Przebaczenie daje możliwość zmiany reguł gry, tak aby zamiast ping-ponga w czasie którego odbijana jest „piłeczka” (przemocy, słów pełnych złości, żalów, pretensji itp.), nastąpiło uwolnienie zupełnie nowych „zasobów życia”. To jednak nie oznacza, że przebaczenie jest biernym zgadzaniem się na krzywdę. Nasz Mistrz przebaczał, ale też występował przeciwko nadużyciom, niesprawiedliwości. Nie wahał się brać w obronę krzywdzonych. Przebaczenie i łaknienie sprawiedliwości (Mt 5,6) nie wykluczają się. Nie wystarczy też tylko przebaczać komuś. To mogłoby bowiem wytworzyć w nas fałszywe przekonanie, że naszym jedynym zadaniem jest innym wybaczać, bo to inni “mają coś za uszami”. Wydaje się, że św. Piotr właśnie tak myślał o przebaczeniu, pytając się Jezusa o to ile razy ma przebaczyć, jeśli brat zawini względem niego. Przecież równie dobrze to Piotr mógł kogoś obrazić, skrzywdzić. Czasem rzeczywiście o wiele łatwiej jest przebaczyć niż prosić o przebaczenie… Przyszedł jednak moment, że św. Piotr doświadczył tego, że autentyczne przebaczenie jest dwukierunkowe. Kiedy zaparł się Mistrza, gorzko zapłakał i doświadczył, że także jemu wiele wybaczono. „Komu zaś mało się odpuszcza, ten mało miłuje” (Łk 7,47). Piotr swoim życiem pokazuje, że można przebaczać, tylko wtedy, gdy sami prosimy o przebaczenie.
Przykład życia św. Piotra warto wzmocnić odwołaniem do przypowieści o dwóch dłużnikach. Pan darował słudze dług w wysokości 10 000 talentów (1 talent = 34 kg złota).100 denarów, których ów sługa nie chce z kolei darować swojemu dłużnikowi, to zaniedbywalnie mała kwota w porównaniu z jego długiem. Jaki morał? Przed Bogiem jesteśmy niewypłacalni, jesteśmy bankrutami. Skoro tak to najczystszym źródłem motywacji do tego, aby wybaczać jest miłosierdzie Boga: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6,36).