uczestniczymy w ich udrękach, róbmy wszystko, by im pomóc. A jeśli ukazywać im będziemy Jezusa Chrystusa, niech On będzie Synem Bożym, który stał się człowiekiem by nas zbawić i dopuścić do uczestnictwa w swym życiu, a nie tylko człowiekiem, choćby niezwykłym i pociągającym ludzkiego ducha.(23)

W dotrzymywaniu tej wierności Bogu i ludziom, do których jesteśmy przezeń posłani, będziemy podejmować roztropnie i delikatnie, choć stanowczo i przewidująco, nieodzowne decyzje w roztrząsaniu spraw. Niewątpliwie stanowi to jedno z najcięższych, lecz dziś najbardziej koniecznych, zadań biskupich. Bowiem kontrastujące ideologie stwarzają niebezpieczeństwo, że największej wspaniałomyślności mogą towarzyszyć stwierdzenia przynajmniej wątpliwe. "Także spośród was samych jak to miało miejsce w czasach św. Pawła - powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów"(24). I często ci, którzy w ten sposób nauczają, są przekonani, że czynić tak powinni w imię Boga, podczas gdy zwodzi ich własne mniemanie. Czyż nie wystarczy, że słowo wiary rozpoznawać będziemy po owocach, które wydadzą? Bo czyż od Boga może pochodzić słowo, które u wiernych powoduje utratę ewangelicznego sensu umartwienia, albo głosi sprawiedliwość a pomija łagodność, miłosierdzie i czystość, lub wznieca waśnie miedzy braćmi? W tych sprawach Jezus nas ostrzegł: "po ich owocach poznacie ich"(25).

Tego samego żądamy od naszych współpracowników, którzy wraz z nami dźwigają ciężar głoszenia słowa Bożego. Ich świadectwo niech będzie ewangeliczne, ich przepowiadanie niech będzie głoszeniem Słowa, które rodzi wiarę, a wraz z nią miłość do braci, i pociąga wszystkich wyznawców Chrystusa, by swym duchem przepoili mentalność, zwyczaje i życie ludzkiej społeczności(26). W ten sposób zrealizowane zostanie przedziwne powiedzenie św. Augustyna: "Nawet przez posługę ludzi niepozornych Bóg przemawia swobodnie"(27).

Najdrożsi Bracia, takie oto refleksje nasuwa Nam rocznica Soboru, który był "opatrznościowym instrumentem prawdziwej odnowy Kościoła"(28). Rozważając w braterskiej prostocie wraz z wami Naszą wierność wobec pierwszoplanowej misji głoszenia słowa Bożego, byliśmy świadomi, że spełniamy Nasz nieodzowny obowiązek. Być może ktoś będzie się temu dziwił lub sprzeciwiał? W spokoju ducha uważamy was za świadków tej potrzeby, która Nas przynagla do wierności pasterskiemu urzędowi, i za świadków tego pragnienia, którym pałamy, by wraz z wami podjąć skuteczne środki, które by odpowiadały potrzebom naszych czasów, i były jak najbardziej zgodne z nauką Soboru, gwarantując jej owocność. Polecając się wraz z wami czułej i macierzyńskiej miłości Najświętszej Maryi Dziewicy, serdecznie modlimy się za was, a w intencji waszej pasterskiej posługi prosimy o liczne łaski "Tego, który mocą działającą w nas może uczynić niezmiernie więcej nad to, o co prosimy, lub co ogarniamy umysłem; Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie... Amen"(29).

To Nasze życzenie niech umocni Błogosławieństwo Apostolskie, którego z miłością wam udzielamy.

Dano w Rzymie, od grobu św. Piotra, dnia 8 grudnia 1970 roku, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP, ósmego roku Naszego Pontyfikatu.

PAWEŁ PP. VI

Paweł VI




Przypisy:

1. Dn 45,5.

2. Adhortacja Apostolska "Postrema Sessio", 4. XI. 1965; AAS 57 (1965) 867.

3. Por. Dz 20,28.

4. Por. AAS 56, ss. 609 - 659.

5. 20 X 1962; AAS 54 (1962) 822.

6. KDK 82.

7. Adversus Hereses, IV, 26, 2; PG 7,1053.

8. Por. 2 Tes 2,10.

9. Por. Mt 13,52.

10. Por. 2 Tym 4,1 - 4.

11. KK 25.

12. AAS 54 (1962) 792.13. Ga 1,8.

13. Ga 1,8.

14. Por. Hbr 4,12; Ap 1,16; 2,16.

15. Por. Hans Urs von Balthasar, Das Ganze im Fragment, Einsiedeln, Benziger, 1963, s. 296.

16. Ef 3,19.

17. Por. Relatio Commissionis im Synodo Episcoporum constitutae, Rzym, październik 1967, ss. 10 - 11.

18. Por. Declaratio Episcoporum Germaniae, Fulda, 27. X. 1968, w Herder Korrespondenz, Fryburg, I. 1969, s. 75.

19. KO 24.

20. 2 Tm 4,1 - 5.

21. KK 50.

22. Łk 11,11.

23. Por. 2 J 7 - 9.

24. Dz 20,30.

25. Mt 7,15 - 20.

26. Por. Dekr. Apostolicam Actuositatem, 7, 13, 24; AAS 58 (1966) 843, 849, 856.

27. Enar. in Psalmos,103; Sermo I, 19; L. 37,1351.

28. Por. Adhortacja Apostolska "Postrema Sessio"; AAS 57 (1965) 865.

29. Ef 3,20 - 21.


Źródło: Wiadomości Archidiecezjalne Warszawskie, Rok LXI, Czerwiec - Lipiec 1971 , ss. 129 - 135.



opr. kk/mg