„Pójdź za Mną!” (Mt 9,9)

„Pójdź za Mną!” (Mt 9,9)
Duchowa przemiana Mateusza nastąpiła bardzo szybko, bo zaraz po słowach „Pójdź za Mną!” (Mt 9,9), wypowiedzianych do niego przez Jezusa w Kafarnaum. Wprawdzie Mateusz nie opisuje swoich wewnętrznych przeżyć związanych z tym wezwaniem i przekazuje w odniesieniu do samego siebie lakoniczną informację: „A on wstał i poszedł za Nim” (Mt 9,9), jednak z dużym prawdopodobieństwem możemy przypuszczać, że to było najważniejsze spotkanie w jego życiu i od niego zaczęła się nowa „przygoda” byłego celnika. Porzucił bowiem „komorę celną” i związany z nią styl postępowania i poszedł za Jezusem, od tej pory bacznie wsłuchując się w Jego słowa i uważnie przyglądając się Jego życiu.
Zastanawiam się, dlaczego dzisiaj coraz mniej ludzi młodych podejmuje to Jezusowe zaproszenie „Pójdź za Mną!” To pytanie towarzyszy mi zwłaszcza, kiedy znajduję się w jakimś seminarium w Polsce, w którego murach jeszcze nie tak dawno przebywały dziesiątki, a nawet setki kandydatów do kapłaństwa, a dzisiaj jest ich kilkunastu. Z pewnością składa się na to wiele faktorów: niż demograficzny, negatywny obraz Kościoła i duchownych w mediach, przyzwyczajenie do życia bez wyrzeczeń i w świecie wirtualnym, itd.
Ale można chyba, szukając odpowiedzi na to pytanie, pokusić się o szersze stwierdzenie, wedle którego brak powołań do kapłaństwa i życia zakonnego jest jakimś symptomem społeczeństwa ubogiego w sferze duchowej i zagubionego, mimo pewnego dobrobytu materialnego, który w dalszej perspektywie, jeśli nie łączy się z zabieganiem o prawdziwe wartości chrześcijańskie, nie prowadzi do szczęścia, a jedynie do zniechęcenia, depresji i rozczarowań.
Pójście za Jezusem wymaga bowiem pewnego radykalizmu życiowego, o który dzisiaj tak trudno, wszak coraz częściej słyszymy o potrzebie życia bez większych wymagań, bez sytuacji konfliktogennych i powodujących stres, bez jakiegokolwiek ograniczenia wolności... Za tymi pięknymi, wydawałoby się na pozór, ideami jest jednak jakaś duchowa pustka, która nie pozwala zostawić młodemu człowiekowi jego przywiązania do takiej czy innej „komory celnej”. Zresztą dotyczy to nie tylko młodych, bo przecież Zbawiciel kieruje swoje zaproszenie do każdego człowieka, zwłaszcza tego, który się pogubił, który nie bardzo wie, jaką wybrać drogę, który nie chce podejmować kolejnego wyzwania, bo wiele razy się rozczarował...
Mateusz spontanicznie i ochoczo podjął Jezusowe zaproszenie i wszystkie związane z tym konsekwencje, choć z pewnością nie obyło się bez trudności i duchowej walki, aby ciągle pokonywać nostalgię za „komorą celną”. Zachwycił się Jezusem, którego słowa i czyny spisze kiedyś w swojej przebogatej Ewangelii, jakby każdemu z nas chciał powiedzieć, że warto podjąć to wezwanie i pójść za Jezusem, tak bezgranicznie i do końca.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama