Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


Powrót do strony głównej działu Kultura


Krzysztof Zanussi

Telewizor zamiast dziadka

Od kilku lat piszę regularnie listy do mojej chrzestnej córki Gabrieli. Listy są przeznaczone do czytania za jakieś dwadzieścia lat, kiedy to adresatka osiągnie nie tylko dorosłość, ale i dojrzałość. Liczę na to, ponieważ dopiero ludzie dojrzali wykazują zainteresowanie nie tylko sobą, ale i światem, który ich otacza.

Otoczenie przywodzi na myśl przestrzeń, ale może także odnosić się do czasu. Otacza nas przyszłość i przeszłość i moje listy mają za zadanie opowiadać o świecie minionym, o którym ja już, nawet jeśli dożyję, nie opowiem, bo starzy ludzie najczęściej tracą pamięć i zajmują się swoimi dolegliwościami.

Pisząc o czasie minionym natknąłem się niedawno na pojęcie związane z językiem. Mówi się: obrócić na nice, czyli potoczniej przenicować. Nie wiem, czy metaforyczny charakter tego powiedzenia utrzyma się w dwudziestym pierwszym wieku, jestem natomiast przekonany, że znaczenie materialne już zanika. Nikt ze spotkanych młodych ludzi nie rozumiał, kiedy mówiłem o odnoszeniu garnituru, sukienki czy jesionki w celu przenicowania. Czynność ta po prostu zanikła, ubrania tyle potaniały (albo społeczeństwo stało się zamożniejsze) i chyba już nikt w Polsce nie zadaje sobie trudu, by popruć zniszczone ubranie i zeszyć je od nowa odwracając strony w taki sposób, by zużyta znalazła się pod spodem a niezużyta na wierzchu. Przenicowane wygląda niemalże jak nowe i może jeszcze długo służyć właścicielowi. Językowi natomiast służy jako metafora. Obrócić na nice, czyli radykalnie coś odmienić (albo postawić na głowie). Nie wiem, czy historia to potwierdza, ale z powierzchownej obserwacji wyciągam wniosek, że często po pokoleniach, które wszystko próbowały odmienić, przychodzą następne, które chętniej chciałyby wszystko zachować po staremu. Nie wiem, jakie będzie pokolenie mojej adresatki Gabrieli. Dziś, kiedy spotykam starszych od niej o dwadzieścia lat młodych ludzi, to wydaje mi się, że nie będą mieli do czego używać metafory o obracaniu na nitce.

Wśród młodych komputerowców i adeptów agencji reklamy dominuje zadowolenie ze świata, w którym zdobyli wygodne miejsce dla siebie. Głos tych, którzy podobnego miejsca nie zdobyli, wydaje się mniej wyrazisty, a ponieważ ci, którym się nie wiedzie, mają mniejszą siłę nabywczą, więc świat w pierwszej kolejności wysługuje się zadowolonym. Mówiąc świat mam na myśli media (które często wydają się nam całym światem).

Nicowanie ubrania, które pamiętam z dzieciństwa, jest częścią krajobrazu, w którym wiele innych dóbr materialnych było z dzisiejszego punktu widzenia nieproporcjonalnie przecenionych. Jednym z takich dóbr był zegarek. W średnio zamożnych domach dostawało się go na maturę, a dziś można go kupić w kiosku na dworcu. Zegarek taki można wyrzucić bez żalu, jeśli bateryjka się wyczerpie albo jeśli się pasek zepsuje. Niegdyś złoty zegarek był poważną lokatą kapitału, dziś złoto także staniało i cienka koperta zegarka stanowi wartość niewielką. Tylko wyrafinowani znawcy spostrzegają na ręku bogacza prawdziwie drogi zegarek (a ten nie wskazuje czasu wiele lepiej niż ten kupiony na dworcu za cenę podwójnej kawy).

W czasach mojego dzieciństwa zegarek był symbolem statusu - ktoś z zegarkiem był kimś statecznym, zasługiwał na minimum zaufania. Nędza budziła poczucie zagrożenia, bowiem nędza mogła nagle sięgnąć po naszą własność. O człowieku żałośnie ubranym mówiło się: obdartus - oberwantus i po to właśnie ubranie dawano do przenicowania, żeby nie być nigdy podejrzanym o to, że jest się biedakiem. Nie wiem, ile z tego zrozumie Gabriela, nie wiem nawet, czy za dwadzieścia lat czytanie będzie powszechnym nawykiem. Jestem natomiast pewien, że nawet jeśli ja dożyję tego czasu, to będę już starym nudziarzem, którego młoda osoba za nic nie będzie chciała słuchać. Czasy, w których starość kojarzyła się nie tylko z mądrością, ale z bogatą pamięcią ciekawych ludzkich historii, czasy starych niań, babć czy dziadków, którzy wieczorami przy kominku ciekawie wspominali jakieś interesujące wydarzenia, odeszły i chyba nie wrócą. Zamiast opowieści starych ludzi mamy dziś telewizor i komputer.


opr. JU/PO

 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Polska Europa kultura pokój polityka ekonomia literatura pielgrzymka gospodarka konflikt felieton pieniądze wojsko Zanussi zbrojenia pokolenie spory konsumpcjonzm zegarek