Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao



Krzysztof Zanussi

Mozaika w śmietniku

Z letnich remanentów zostały mi dwie podróże do Hiszpanii. Właściwie składają się w całość z podróżą po Apulii, bo obcas buta jak i całe Królestwo Obojga Sycylii były kiedyś pod władzą Hiszpanów. Oni też wyzwolili miejscową ludność od rządów Saracenów, więc powinni być wspominani z wdzięcznością, co zupełnie się nie potwierdza w rozmowach z dzisiejszymi mieszkańcami południowych Włoch. W ich oczach wszyscy najeźdźcy byli źli, również ci ostatni, Piemontczycy, którzy przynieśli zjednoczenie. Pomieszani etnicznie mieszkańcy południa Włoch czują się swoi na swej ziemi, a wszystkich obcych mają za najeźdźców, choćby byli z nimi spokrewnieni.

Moje etniczne korzenie sięgają Włoch północnych, pochodzimy z weneckich posiadłości u podnóża Dolomitów, czyli z Friuli — dla znawców samo brzmienie mego nazwiska lokuje mnie w tym rejonie i dlatego we Włoszech nie muszę nikomu tłumaczyć, z jakich okolic pochodzę — w Polsce natomiast odczuwam pewną trudność, kiedy pada hasło „my Słowianie”, bo już z nazwiska wnosząc ja się do tej grupy nie zaliczam. Nigdzie indziej w Europie nie zdarzyło mi się słyszeć powiedzenia „my Germanie” czy „Romanie”. Nawet powiedzenie „my Celtowie” ma charakter eksperymentalny, jest raczej luźno rzuconą, przekorną hipotezą. Czyż więc słowiańszczyzna jest pojęciem tkwiącym jeszcze w dziewiętnastym wieku? Tak naprawdę nie wiem, co oznacza owa słowiańska wspólnota. Czy język z jednej rodziny? Wtedy mijamy się z etniką, bo wielu Bułgarów nie jest Słowianami, a mówią słowiańskim językiem. Wśród Rumunów za to są Słowianie mówiący językiem romańskim. Czy jest jakiś wspólny temperament czy uczuciowość słowiańska? Polska leży w sferze Zachodu, to znaczy podobnie jak Czesi i Słowacy jest krajem kultury łacińskiej. Myślę, że więzy etniczne czy lingwistyczne są słabsze aniżeli kulturowe, a te łączą nas raczej z Rzymem niźli z Moskwą (która też Rzymem się mieni, tylko że trzecim, bo drugi był kiedyś nad Bosforem). W Apulii ślady Bizancjum są widoczne na każdym kroku, a dla miejscowych Greków były to rządy własne, choć pamięć o nich już się zatarła. Zdumiewa mnie natomiast pamięć o Bizancjum wśród Hiszpanów i to wielkie pokrewieństwo sztuki, która w średniowieczu, na miarę owego świata, była bardziej globalna czy uniwersalna niż jest dzisiaj. W andaluzyjskiej Huesce, na romańskich murach kościoła widnieją freski podobne do tych, które malowano nad Bosforem. Dopiero później gotyckie Madonny przestają patrzeć na nas, tylko zwracają oczy ku Dzieciątku i stają się coraz mniej boskie, a coraz bardziej ludzkie. Prawosławny zapyta, nie bez racji, czy to dobrze, czy też raczej źle — ludzkie oblicze Boga jest dość łatwe do wyobrażenia. Z przedstawieniem boskości mamy poważne problemy i odkąd renesansowi malarze zaczęli nadawać Madonnom oblicza swoich kochanek, coś się w duchowości Zachodu poplątało.

Oglądam odkrywane romańskie freski w Andaluzji i dowiaduję się, że ocalały dzięki temu, że po każdej epidemii (a tych nie brakło w historii) kościoły pobielano w ramach dobrze rozumianej dezynfekcji, choć do urodzin Pasteura brakowało jeszcze kilku wieków, a o wirusach nikomu się nie śniło. Zamalowane wapnem freski dają się dzisiaj wydobyć z niebytu i świadczą o guście pokoleń, które już dawno minęły i naturalną drogą ich sztuka musiałaby zginąć pod presją następnych epok i ich gustów. A pod warstwą wapna ocalała.

Wapno i inne zaprawy mają swoje szczególne zasługi w konserwowaniu dzieł sztuki. Arabowie, którzy mieli religijny obowiązek niszczenia wszelkich przedstawień człowieka, też często zarzucali je zaprawą i dziś w paru zaułkach konstantynopolitańskiej Świętej Zofii wyglądają odkryte mozaiki, które w czasach, kiedy ta świątynia była przekształcona w meczet, musiały być niewidoczne. Dziś Święta Zofia w laickiej Turcji jest muzeum i pamiętam, z jakim sprzeciwem spotkał się gest papieża Pawła VI, który odwiedzając ją przyklęknął przed mozaiką z chrześcijańskich czasów.

A w południowych Włoszech oglądam stary rzymski teatr z mozaikami. Jestem jednym z setek turystów, po których skwapliwy dozorca sprząta zamiatając posadzkę ostrą miotłą. Kawałki mozaiki lądują w śmietniku i tak powoli, na oczach cywilizowanej publiczności, przemija postać świata, który już nigdy nie powróci.


opr. JU/PO

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Polska Europa Czechy Hiszpania tradycje epidemia zwyczaje Zanussi Pasteur
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W