reklama

Ewangelizator z LiknedIn. Nawrócenie zawdzięcza nowotworowi

Eduardo Gómez pracował dla takich gigantów, jak Arthur Andersen, Management Solutions, Ernst & Young, PwC czy KPMG. Do podzielenia się świadectwem wiary skłoniło go doświadczenie choroby nowotworowej. Wybrał portal LinkedIn, który może się wydawać ostatnim miejscem nadającym się na ewangelizację.

JJ

dodane 13.11.2024 17:58

Eduardo Gómez spędził życie na robieniu korporacyjnej kariery dającej pieniądze i prestiż. Po latach stwierdził, że musi poświęcić więcej czasu rodzinie. Otworzył własną firmę, zaangażował się też w duszpasterstwo małżeńskie. Nagle coś tąpnęło. I dopiero wtedy naprawdę spotkał w swoim życiu Boga.

Pochodzi z Hiszpanii. Studiował w Oregonie w Stanach Zjednoczonych. Nigdy nie był aktywnym użytkownikiem społecznościówek. Przeznaczonego dla korpoświatka serwisu LinkedIn używał zgodnie z jego przeznaczeniem, czyli do celów zawodowych. „Nigdy nie myślałem o wykorzystaniu sieci do ewangelizacji” – wyjaśnił. Kiedy jednak w 2022 r. zdiagnozowano u niego raka limfatycznego, Gómez poczuł motywację do podzielenia się świadectwem.

Po latach pracy w doradztwie w międzynarodowych korporacjach, takich jak Arthur Andersen, Management Solutions, Ernst & Young, PwC czy KPMG – gdzie został partnerem – zdecydował się założyć własną firmę, aby mieć więcej czasu dla żony i dzieci.

Miało być już dobrze

„Porzuciłem życie rodzinne, życie małżeńskie i nie spędzałem czasu z dziećmi. Przyszedł moment, kiedy zdałem sobie sprawę, jaką głupotę robię i zdecydowałem się zmienić swoje życie zawodowe, aby bardziej poświęcić się rodzinie” – powiedział.

Założone w 2019 r. przedsiębiorstwo nazywa się Neddux i produkuje filmy szkoleniowe, m.in. dotyczące bezpieczeństwa. W 2022 r. Gómez i jego żona związali się z Projektem Miłości Małżeńskiej, wspólnotą formacji dla małżeństw opartą o teologię św. Jana Pawła II. Kiedy wszystko układało się pomyślnie, we wrześniu 2022 r. w życiu Gómeza nastąpił zwrot. W wieku 48 lat otrzymał wiadomość, że cierpi na agresywny nowotwór układu limfatycznego, który rozprzestrzenił się na różne części ciała. Dla człowieka, który spędził lata na odpowiedzialnych stanowiskach i który niedawno założył własną firmę, diagnoza była druzgocąca.

Po co to?
„Wyobraźcie sobie sytuację: pięcioro dzieci, właśnie rozpoczęliśmy projekt, niekończące się marzenia, a przed nami całe życie, którym mogę się cieszyć z żoną, rodziną i przyjaciółmi” – napisał na LinkedIn.

W czasie hospitalizacji doświadczył jednocześnie strachu i wdzięczności: „To było trudne przeżycie, bo wpada się w panikę, przechodząc od niepewności do potwierdzenia ciężkiej choroby, a przy tym bardzo piękne, bo czuje się miłość tak wielu ludzi” – stwierdził.

Na początku pytanie, które zaprzątało mu głowę, brzmiało: „dlaczego mnie to spotyka?”, ale z czasem zrozumiał, że prawdziwe pytanie powinno brzmieć: „po co mnie to spotyka?”.


„Dlaczego tak trudno nam zaakceptować «złe» rzeczy, które przydarzają się nam w życiu? Dlaczego nas przerażają? Dlaczego szukamy bezpieczeństwa i kontroli nad wszystkim, co nam się przydarza? Dlaczego komplikujemy swoją egzystencję, czy to w pracy, w rodzinie, czy w relacjach międzyludzkich? Nie ma znaczenia praca, zaoszczędzone pieniądze, dom czy najnowszy model samochodu, jaki posiadamy. Któregoś dnia będziemy musieli odejść, niektórzy wcześniej, inni później, a wszystko to zostanie za nami i już się nam nie przyda” – zastanawiał się w innym poście na LinkedIn.

I dodał: „Mam nadzieję, że w dniu mojego odejścia będę mógł stanąć przed Bogiem jak dziecko. Czy to możliwe, że wyzdrowiałem, aby otrzymać drugą szansę, kontynuować naukę i dobrze odrobić pracę domową? Zapewniam, że tak i pracuję nad tym”.


W ciągu ostatnich dwóch lat nowotwór cofnął się, a Eduardo – jak mówi – doświadczył bardzo głębokiego spotkania z Bogiem. „Pan bardzo mi pomógł wzrastać osobiście i duchowo” – stwierdził.
 

Niemodna pokora

Dziewięć miesięcy temu Gómez udostępnił pierwszy post o swoim nawróceniu na LinkedIn. W krótkim czasie wpis miał ponad 50 tys. wyświetleń. Drugi – ponad 150 tys. wyświetleń. „Zdałem sobie sprawę, że to Pan poprosił mnie, abym podzielił się tym doświadczeniem życiowym” – powiedział Gómez w wywiadzie.

„Wiele osób pisało do mnie prywatnie, dziękując, przyjaciele odpowiedzieli mi na WhatsApp, a niektórzy prosili, abym nadal wysyłał te wiadomości. Myślę, że to była lekcja, którą dał mi Pan: «Hej, pomóż, napisz te rzeczy, bo pomożesz wielu ludziom»” – kontynuował.

„99 procent postów w sieciach społecznościowych pokazuje sukces. Myślę, że pokora jest wartością, której nie ma w społecznościówkach” – wyjaśnił Gómez.

Opisał w portalu kilka swoich doświadczeń związanych z chorobą. Pisał też, jak wiara i rodzina dały mu niezbędną siłę, aby stawić czoła chorobie z nadzieją.

Goméz uważa, że ​​kiedy profesjonalista w branżowym portalu widzi post kogoś, kto mówi prosto z serca, dostrzegając słabości, a także publikuje przesłanie odwagi, nadziei i radości pomimo trudności, to przyciąga to uwagę, ponieważ nie jest to powszechne.

„Myślę, że my, katolicy, musimy być inteligentni i mówić o Bogu bez wstydu, bez kompleksów. (…) Mówię o Bogu, mówię o wierze, Sercu Jezusa, mówię o wielu rzeczach, ale w kontekście choroby, w kontekście rzeczywistości, w kontekście, w którym ludzie mogą czuć się identyfikowani. Opowiadam o swoim życiu i znaczeniu, jakie ma w nim Bóg” – stwierdził.

Źródło: aciprensa.com

 

1 / 1

reklama