Umiejętność oszczędzania to z jednej strony wyrobienie w sobie dobrych nawyków: planowania własnego budżetu, systematyczności w odkładaniu niewielkich kwot, z drugiej zaś – świadomość tego, w jaki sposób ochronić swoje oszczędności przed utratą ich wartości.
„Nie wszystko złoto, co się świeci” – mówi ludowe porzekadło. Z pozoru dobrze wyglądająca oferta prezentowana przez bank lub inną instytucję finansową może w rzeczywistości nie być najlepszą formą lokowania naszych oszczędności.
Pierwszą formą, która przychodzi nam zapewne do głowy jest lokata bankowa. A tym, na co zazwyczaj zwracamy uwagę, jest oprocentowanie. Wiedzą o tym marketingowcy i tak też prezentują ofertę swoich banków i instytucji finansowych, aby stworzyć wrażenie, że jest ono wyższe niż u konkurencji. Zanim podejmiemy decyzję, trzeba wczytać się w warunki danej lokaty i sprawdzić, czy faktycznie otrzymamy tak wysokie odsetki.
Uważnie czytaj warunki
Wyszukując lokatę można skorzystać z internetowych porównywarek i rankingów lokat. Zachowajmy tu czujność: niekoniecznie to, co widzimy na pierwszych miejscach, jest najkorzystniejszą dla nas ofertą. Często miejsca te zajmują oferty sponsorowane, które mają przyciągnąć naszą uwagę, a bardziej odpowiadające nam lokaty znajdują się na dalszych miejscach. Zawsze trzeba sprawdzić szczegółowe warunki. Trzeba zwłaszcza uważać na małe słowo „do”. To, że w ofercie napisane jest „do 7 procent”, nie oznacza, że faktycznie w naszym przypadku uzyskamy takie oprocentowanie. Zazwyczaj obowiązuje ono tylko po spełnieniu dodatkowych warunków.
Przykładowo, tak wysokie oprocentowanie oferowane będzie wyłącznie dla nowych klientów, którzy jednocześnie założą konto w danym banku, zainstalują jego aplikację i będą regularnie dokonywać transakcji z tego konta. Wystarczy nie spełnić któregokolwiek z warunków, a oprocentowanie spada z 7 do na przykład zaledwie jednego procenta. Taka lokata ma na celu przyciągnięcie nowych klientów i niekoniecznie jest ona najlepsza w naszym przypadku.
Nie każda „lokata” jest lokatą
Niektóre instytucje oferują metody inwestowania, które choć w nazwie mają słowo „lokata”, są w istocie pakietem instrumentów finansowych. Może to być lokata powiązana z funduszem inwestycyjnym, polisą lub z innym instrumentem. Decydując się na tego rodzaju ofertę, musimy być świadomi ryzyka. Przykładowo, gdy bank proponuje pakiet „lokaty z funduszem” z oprocentowaniem 6,6 proc., możemy stwierdzić, że jedynie 30 proc. zainwestowanej kwoty trafia na lokatę, natomiast 70 proc. na fundusze inwestycyjne. Przykładowo, musimy zainwestować co najmniej 10 tys. zł i zobowiązujemy się do comiesięcznych wpłat co najmniej 100 zł. Przez 10 miesięcy nie możemy też sprzedać jednostek funduszu kupionego w promocji. Trzeba rozważyć, czy te warunki faktycznie nam odpowiadają, i mieć świadomość, że fundusze inwestycyjne obciążone są wyższym ryzykiem niż sama lokata. Istotne jest także, aby dywersyfikować swój portfel inwestycyjny i nie lokować wszystkich oszczędności w ryzykownych inwestycjach.
Zwracajmy uwagę na to, czy wypłacalność danej lokaty gwarantowana jest przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny – jeśli nie, raczej unikajmy takich sposobów oszczędzania, chyba że jesteśmy świadomi związanego z nimi ryzyka i je akceptujemy.
Konto oszczędnościowe
Alternatywą dla lokat jest konto oszczędnościowe. Jego podstawową zaletą jest elastyczność: w przeciwieństwie do lokat terminowych nie musimy pilnować tego, kiedy kończy się okres danej lokaty; możemy wpłacać i wypłacać pieniądze w dowolnym momencie. Zasadniczą wadą jest natomiast zazwyczaj niższe oprocentowanie niż w przypadku lokat. Tego rodzaju konto przydatne jest dla odkładania drobnych kwot oraz gdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kiedy pieniądze będą nam potrzebne.
Rozsądna alternatywa: obligacje
Atrakcyjną i bezpieczną formą oszczędzania są obligacje. Należy mieć świadomość, że samo określenie „obligacje” jest nieco nieprecyzyjne – może bowiem dotyczyć różnego typu obligacji, emitowanych przez różne instytucje. Precyzując jaki rodzaj obligacji mamy tu na myśli, to są to Obligacje Skarbowe. Ich gwarantem jest Skarb Państwa, jest to więc jeden z najbezpieczniejszych instrumentów finansowych. W zależności od okresu, na który gotowi jesteśmy ulokować swoje oszczędności, możemy skorzystać z różnych typów obligacji. Najkrótsze znajdujące się w bieżącej ofercie (zgodnie z danymi z grudnia 2025 r./stycznia 2026 r.) to obligacje 3-miesięczne (OTS, oprocentowanie: 2,50%), najdłuższe – 10-letnie, indeksowane inflacją (EDO, oprocentowanie: 5,60% w pierwszym roku; w kolejnych jest indeksowane w zależności od inflacji). Są też m.in. obligacje 6-letnie oraz 12-letnie, skierowane do beneficjentów programu 800+. Wyjaśniając skróty: OTS oznacza „obligacje trzymiesięczne stałoprocentowe”, EDO – „emerytalne dziesięcioletnie oszczędnościowe”.
Nie zapomnij o inflacji
Na koniec ważna uwaga, związana z inflacją. Aby realna wartość naszych oszczędności nie spadała, pamiętać musimy o tym właśnie pojęciu. Inflacja w Polsce w grudniu 2025 r. (zgodnie z danymi podawanymi przez Główny Urząd Statystyczny) wyniosła 2,4%, czyli jakakolwiek forma oszczędzania – czy to w formie lokaty, konta oszczędnościowego czy też obligacji – powinna zapewniać odsetki wyższe niż wskaźnik inflacji w całym okresie oszczędzania, aby nasz kapitał nie tracił swej wartości. Realna stopa zwrotu bierze więc pod uwagę wpływ inflacji. Nie należy także zapominać o podatku od zysków kapitałowych (tzw. podatek Belki), który wynosi obecnie 19%. Biorąc to pod uwagę łatwo obliczyć, że w chwili pisania niniejszego artykułu dopiero lokata oprocentowana powyżej 2,96% chroni nasze środki przed utratą rzeczywistej wartości. Nie dajmy się zwieść procentom, które pojawiają się w reklamach różnych instrumentów inwestycyjnych, ale aby otrzymać rzeczywistą stopę zwrotu, zawsze uwzględniajmy wszelkie dodatkowe koszty – podatki, opłaty i prowizje.