Komentarz do liturgii słowa

« » Marzec 2026
N P W Ś C P S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
  • Inny Kalendarz

Sobota 14 marca 2026

Jaka jest moja modlitwa?

Drodzy Czytelnicy, moglibyśmy powiedzieć, że dzisiejsza liturgia Słowa prowadzi nas w samo serce wielkopostnego nawrócenia. Prorok Ozeasz wzywa: „Chodźcie, powróćmy do Pana”. To wezwanie jest zaproszeniem do odnowienia relacji z Bogiem, która nie może opierać się jedynie na zewnętrznych praktykach religijnych. Bóg mówi bardzo wyraźnie: „Miłości chcę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń”. Pan pragnie przede wszystkim serca człowieka, a nie jedynie jego religijnych gestów.

Tę samą prawdę ukazuje Jezus w przypowieści o faryzeuszu i celniku. Faryzeusz modli się, ale w rzeczywistości nie zwraca się do Boga. Ewangelia mówi znamienne słowa: „stanął i tak w duszy się modlił”. Jego modlitwa jest w istocie monologiem pełnym samozadowolenia. Dziękuje Bogu, ale w rzeczywistości wychwala samego siebie: swoje posty, swoje ofiary, swoją rzekomą moralną wyższość nad innymi. Nawet w modlitwie porównuje się z drugim człowiekiem: „nie jestem jak inni ludzie… albo jak ten celnik”. Taka modlitwa nie jest uwielbieniem Boga, lecz subtelną formą uwielbienia samego siebie. A Bogu taka modlitwa się nie podoba.

Zupełnie inaczej modli się celnik. Nie ma długich słów ani argumentów na swoją obronę. Stoi z daleka, nie śmie podnieść oczu ku niebu i mówi tylko jedno zdanie: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika”. W tej krótkiej modlitwie jest jednak prawda serca, pokora i zaufanie. Celnik wie, że wszystko zależy od Bożego miłosierdzia. Dlatego to właśnie on – jak mówi Jezus – „odszedł do domu usprawiedliwiony”.

Ta Ewangelia przypomina nam bardzo ważną prawdę o modlitwie. Prawdziwa modlitwa nie jest autoprezentacją człowieka przed Bogiem. Nie jest wyliczaniem własnych zasług ani przekonywaniem Boga, że jesteśmy lepsi od innych. Modlitwa jest przede wszystkim uwielbieniem Boga – zachwytem nad tym, jaki On jest: święty, dobry, miłosierny. Człowiek modlący się naprawdę nie stawia w centrum siebie lecz Boga.

Modlitwa nie może być także jedynie monologiem. Jest dialogiem dwóch osób: Boga i człowieka. A każdy prawdziwy dialog rodzi się z miłości. Czasem wyraża się w słowach, a czasem dokonuje się w ciszy serca. Bywa, że najgłębsza modlitwa to po prostu trwanie przed Bogiem, wsłuchiwanie się w Jego obecność, pozwolenie, aby On mówił do naszego serca. Taka forma modlitwy w pełni realizuje się na adoracji Najświętszego Sakramentu, do której, tak na marginesie, z całego serca Was wszystkich zachęcam.

W świetle dzisiejszej liturgii Słowa, Wielki Post ma stać się dla nas także szczególnym czasem oczyszczania naszej modlitwy. W drodze naszego wielkopostnego pielgrzymowania jesteśmy wezwani, aby coraz bardziej wyzbywać się faryzeizmu i hipokryzji. Niestety te postawy nie są obce także wielu dzisiejszym katolikom. Łatwo jest praktykować religię na zewnątrz, a jednocześnie nosić w sercu pychę, zawiść wobec drugiego, pogardę wobec innych czy przekonanie o własnej duchowej wyższości.

Dzisiejsze słowo Boże przypomina nam, że droga do Boga prowadzi przez pokorę. Tylko człowiek, który uznaje prawdę o sobie, potrafi naprawdę spotkać Boga. Dlatego warto dziś zapytać siebie: czy moja modlitwa jest uwielbieniem Boga, czy raczej dyskretnym uwielbieniem samego siebie? Czy jest dialogiem miłości, czy tylko religijnym monologiem?