Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


Powrót do strony głównej działu Kultura


Krzysztof Zanussi

Król karuzeli

Kardynał Madrytu jest człowiekiem z Galicji. Jak słyszę, reprezentuje cechy charakterystyczne tej prowincji. Jest zamknięty, milczący, tajemniczy, a jego napięte rysy wskazują na silny charakter, który daje znać o sobie w zarządzaniu hiszpańskim Kościołem, jako że przewodniczy on episkopatowi tego kraju.

Na mszy transmitowanej przez telewizję z kaplicy uniwersytetu kardynał miał wygłosić kazanie. Wśród hiszpańskich uczestników kongresu na temat kultury panowało ożywienie — czy kardynał skomentuje publicznie zaręczyny następcy tronu Filipa z dziennikarką telewizyjną. Ma ona bowiem za sobą ślub cywilny i rozwód. Teraz ma szanse zostać następną królową Hiszpanii.

Z punktu widzenia prawa kościelnego przyszła królowa jest osobą wolną, cywilny związek nie jest związkiem sakramentalnym. Sympatyczna narzeczona Filipa ma życzliwą prasę, która broni koleżanki przed krytyką. Spora część opinii publicznej jest jednak poruszona tym, że królowa będzie rozwódką. Chcą wiedzieć, czy wstępując w nowy związek z przyszłym królem zamierza zrewidować swój stosunek do małżeństwa i przyjąć do wiadomości sakramentalną nierozerwalność, czy też chce pozostać wierną innej koncepcji.

W związku z tą sprawą ożywiła się wśród Hiszpanów refleksja na temat, czym jest monarchia w demokracji i dlaczego jedna rodzina posiada przywilej niezwykłości, a miliony innych go nie mają. Ta dziedziczna niezwykłość owocuje całą masą oczywistych przywilejów, ale pociąga za sobą konieczność, by król z królową świecili przykładem cnoty obywatelskiej, a także osobistej.

Obywatele przywiązani do idei stałego związku wydają się być w mniejszości, ale nawet oni mają skłonność stawiać zupełnie inne wymagania tym, którzy proszą o koronę.

Można uważać, że w nowym stuleciu monarchie, w tym również papiestwo, są ostatnią ostoją trwałości w świecie. Politycy są postrzegani jak pasażerowie karuzeli, za następnym obrotem wyborów na tych samych miejscach siedzą już nowi ludzie.

Monarchia oznacza coś przeciwnego, jest symbolem trwania i ciągłości, a nie zmiany. Legendarni monarchowie minionego stulecia: Franciszek Józef, królowa Wiktoria czy choćby rumuński Karol, panowali w ciągu życia wielu pokoleń poddanych. W naszych czasach japoński cesarz Hirohito czy brytyjska królowa Elżbieta trwają na swych stanowiskach dłużej aniżeli prezydenci korporacji czy dyrektorzy przedsiębiorstw, że o prezydentach państw nie wspomnę.

Ludzie trzeźwo myślący upatrują walorów monarchii w turystyce. Anachronizm związany z noszeniem korony przyciąga zawsze wielu gapiów i żaden urząd z wyboru nie może wygrać w konkurencji, choć niewątpliwie wielu mężów stanu nawiązuje do tradycji monarchicznych, nawet w takich zatwardziałych republikach jak francuska.

Kiedy myślę o naszym kraju z jego tradycją monarchii elekcyjnej, to odnoszę wrażenie, że od wieków byliśmy bliscy współczesności, bo władza nie była dziedziczna, choć jak w państwie kościelnym tak i w Polsce stawała się dożywotnia. Kiedy Polska niedawno odzyskała wolność, miałem okazję spotkać jednego z prawdziwie legalnych pretendentów do polskiego tronu, potomka saskich królów z rodu Wettinów. Kandydat był sędziwy, bezdzietny i uprzejmie zapewniał w rozmowie, że gdyby Polska chciała podjąć eksperyment monarchiczny, to jego osoba gwarantuje, że w wypadku niepowodzenia odwrót może być łatwo zapewniony naturalną drogą. W samym początku lat 90. przypuszczałem, że tęsknota za trwałością oparta na związkach rodzinnych, czyli dynastycznych, będzie w Polsce czymś nieistotnym, a tymczasem śledząc ostatnie polskie sondaże prezydenckie dostrzegam, że byłem w błędzie.

Kardynał Madrytu na mszy, której słuchały w telewizji miliony Hiszpanów, nie zrobił w homilii żadnej aluzji do problemu rozróżnienia między sakramentalnym związkiem a cywilnym kontraktem małżeńskim, który w świetle kościelnego prawa nie stanowi żadnej przeszkody przy ślubie przyszłej królowej. W odczuciu wielu wierzących poddanych problem wymaga wyjaśnienia, bo sama litera prawa nie wystarcza. Przypuszczam, że kardynał będzie musiał coś zrobić z tym pytaniem, jako że ślub jest za pół roku.


opr. JU/PO

 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Polska patriotyzm Europa społeczeństwo kardynał Opoka felieton Indie Polak wybory Kalkuta USA mentalność Madryt Zanussi ludzie musical