Ewangelia odwagi

Komentarz do Listu Apostolskiego Jana Pawła II "Novo millennio ineunte"

Motywem przewijającym się w całym liście apostolskim „Novo millennio ineunte” jest zachęta: „wypłyń na głębię” (Łk 5,4). Jej realizacja wymaga odwagi, wysiłku, wyobraźni.

Perspektywa wypłynięcia na głębię może przerażać zarówno tych, którzy kochają bezpieczny, spokojny spacer nad brzegiem morza, jak i beztroskie budowanie domków z piasku na rozgrzanej plaży. Ojciec Święty nie zostawia nam żadnych złudzeń — ani beztroska, ani też poczucie bezpieczeństwa nie należą do najwyższych cnót chrześcijańskich. Na szlaku wierności apostolskim wzorcom trzeba umieć podejmować ryzyko, przeciwstawiać się zagrożeniom, przezwyciężać lęk, być człowiekiem wielkich, odważnych wizji. W obliczu nowych wyzwań trzeba głosić zmartwychwstałego Chrystusa i „spieszyć do braci, aby nieść im wspaniałą nowinę: »Widzieliśmy Pana« (J 20,25)” (NMI, 58).

Okres Wielkiego Postu stanowi okazję, byśmy zrobili sobie rachunek sumienia, czy stać nas na tę odwagę, do której wzywa Papież Polak. Nierzadko tak mocno celebrujemy nasze lęki, że wypłynięcie na głębię uważamy za nieroztropne narażanie łodzi Kościoła. W chrześcijaństwie zdominowanym przez lęk straszymy wtedy wszystkim, co nowe, zaś w kulturze trzeciego tysiąclecia widzimy prawie wyłącznie zagrożenia i zło. Gdyby Apostołowie reagowali podobnym lękiem na zadania, które postawił przed nimi Chrystus, być może nasze ziemie do dziś byłyby jeszcze naznaczone znamieniem pogaństwa, gdyż zabrakłoby odważnych świadków Ewangelii niosących prawdę dalekim, obcym plemionom.

Z nadzieją

Ewangelia Jezusa Chrystusa nie jest Ewangelią lęków, które obezwładniają i rodzą poczucie bezsilności. Jest ona Ewangelią nadziei płynącej z tego, iż Bóg włączony w ludzką historię towarzyszy nam swoją łaską w naszym doświadczeniu niepokojów i zagrożeń. Dlatego trzeba przezwyciężać lęk, by podejmować nowe zadania i wykorzystywać talenty, jakie daje nam Bóg. Chrystus ukazuje nam — jako wzór do naśladowania — sługę, który potrafił odważnie zainwestować otrzymane talenty nie zaś osobnika, który zakopał swój talent, gdyż bał się, że może go utracić (Mt 25,14—30).

Obawiam się, że zakopywanie Bożych talentów w ciepłym piasku plaży stanowi ulubione zajęcie wielu środowisk, które bagatelizują papieskie wezwanie: „wypłyń na głębię”. Cenę zakopywanych talentów będzie kiedyś płacić całe chrześcijaństwo, jeśli poczucie lęku, zgorszenia i potępienia weźmie w nim górę nad poczuciem odpowiedzialności za nowe zadania stawiane przed nami przez Boga. Przejawy postawy wylęknionych można znaleźć w różnych dziedzinach. Przeglądając wyniki sondy, prowadzonej przez katolicki serwer internetowy „Opoka” na temat: „Czy jesteś za integracją Polski z Unią Europejską?”, dowiedziałem się, że negatywnej odpowiedzi udzieliło 39 proc. osób biorących w niej udział.

W tym samym czasie prasa informuje, że polskie środowiska lewicy organizują już specjalne kursy dla studentów, którzy w przyszłości podejmą pracę w instytucjach Unii Europejskiej. Z tonu prasowych informacji wynika, że absolwenci tych studiów będą bronić eutanazji i przerywania ciąży, zaś w dyskusjach o modelu rodziny dopuszczą możliwość adopcji dzieci w związkach między osobami tej samej płci. Ich głos będzie się liczył, podczas gdy środowiska wylęknionych katolików będą mogły sobie ponarzekać i epatować swym lękiem najbliższe otoczenie. Zamiast wypłynięcia na głębię, pojawi się wtedy możliwość wygodnego schowania głowy w ciepłym piasku plaży; skądinąd atrakcyjna dla tych, którzy nie dorośli jeszcze do tego, by traktować serio papieskie apele.

„Wypłynąć na głębię”

Tak często w narzekaniach na młodą polską demokrację pojawiają się ubolewania na niedojrzałe społeczeństwo, które nie potrafiło zdobyć się na moralną ocenę kandydatów występujących w poszczególnych wyborach. Jakże często jednak niedojrzałość ta była prowokowana przez mistrzów lęku, którzy nie potrafili okazać minimalnego poczucia realizmu i propagowali kandydatów pozbawionych jakichkolwiek szans na zwycięstwo. Szerzenie defetyzmu w imię prywatnej politologii, całkowicie obcej chrześcijańskiej nauce społecznej, stanowi bolesny przyczynek do demonstrowania prywatnych radykalizmów w sytuacjach, gdy Jan Paweł II oczekuje, „aby w Kościele jaśniała coraz bardziej różnorodność jego darów i jedność jego drogi” (NMI, 3). Krzyk wylęknionych może stanowić formę koncentracji uwagi na środowiskach, którym obca jest zarówno prawda Ewangelii, jak i nauczanie papieskie. Ewangelia Jezusa Chrystusa nie jest jednak Ewangelią lęku, lecz Dobrą Nowiną dla tych, którzy odważnie popłyną w stronę głębi. Wyciszenie Wielkiego Postu powinno odwrócić naszą uwagę od tych form krzyku, które nierzadko bywają przedstawiane jako najbardziej dojrzała postać chrześcijaństwa. Zaufanie Bogu, który przez współpracę z nami chce nadal prowadzić swe dzieła zbawcze, powinno wyzwalać z ogólników inspirowanych lękiem, kształtować Ewangelię życiowej odwagi oraz „wzbudzić nowe energie (...) byśmy wyrazili entuzjazm w konkretnych przedsięwzięciach” (NMI, 15).

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama