reklama

„Polski SAFE” bez odsetek i warunkowości. Co zawiera prezydencka propozycja sfinansowania zbrojeń?

Prezydent Karol Nawrocki i prezes NBP Adam Glapiński przedstawili propozycję „polskiego SAFE 0 proc.”. W odróżnienia od unijnego, „polski SAFE” miałby być finansowany z pomocą NBP. „Tylko w ciągu ostatnich 30 miesięcy operacje inwestycyjne przyniosły NBP przychód na poziomie ponad 180 mld zł” – tłumaczy rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.

JJ

dodane 05.03.2026 13:09

Prezydent Karol Nawrocki spotkał się z prezesem Narodowego Banku Polskiego Adamem Glapińskim „aby znaleźć korzystną, suwerenną, bezpieczną, dobrą i efektywną alternatywę dla SAFE”. Wśród wad unijnego programu finansowania zbrojeń prezydent wymienił m.in. warunkowość wypłat środków podkreślając, że jest ona „zagrożeniem dla stabilizacji i dla rozwoju polskich sił zbrojnych”.

Inne wady SAFE to m.in. zmienne oprocentowanie, konieczność zaciągnięcia długu w obcej walucie, a także konieczność akceptacji wydatków przez Komisję Europejską oraz zakaz kupowania sprzętu produkowanego poza Europą (czyli np. w Korei Południowej i USA).

Z programu SAFE nie skorzystają Niemcy, Szwecja, Austria, Holandia, Irlandia, Luksemburg i Malta. Francja zaciągnie pożyczkę w wysokości 16,2 mld euro, czyli prawie trzykrotnie mniej niż Polska. 

Można inaczej

Korzystniejszą dla Polski wersją programu SAFE miałby być zaproponowany przez Nawrockiego i Glapińskiego „polski SAFE 0 proc.” Ma on w zagwarantować 185 miliardów złotych na zbrojenia. Środki te – według zapowiedzi prezydenta – nie byłyby obarczone odsetkami. Nawrocki powiedział, że jeśli będzie taka potrzeba, jest gotów wyjść z inicjatywą ustawodawczą w tej sprawie oraz liczy, że zostanie ona podjęta „zgodnie z konsensusem wszystkich środowisk politycznych w polskim parlamencie”. Podkreślił również, że na razie nie zamierza przedstawić swojej decyzji co do – czekającej na jego podpis – rządowej ustawy wdrażającej unijny program SAFE. Czas na podjęcie decyzji mija 20 marca.

Nawrocki zaprosi premiera Donalda Tuska, wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysz oraz prezesa NBP Adama Glapińskiego na spotkanie, aby omówić prezydencki programu.

Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński tłumaczył, że program nie będzie finansowany z rezerw NBP.

„Na przykład zysk (NBP), w większości, w 95 proc. przekazujemy rządowi. On jest używany w określonym celu. W tym wypadku spodziewamy się, że w celu właśnie wzmacniania polskiej obronności”

– dodał i podkreślił, że „środki, które zostaną wykreowane, zostaną przekazane tak, jak każe prawo, rządowi, Funduszowi Wsparcia Sił Zbrojnych”.

550 ton złota

Szef prezydenckiej kancelarii Zbigniew Bogucki w rozmowie z Polsat News powiedział, że nie widzi przeciwskazań, aby „SAFE 0 proc.” był finansowany z rezerw walutowych NBP. Według niego NBP mógłby przekazać choć część rezerwy deponowanej w złocie, która wynosi równowartość 74 miliardów euro.

„Dlaczego z tego nie skorzystać? Dlaczego wiązać sobie ręce warunkowością?” – pytał.

Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz stwierdził z kolei, że „możemy skorzystać ze środków, które na podstawie inwestycji, czynionych w oparciu o rezerwy, mogą sfinansować program dofinansowania”.

„Narodowy Bank prowadził w ciągu kilku ostatnich lat bardzo przemyślaną i aktywna politykę związaną z inwestowaniem w rezerwy walutowe i rezerwy złota. Mamy prawie bilion złotych rezerw, które są zgromadzone w NBP (...) mamy 550 ton złota i rezerwy w różnych walutach, głównie w dolarach, euro, ale także innych. Tylko w ciągu ostatnich 30 miesięcy operacje inwestycyjne z wykorzystaniem rezerw, którymi dysponuje NBP przyniosły NBP przychód na poziomie ponad 180 mld zł”

– powiedział Leśkiewicz.

Podkreślił, że mowa o wypracowanym zysku z rezerw, a nie o finansowaniu bezpośrednio z Narodowego Banku Polskiego.

Tajne przez niejawne

Do prezydenta trafiła już uchwalona przez Sejm ustawa wdrażająca unijny program SAFE. W jego ramach Polska miałaby pożyczyć ok. 43,7 mld euro, które trzeba będzie wydać w ciągu czterech lat na obronność. Zgodnie z zasadami SAFE, kupowany sprzęt musi być produkowany w Europie. Według deklaracji rządu, ponad 80 proc. pieniędzy ma zostać wydane w polskim przemyśle zbrojeniowym, ale lista 139 zamówień jest tajna, nawet dla firm, które zgłosiły się do projektu. Zajmująca się w ramach rządu programem SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka przyznała, że za polską firmę uznawana będzie taka, która działa w naszym kraju, nawet jeśli kapitał nie jest polski.

Politycy obozu rządzącego pozytywnie wypowiadali się o „polskim SAFE”, upierając się jednak przy tym, by Polska zaciągnęła unijną pożyczkę. (PAP)

Źródło: Logo PAP

1 / 1
oceń artykuł Pobieranie..

reklama