Opoka - Portal katolicki
opoka.news
Pekao


KRZYSZTOF ZANUSSI

Zachwiane poczucie wyższości



Zasłyszałem kiedyś w Islandii, że ten kraj, mający ludność wielkości warszawskiego Ursynowa, posiada najwyższy wskaźnik czytelnictwa. Wskaźnik ten tłumaczy się bardzo prostym faktem. W Islandii zimą jest ciemno, a kiedy jest ciemno, człowiek chętnie czyta książki korzystając ze sztucznego oświetlenia.

Czytając zimą więcej niźli latem zanurzyłem się w różne lektury dotyczące starożytności. Przyczynił się do tego niewątpliwie Zygmunt Kubiak, którego kolejne książki dają radość z obcowania z żywym człowiekiem.

Myśl o starożytności zbiega się naturalnie z majową perspektywą wejścia Polski do Unii Europejskiej. Unia jest w jakimś sensie kontynuacją pomysłu, którym było Cesarstwo Rzymskie, i jej rozszerzenie poza starożytny limes jest dla nas oznaką pewnego symbolicznego awansu. Z barbarzyńców stajemy się obywatelami najwyższej cywilizacji, która wprawdzie straciła swoje pierwszeństwo absolutne, ale ciągle jeszcze jest w czołówce światowej, zajmując, powiedzmy, drugie miejsce tuż za zwycięzcą, którym jest przerośnięta córka starego kontynentu rozłożona po drugiej stronie oceanu.

Wspominając Cesarstwo Rzymskie coraz częściej zdaję sobie sprawę, że mamy pamięć wybiórczą. Koncentrując się na tym co zachodnie zapominamy, że na greckim wschodzie cesarstwo trwało dużo dłużej i zostawiło wspaniałą spuściznę, którą przysypał w naszych oczach popiół tureckiej nawałnicy. Kilkaset lat walki z ekspansjonizmem Turków powinno nam dopomóc w zrozumieniu tego, że w historii są wygrani i przegrani i, co więcej, że dość trafne jest przysłowie mówiące o historii, że ona kołem się toczy. Zwycięski ekspansjonizm Turków załamał się w zeszłym stuleciu, ale dalej nie wiadomo, czy znowu nie powróci, zwłaszcza jeśli dzięki europejskim wpływom Turcja się głębiej zdemokratyzuje.

Wszystkie powyższe obawy powtarzam jako wyniesione z rozmów z różnymi politykami w odległych miejscach świata, natomiast jako podróżnik patrzę wciąż ze świeżym wzruszeniem na resztki cesarstwa wschodniego, które mówią o jego wspaniałości. Koło historii daje znać o sobie, kiedy patrzymy na dziwne losy Greków, którzy po krótkim życiu w demokracji (którą stworzyli jako pierwsi na naszej planecie) stali się wielkim imperium sięgającym Indii i Egiptu, po czym podbici przez Rzymian dyskretnie przejęli od nich władzę i dzierżyli ją przez ponad tysiąclecie, po czym runęli pod ciężarem islamu.

 

Ze względu na zupełnie prywatną znajomość wpadł mi w ręce czysto naukowy tekst łódzkiej bizantynistki pani Małgorzaty Dąbrowskiej, drukowany w „Balcanica Posnaniensa”. Lektura okazała się wręcz przejmująca. W ostatnich latach istnienia cesarstwa dla władców nad Bosforem zagrożenie ze strony łacińskiego zachodu wydawało się równie groźne jak zagrożenie tureckie. Cesarz Jan VIII wielekroć spiskował z Turkami i islamem przerażony perspektywą wykonania postanowień unii florenckiej, która godziła na papierze chrześcijaństwo wschodnie i zachodnie.

Ilekroć zdarzy mi się przechadzać po dzisiejszym Konstantynopolu, odnajduję nostalgiczne ślady cywilizacji, której pamięć celowo stąd wygnano, podobnie jak wygnano ją z całej greckiej przez stulecia Azji Mniejszej. Konstantynopol ukrywa się dzisiaj pod nazwą Istambuł. Stolica ta funkcjonuje w świadomości współczesnych Greków, podobnie jak Lwów w myślach wielu mieszkańców Wrocławia, ale w rzeczywistości jest już tylko wspomnieniem. Pod okrutnym tureckim panowaniem Grecy ulegli asymilacji, którą kiedyś nazywano poturczeniem.

 

Lekturę ściśle naukowej pracy — dotyczącej i czasów odległych, i terytoriów dalekich — określam jako poruszającą. Czynię tak dlatego, że widać w niej naocznie, jak potęga i tradycja wielkiej cywilizacji może zginąć nie zdając sobie sprawy z realności i siły zagrożeń. Wiedza na ten temat pozwala zadawać sobie pytanie o to, co dzisiaj naprawdę dzieje się z nami, kiedy mamy wciąż wielką technologiczną przewagę nad innymi cywilizacjami, a te, jak się często wydaje, chciałyby nas unicestwić. Brakuje im jeszcze na to środków, natomiast my między sobą kłócimy się przez Atlantyk, upatrując największych zagrożeń ze strony ludzi nam bliskich.

Nie dam głowy, czy wnioski z mojej zimowej lektury dadzą się w pełni obronić i koję swój niepokój nadzieją, że pod hasłem różnorodności kultur pomieszczą się na naszej planecie rozmaite cywilizacje, a globalizm nas wszystkich zrówna i pogodzi, ale kiedy zimny wiatr zawieje za oknami i pojawią się krótkie przerwy w dostawach energii elektrycznej, to wtedy strach mnie ogarnia, czy aby doświadczenie upadku cesarstwa nad Bosforem nie należy traktować jak przestrogi przed zbytnim zadufaniem w naszą przewagę nad światem.

 

 

 

 

opr. mg/mg


 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: demokracja megalomania starożytność Konstantynopol podróż Turcja cesarstwo Islandia wyższość pamięć wybiórcza
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W