Opoka - Portal katolicki
opoka.news opoka.photo
Pekao



Krzysztof Zanussi

Myśli w korku

Urzędnik ministerstwa kultury w Teheranie tłumaczy mi, że za dnia stolica jego kraju liczy blisko czternaście milionów mieszkańców. Wieczorem parę milionów wyjeżdża do podmiejskich sypialni nowoczesną podmiejską kolejką, świeżo otwartym metrem i samochodami, których ilość przekroczyła punkt krytyczny. Wydaje się, że zajmują one większą powierzchnię aniżeli wszystkie miejskie autostrady, ulice i parkingi, stąd naturalnym stanem w ruchu ulicznym jest bezruch, czyli korek. Tylko czasem coś się porusza — mówią z lekką przesadą, tak jest w godzinach szczytu i wtedy stolica Iranu przypomina Bangkok sprzed lat kilkunastu — miasto po prostu nieprzejezdne, a w związku z tym nie nadające się do życia.

W momencie kryzysu Bangkok wysupłał skądś pieniądze i w ciągu jednej dekady zbudował płatną autostradę na palach, opasującą śródmieście, oraz kolej miejską, też na palach, a do tego jeszcze (o ile pamiętam) jakiś zaczątek metra. Teheran nie może liczyć na nic podobnego, bo ma już autostrady i wybudował metro, a korki są w dalszym ciągu, ponieważ benzyna jest niemalże darmowa: państwo dopłaca do niej podobnie jak do mleka i chleba.

Tanie paliwo podobnie jak tanie samochody są powszechnym marzeniem ludzkości, ale tylko w Stanach Zjednoczonych to marzenie rzeczywiście się spełniło. Przeciętny obywatel ma samochód, niedrogie paliwo i drogi, po których może się poruszać. Wszędzie indziej na świecie, kiedy tylko przybywa pojazdów, to okazuje się, że nie starcza dróg i parkingów i w rezultacie demokracja zawodzi, bo rozumiemy, że dopóki samochód był przywilejem dla elity, to warto było o nim marzyć, kiedy stał się dostępny dla wszystkich, to przestaje być przedmiotem pożądania, bo trudno pożądać czegoś, co wiecznie stoi.

Odwołanie do demokracji przyszło mi do głowy pod wpływem nagłówka w jednej z dwóch angielskojęzycznych gazet wydawanych w Teheranie. Najwyższy przywódca kraju Ajatollah Sajed Ali Chamenei powiedział z okazji rocznicy zwycięstwa teokratycznej rewolucji, która obaliła prozachodniego szacha, że demokracja w amerykańskim stylu jest dla muzułmanów równie niszcząca jak bomby. W dalszej części swojego orędzia przywódca wspomniał, że islam jest religią wolności, sprawiedliwości i poszukiwania prawdy (quest of thruth), a rzeczywista demokracja jest demokracją religijną opartą na fundamencie wiary i poczuciu religijnych obowiązków.

Przypuszczam, że wielu Amerykanów przystałoby bez oporu na powyższe sformułowanie, jeśli słowo islam zastąpiono by chrześcijaństwem i z pewną dozą dobrej woli można uznać, że oba stwierdzenia nie wykluczają się nawzajem pod warunkiem, że będą używane na różnych terytoriach, które się ze sobą nie stykają. Kłopot jednak w tym, że globalizacja połączyła nas wszystkich razem i terytoria zamieszkane przez chrześcijan i muzułmanów  przecinają się, czego przykład mamy za naszą zachodnią granicą, gdzie kilka milionów Turków coraz chętniej zwraca się w stronę islamu, odrzucając laicyzm zapoczątkowany w czasach republiki Atatürka. Irański przywódca w orędziu cytuje słowa Koranu o tym, że skrzywdzeni mają prawo walczyć, czyli posługiwać się przemocą, a Allah im dopomoże, co pozwala chrześcijanom zacytować słowa świętego Tomasza o wojnie sprawiedliwej.

Wracając z kolejnej podróży po Iranie próbuję pamiętać średniowiecznych suffickich poetów (odwiedziłem grób jednego z nich w Szirazie), a tymczasem po powrocie rzucam się do powtórnej lektury kapitalnej książki Piotra Kłodkowskiego „Wojna światowa?” (ważny znak zapytania) i wybieram z niej na chybił trafił cytat z islamskiego fundamentalisty Sajjid Kuta, który pisał, że przywództwo człowieka zachodu zbliża się do końca nie dlatego, że cywilizacja zachodnia materialnie zbankrutowała, ale dlatego, że zachodni ład nie dysponuje już zespołem wartości, które dawały mu przewagę.

Wzdycham, by posłyszeć w ojczyźnie taką poważną debatę, a tymczasem na korytarzach warszawskiego Ratusza usłyszałem, że Teheran chciałby zawrzeć z Warszawą umowę o bliźniaczej współpracy. Może z podobnej umowy mogłaby wyniknąć taka korzyść, że konflikt cywilizacji można by przedyskutować w gronie kompetentnych adwersarzy.


opr. JU/PO

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Ameryka demokracja polityka prawo media film rodzina felieton Indie sąd Teheran młodzi Azja integracja europejska autostrada Zanussi prawnicy intencje niegodziwość