Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao



Krzysztof Zanussi

Mózg i rozum

Jedną z odpychających cech ludzkich jest przemądrzałość. Etymologicznie analizując samo słowo, określające tę cechę, widzimy w nim jakby sprzeczność: przecież nie można być nadmiernie mądrym, bo mądrości nigdy dosyć, ale jeśli mówię o kimś, że się mądrzy, to nie mam na myśli mądrości, tylko głupotę. Trudno mi o tym zapomnieć, kiedy inni mówią to o mnie, a podejrzewam, że czasem daję ku temu powody. Mądrzyć się oznacza w moim prywatnym mniemaniu przyjmować pozycję nauczyciela wobec kogoś, kto sam zna się na rzeczy i powinien być potraktowany po part-nersku. Mądrzy się ten, co udaje, że wie więcej, niż wie rzeczywiście, albo ten, który zakłada, że rozmówca jest głupszy, niż jest rzeczywiście. Obie sytuacje są rozdzielne, chociaż mogą występować naraz i z łatwością stają się powodem komizmu sytuacyjnego. Ilekroć ktoś niezbyt wykształcony trafi na światlejszego od siebie i zaczyna udzielać mu nauk, sytuacja staje się zabawna i z napięciem czekamy, aż prawda się objawi i uczeńszy osadzi tego mniej uczonego, który przy nim bezwstydnie się mądrzy.

Napisałem powyższy akapit, żeby rozpostrzeć parasol nad tym, czemu teraz chciałbym poświęcić uwagę. Mam przed sobą artykuł z majowego „Newsweeka”, który już na okładce przyciąga uwagę tytułem: „Czy religia za sprawą nauki stała się bezużyteczna?” — w podtytule „Bóg w naszym mózgu”. Tekst artykułu drąży pole, które określono jako neuroteologię. Następuje opis przeżyć o charakterze mistycznym (w ramach buddyzmu Zen), dalej szczegółowe i bogate tłumaczenie, jakie części mózgu odpowiadają za to, że w umyśle powstają podobne przeżycia. Autor przedstawia też listę osób — od świętej Teresy z Avili po Dostojewskiego i Prousta — które można podejrzewać, że cierpiały (czy to właściwe słowo?) na czasową epilepsję w płatach mózgu (tłumaczę za słownikiem „temporal-lobe epilepsy”).

Doświadczenia mistyków w całej światowej kulturze wydają się wartością jakiejś szczególnej wagi — niektórzy z ludzi zdołali przeżyć to, co dla nas niedostępne. Już samo to wystarczy za powód do żywego zainteresowania, szczególnie, że wspomniane przeżycia mają w relacji wszystkich przeżywających charakter więcej niźli pozytywny. Są stanem niezwykle upragnionym.

Wyobrażenie, że sama neurologia może służyć wyjaśnieniem takich zjawisk, wydaje się naiwnością (tak zresztą przedstawia to laicki „Newsweek” podkreślając, że religia pozostaje w mocy zależnie od tego, jaka jest nasza wiara). Fakt, że każde przeżycie ma swoją neurologiczną postać, wydaje się od lat oczywiste. Wzruszenia, gniew czy też każdy wysiłek umysłowy znajdują swoje odbicie w fizjologii. Pytanie, czy ten opis wyczerpuje przeżywaną rzeczywistość, czy jest tylko jedną z jej postaci, należy do filozofii i potykamy się o nią przy prostej pułapce językowej zawartej w zdaniu lekarza: „Panu się zdaje, że pana coś boli”, kiedy istnieje obiektywne „boli” i subiektywne urojenie.

Przed ćwierćwiekiem kręciłem film „Iluminacja” i w nim zawarłem zbliżenie czaszki modlącego się mnicha z naukowym komentarzem o tym, że użycie niektórych specyfików (na przykład LSD) może wywoływać wrażenia podobne do przeżyć mistycznych (może nawet z nimi identyczne). Od ćwierćwieku nasza wiedza o tym, co dzieje się w naszej głowie, posunęła się sporo naprzód, ale dalej w najważniejszych sprawach pozostajemy bez odpowiedzi na wszystkie podstawowe pytania: „jak żyć” i „po co żyjemy”? Współczesna farmakologia mogłaby nam podsunąć sposoby utrzymywania mózgu w stanie długotrwałej euforii i tą drogą moglibyśmy osiągnąć ideał wiecznego szczęścia, coś jednak nam podpowiada, że szczęście nie na tym polega.

Teraz postawiwszy kropkę wiem, że w tym tekście się mądrzę, ale za prościutkie usprawiedliwienie wezmę moje własne najgłębsze przekonanie, że świat jest dla rozumu niemal nieprzenikniony i to, co wiemy, jest tylko kroplą w morzu najgłębszej niewiedzy. To wyznanie jest aktem pokory. Zabrakło jej pewnej jasnowidzącej w Paryżu, którą opisał w uciesznym felietonie na łamach „Tygodnika” Andrzej Dobosz. Jasnowidząca, słysząc pukanie do drzwi, zapytała beztrosko: „Kto tam” i skompromitowała się na zawsze. Szczerze polecam lekturę zbiorku Dobosza, bo on umie pisać felietony.


opr. JU/PO

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: kultura wiara rozum nauka mądrość mistycyzm Zanussi Neurologia
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W