Smutki i radości przeplatają się w naszym życiu. Doświadczanie ich nie zależy jedynie od okoliczności zewnętrznych, ale od stanu sumienia.
Radości nie należy ograniczać do dobrego nastroju. Świat żyje w smutku, ponieważ szuka radości samej w sobie, a ona jest produktem ubocznym odnalezienia Boga i przyjęcia Jego łaski. Jest konsekwencją przyjaźni z Chrystusem.
Radości proponowane przez świat kończą się zazwyczaj moralnym, a bywa, że także fizycznym kacem. Radość, którą daje Jezus, ma trudniejszą instrukcję obsługi, ale bezterminową gwarancję. Jeśli czujemy się ograniczeni przez Niego, i zazdrościmy światu jego radości, to tylko dlatego, że Ewangelię znamy powierzchownie.
Rodzenie się w nas nowego człowieka może być bolesne. Wiąże się ze śmiercią pychy i tego wszystkiego, co dawało pozorne poczucie szczęścia, a nie pochodziło od Boga.