Drodzy Czytelnicy, trwając w oktawie Uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego pragnę złożyć Wam na wstępie życzenia, aby Zmartwychwstały Pan napełniał Wasze serca radością i prawdziwym pokojem, a także odwagą, byście w dzisiejszym świecie, jako katolicy, byli autentycznymi Jego świadkami.
Spoglądając zaś na dzisiejszą Liturgię Słowa widzimy, iż ukazuje nam ona dwa niezwykle ważne wymiary życia chrześcijańskiego: odwagę świadectwa oraz misję głoszenia Zmartwychwstałego. Oba teksty są głęboko zakorzenione w doświadczeniu Paschy – spotkania z Chrystusem, który żyje.
W Dziejach Apostolskich widzimy Piotra i Jana stojących przed Sanhedrynem. Jeszcze niedawno Piotr zapierał się Jezusa ze strachu, dziś natomiast mówi z niezwykłą mocą i wolnością. Co się zmieniło? Odpowiedź jest prosta: Piotr spotkał Zmartwychwstałego Chrystusa. Apostołowie nie głoszą teorii ani idei, oni są świadkami faktu. Dlatego ich słowa są tak stanowcze: „Nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli”. To zdanie jest sercem chrześcijaństwa. Wiara nie jest prywatną opinią ani dodatkiem do życia, ale rzeczywistością, która domaga się świadectwa.
Ewangelia ukazuje z kolei trudność w przyjęciu tej prawdy. Uczniowie nie wierzą świadectwu Marii Magdaleny ani tym, którzy spotkali Jezusa po drodze. Nawet najbliżsi Jezusowi mają problem z uwierzeniem w zmartwychwstanie. To bardzo ludzkie. Człowiek często zamyka się w tym, co zna, i boi się przekroczyć granice własnego rozumienia. Jezus jednak nie rezygnuje. Przychodzi do nich i wyrzuca im brak wiary, ale jednocześnie powierza im misję: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię”.
To niezwykle wymowne: Jezus nie wybiera ludzi idealnych, ale tych, którzy doświadczyli własnej słabości. To właśnie oni mają iść i głosić. Bo istotą świadectwa nie jest doskonałość człowieka, ale moc Boga działającego w jego życiu.
Te czytania stawiają nam bardzo konkretne pytania. Czy moja wiara jest na tyle żywa, że potrafię o niej mówić? Czy mam odwagę przyznać się do Chrystusa w świecie, który często Go odrzuca lub marginalizuje? A może – jak uczniowie z Ewangelii – wciąż zamykam się w niedowierzaniu, wątpliwościach, duchowej bierności?
Dzisiejszy świat bardzo potrzebuje świadków, nie tylko nauczycieli. Potrzebuje ludzi, którzy swoim życiem pokażą, że Chrystus naprawdę żyje. Nie wystarczy wiedzieć o Zmartwychwstaniu – trzeba nim żyć i je głosić.
Niech więc to Słowo obudzi w nas odwagę Apostołów i otwartość serca uczniów, którzy, choć nie od razu i bez trudności, to jednak ostatecznie uwierzyli. Bo każdy z nas jest posłany. Każdy z nas jest wezwany, by być świadkiem Zmartwychwstałego tu i teraz.