Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Paraklet nie przyjdzie do was. Dlaczego Pan Jezus musi „odejść”, abyśmy mogli przyjąć Ducha Świętego? Czyżby Bóg pracował w systemie zmianowym, Ojciec ustępuje miejsca Synowi, a ten z kolei Duchowi Świętemu? Nota bene, „zmiana” Syna byłaby bardzo krótka w porównaniu z „czasem pracy” Ojca i Ducha Świętego.
Nie zrozumiemy tych tajemniczych słów naszego Pana, jeśli oddzielimy je od całości Objawienia. Również w trakcie Ostatniej Wieczerzy mówi o Duchu Świętym: Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie (J 14, 17) Skoro trzy Osoby Boskie są jednością, to ten, który poznał Syna, poznał i Ojca i Ducha. Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: «Panem jest Jezus» (1 Kor 12, 3) A przecież uczniowie już uznają Jezusa za Mesjasza, zaś po zmartwychwstaniu uwierzą ostatecznie, że jest On Bogiem, Panem — Kyrios. Duch Święty działa w uczniach jeszcze przed swoim zstąpieniem na nich w dniu Pięćdziesiątnicy.
W dniu Wniebowstąpienia Pan Jezus, zapowiada A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata» (Mt 28, 20) Jego odejście do Nieba jest zmianą sposobu bycia wśród nas. Dlatego, „robiąc miejsce” Duchowi Świętemu, nie opuszcza uczniów. Przeciwnie, dopiero kiedy Duch Święty zstępuje na nich, zaczynają pojmować nową obecność Chrystusa, która trwa do dziś.
Tak należy rozumieć to wzajemne „ustępowanie sobie miejsca” Osób Boskich. Są w doskonałej jedności, są jednym Bogiem. Ale jedyny Bóg chce, abyśmy wchodzili z Nim w relację odróżniając Osoby i obcując z każdą z nich. Dlatego Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii chce abyśmy przyjęli Ducha Prawdy, Pocieszyciela. Chce, żebyśmy widzieli Go takim jakim jest — osobą. Choć objawia się pod postacią sił przyrody, wiatru czy ognia, jest osobą. Nie można przecież kochać wiatru, ale można pokochać tego, który jest samą Miłością.
W najbliższy czwartek zaczyna się nowenna przed Zesłaniem Ducha Świętego. Nie jest to osobny okres liturgiczny, lecz pobożny zwyczaj, który może pomóc w ponownym odkryciu Ducha Świętego, tego „Wielkiego Nieznajomego”, który bardzo pragnie, byśmy Go poznali. Św. Josemaria Escrivá wspominał często radę, jaką dał mu jego kierownik duchowy, jezuita o. Sanchez „niech ksiądz się zaprzyjaźni z Duchem Świętym. Proszę nic nie mówić, proszę Go słuchać”. Starajmy się zaprzyjaźnić z Pocieszycielem. Ta przyjaźń w żaden sposób nie konkuruje z miłością do Syna i Ojca, ale przeciwnie — umacnia ją. Bo Bóg chce, abyśmy każdą z Osób kochali „z osobna”, a wówczas będziemy prawdziwie kochać jedynego Boga.