Wulgaryzmy minister kultury Marty Cienkowskiej wywołały falę oburzenia. Do sprawy odniosło się także Stowarzyszenie Katechetów Świeckich. „Kultura polityczna nie zaczyna się na konferencji prasowej – zaczyna się tam, gdzie człowiek mówi swobodnie” – napisali nauczyciele religii i etyki na mediach społecznościowych.
Najpierw profanacja krzyża w szkole w Kielnie, teraz wypowiedź minister kultury. Stowarzyszanie Katechetów Świeckich coraz częściej zabiera głos, upominając się o wartości nie tylko w szkole, ale i w życiu publicznym.
Kilka dni temu media obiegły przecieki z czatu, w którym z zaskakującą kulturą językową wzięła udział, nomen omen, minister kultury Marta Cienkowska. Korespondencja miała pochodzić z wewnętrznej dyskusji na jednym z komunikatorów. Z opublikowanych przez Onet fragmentów wynika, że uczestnicy rozmawiali o możliwości przesunięcia lub obejścia partyjnego głosowania.
„J…ć przychylne media. Jak zmienimy zarząd i się weźmiemy do roboty to wszyscy zapomną o tej nap……..ce i planowanym przez nas przewrocie. Czy jak to ci pseudo dziennikarze to zaraz nazwą. Przynajmniej pokażemy jaja” – miała napisać Marta Cienkowska.
„Nie da się przesunąć tych wyborów na świętego nigdy? Albo wywalić tych wszystkich cudownych walczących ze sobą kandydatów na zbity pysk?" – miała pytać.
Następnie tłumaczyła się w mediach, że czat był prywatny, zaś ona ma „bogaty wokabulariusz”.
„Używany na czacie język jest swobodny, bo rozmawiają ze sobą dobrzy znajomi, często również przyjaciele. Jeśli dysponuje Pan fragmentem rozmowy, w którym użyłam wulgaryzmu i o to Pan pyta, to tak, w prywatnych rozmowach mój wokabulariusz jest dużo szerszy, niż w wystąpieniach oficjalnych” – napisała ministra kultury.
Do sprawy odniosło się Stowarzyszenie Katechetów Świeckich, które zrzesza nie tylko nauczycieli religii, ale także etyki. W opublikowanym na swoim profilu na Facebooku oświadczeniu napisali, że wobec takich wypowiedzi osób sprawujących najwyższe funkcje państwowe „trudno przejść obojętnie”.
„Nie dlatego, że są »prywatne«, lecz dlatego, jak wiele mówią o sposobie myślenia o władzy, demokracji i drugim człowieku” – czytamy.
Stowarzyszenie podkreśliło, że język pełen wulgaryzmów, instrumentalne traktowanie mediów oraz chęć przedmiotowego stosowania procedur demokratycznych tworzą obraz polityki postrzeganej nie jako służba, lecz jako gra o wpływy. Jak dodali, kultura polityczna „nie zaczyna się na konferencji prasowej. Zaczyna się tam, gdzie człowiek mówi swobodnie”.
„Tłumaczenie, że »to był prywatny czat« i że ktoś ma »szeroki wokabularz«, nie rozwiązuje problemu. Słowa kształtują postawy, a sposób mówienia ujawnia system wartości – także wtedy, gdy nikt ‘oficjalnie’ nie słucha” – wskazali.
W ich ocenie sytuacja z udziałem wysokiego rangą polityka, odpowiedzialnego w Polsce za obszar kultury, jest sygnałem, jak bardzo potrzebujemy etyki w życiu społecznym. „Potrzebujemy kształcenia do wartości, do odpowiedzialności za słowo, do świadomości, że demokracja nie utrzymuje się sama dzięki procedurom, ale dzięki postawom ludzi, którzy ją współtworzą” – podkreślili.
„Dlatego właśnie tak bardzo potrzebujemy etyki w życiu publicznym. Dla formacji sumienia, odpowiedzialności za słowo i szacunku dla reguł wspólnoty” – zakończyli.
Wcześniej katecheci odnieśli się do profanacji krzyża w Szkole Podstawowej w Kielnie, gdzie nauczycielka języka angielskiego, w obecności uczniów, wyrzuciła krzyż do kosza. Już wcześniej miała wielokrotnie oburzać się na obecność symbolu w klasie.
„Z głębokim smutkiem i niepokojem przyjmujemy informację o zdarzeniu, które miało miejsce w jednej ze szkół w Kielnie, gdzie w obecności uczniów wyrzucono krzyż do kosza. Wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec tego gestu, który był niewłaściwy wychowawczo i ranił wrażliwość wielu uczniów oraz ich rodzin” – czytamy w stanowisku stowarzyszenia katechetów.
W Sejmowej zamrażarce na dalsze procedowanie oczekuje obywatelski projekt złożony przez Katechetów Świeckich „Religia lub etyka w szkole”, który jest odpowiedzią na próby marginalizacji tych przedmiotów przez MEN. Pod projektem ustawy podpisało się pół miliona obywateli.