Opoka - Portal katolicki
opoka.news opoka.photo
Pekao



Krzysztof Zanussi

Niegodziwość

Pisząc list do jednego z miesięczników filmowych posłużyłem się bardzo archaicznym terminem niegodziwość, bo nie wiedziałem, jak inaczej określić fakt, że redakcja gołosłownie przypisała mi złe intencje (w stosunku do młodych twórców). Gołosłowność jest często bezkarna i trudno ją określić innym słowem, stąd ten podniosły archaizm. Odkąd go użyłem na piśmie, zacząłem regularnie śledzić różne przejawy klasycznej niegodziwości. Ktoś na przykład przyjął na stancję studenta, dał mu bezpłatnie dach nad głową, płacił ogrzewanie, elektryczność i przyjmował od obdarowanego wyrazy wdzięczności, jakim było przystrzyganie przez niego trawy czy zimowe odgarnianie śniegu. Po roku student wrócił do swoich rodzinnych pieleszy i tam ktoś mu doradził, by złożyć skargę na to, że przebywając na stancji był wykorzystywany do pracy, a nie płacono mu za nią i nie zgłoszono go do ZUS. Klasyczna niegodziwość płynąca zresztą z głupoty: rzeczony student przyznał, że był w potrzebie i liczył, że wyrwie jakieś pieniądze od swego dobroczyńcy, o którym wiedział, że jest dość zamożny.

W amerykańskim społeczeństwie, cywilizowanym przez prawników, cudzoziemców ostrzega się, by nie biegli za głosem sumienia, bo wylądują na ławie oskarżonych. Nieopatrznie udzielona pomoc na ulicy może zaowocować oskarżeniem, że ten, któremu staraliśmy się pomóc, poniósł uszczerbek na zdrowiu z powodu naszych niefachowych działań. Stąd roztropny nie rwie się do pomagania, tylko wzywa odpowiednie służby. Przy sprawnym działaniu takich służb społeczeństwo może lepiej wyjść na tym, że nikt nie próbuje komuś zahamować cieknącej krwi czy podnosić przewróconego na ulicy (zawsze można uszkodzić kręgosłup). Moralnie postawa obojętności jest naganna, medycznie natomiast nadgorliwość może być przyczyną większego nieszczęścia aniżeli zaniedbanie działań.

Tropiąc przypadki, w których można mówić o prawdziwej niegodziwości, trafiam poza sferę zaniedbania — w rejony świadomie złej woli, kiedy ktoś krzywdzi drugiego świadomie, mając w tym jakieś niskie cele. Miesięcznik, który świadomie skrzywdził mnie i paru kolegów, chciał wywołać skandal po to, by lepiej się sprzedać. Student, który oskarżył fałszywie dobroczyńcę, chciał osiągnąć korzyść materialną i podobnie jak redaktor pisma nie zdawał sobie sprawy z moralnej kwalifikacji swego czynu (przyjmuję tu korzystną moralnie interpretację zdarzeń). W czasie niedawnych podróży trafiłem na historię, w której mąż dręczył żonę i dzieci, w wyniku czego doszło do rozwodu. Nie chcąc się dzielić majątkiem, mąż ubiegł wyrok sądu i upozorował napad wycofując wcześniej wszystkie zasoby z konta. W wyniku rzekomego napadu pieniądze przepadły, żona pozostała bez należnej części oszczędności, a przy okazji niegodziwemu mężowi udało się uzyskać niezasłużoną rentę, bowiem tak sugestywnie symulował obrażenia po napadzie, że adwokat wykorzystał to w sądzie. (Dla uspokojenia państwa dodam, że rzecz działa się w dalekim kraju, gdzie świadczenia społeczne są przyznawane bardzo szczodrze ze szkodą, jak widać, dla sprawiedliwości i ze stratą dla kieszeni podatnika). Pokrzywdzona żona dowiedziała się, że jej krzywdziciel wesoło trwoni majątek, który zdobyli wspólnie i po królewsku żyje z niezasłużonej renty. I teraz, gdyby była prawdziwym pięknoduchem, to powinna ze wstrętem odwrócić głowę i odejść, ale była żona nie chciała pogodzić się z bezkarną niegodziwością eksmałżonka. Wyłożyła sporą sumę, wynajęła prywatnego detektywa i zdobyła stosowne nagrania z dyskotek i nocnych lokali, w których rzekomo niezdolny do pracy inwalida pląsał w towarzystwie różnych pań. Nagrania posłużyły jako materiał przed sądem i renta została odebrana, a historię o napadzie podważono i tą drogą niegodziwiec został ukarany, co podobno pozwoliło byłej żonie odzyskać wewnętrzny spokój i wziąć dalsze życie w swoje ręce. Zyskała na tym nie tylko rzeczona eksżona, lecz także podatnik w kraju, w którym to wszystko się działo. A więc dzięki zawziętości jednej pokrzywdzonej pani niegodziwość została ukarana i zapanowała sprawiedliwość, bez której w życiu zbyt wiele rzeczy jest względnych. Czy należy w związku z tym ofiarnie bez zaniechania ścigać niegodziwców i domagać się kary lub inaczej: może należy wyraźnie odróżnić wielkoduszność od leniwego zaniechania?


opr. JU/PO

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Ameryka polityka prawo media film rodzina felieton sąd młodzi integracja europejska Zanussi prawnicy gołosłowność intencje niegodziwość