reklama

Aplikacja „Donator”, czyli jak Czesi finansują pensje księży. Widziałem wiele przykładów

W Kralikach trwa renowacja wspaniałego klasztoru na wzgórzu Hadec, obok otwarte jest centrum pielgrzymkowe. Kaplica św. Anny w Złotych Górach jeszcze dziesięć lat temu była całkowitą ruiną. Dziś służy celom duszpasterskim. Podróżując po Czechach od okolic Śnieżnika aż po granicę ze Słowacją, dostrzegłem bardzo wiele oznak oddolnego zaangażowania świeckich.

Maciej Górnicki

dodane 03.03.2026 12:18

Kościół w Czechach doświadcza obecnie istotnej zmiany. Zgodnie z ustawą przyjętą jeszcze w 2012 r., państwo ma zaprzestać finansowania Kościoła, a obowiązek przejmą na siebie wierni. Wydaje się, że świeccy podeszli do tego z dużym zrozumieniem i nowy model sprawdzi się w praktyce. Ostatecznie chodzi jednak o coś znacznie ważniejszego niż finanse...

Jak przypomina Bohumil Petrik, dziennikarz akredytowany przy Stolicy Apostolskiej, do 2030 r. czeskie państwo ma całkowicie zaprzestać finansowania Kościoła. Stosunkowo długi czas przejściowy został jednak dobrze wykorzystany i większość parafii oraz innych instytucji kościelnych nie musi się obawiać o finansową stabilność.

Jako przykład podaje archidiecezję w Ołomuńcu. Na nowy model finansowania składają się darowizny od indywidualnych darczyńców (czyli swoisty „crowdfunding”), inwestycje finansowe oraz ofiary składane przez parafian.

Crowdfunding sprawdza się w praktyce

Jeśli chodzi o ten pierwszy filar – w archidiecezji ołomunieckiej ponad 6.100 darczyńców wpłaciło środki na utrzymanie księży poprzez internetową platformę crowdfundingową. Platforma ta, o nazwie „Donátor” została pierwotnie uruchomiona w diecezji brneńskiej dla finansowania różnych projektów parafialnych. Po roku działalności w archidiecezji ołomunieckiej stała się kluczowym narzędziem w dążeniu Kościoła do samowystarczalności finansowej, zgodnie z danymi opublikowanymi niedawno przez kurię.

Ks. Jan Berka, proboszcz w miejscowości Valašské Meziříčí oraz członek archidiecezjalnych rad duszpasterskich i kapłańskich, opisuje tę platformę jako „prosty i skuteczny sposób” na zapewnienie utrzymania księży.

„Byłem zaskoczony, jak szybko zaangażowała się stosunkowo duża część ludzi,” powiedział Berka. „Czuję wsparcie parafian dla mojej posługi i jestem wdzięczny.”

Warto odnotować, że teren archidiecezji ołomunieckiej jest niejednorodny etnicznie i wyznaniowo – już sama nazwa wspomnianej miejscowości wskazuje na związki z Wołoszczyzną. Południowa, górzysta część archidiecezji to bowiem tereny przed wiekami skolonizowane przez Wołochów, za którymi podążyli także Słowacy, Polacy, Rusini i Czesi.

Świeccy przejmują odpowiedzialność finansową

Ks. Berka zauważa, że świeccy gotowi są wspierać swych kapłanów, ale i oni sami muszą zatroszczyć się o aktywną promocję tego typu modeli finansowania. Księża, którzy aktywnie promowali projekt „Donator”, przyciągnęli zauważalnie więcej darczyńców niż ci, którzy pozostali bierni. Ci drudzy to jednak mniejszość, większość bowiem kapłanów, z którymi rozmawiał, postrzegało „Donatora” jako „dobry projekt, który prowadzi do większej współodpowiedzialności parafian za prowadzenie parafii”.

Dodał też, że nie sądzi, aby ci, którzy nie składają darowizn, czuli się marginalizowani, ponieważ udział jest anonimowy.

„Sam nie wiem, kto wpłaca, a kto nie. Nie sprawdzam tego w żaden sposób.”

Opierając się na doświadczeniu Ołomuńca, podobny fundusz przygotowuje obecnie diecezja Ostrawa-Opawa.

Inicjatywa crowdfundingowa jest częścią szerszego wysiłku czeskich diecezji mającego na celu przygotowanie się na wygaszenie państwowego systemu wpłat na kościoły. Zostaną one całkowicie wycofane do 2030 roku na mocy prawa uchwalonego w 2012 roku.

Klasztor w Kralikach   Klasztor w Kralikach
MG

Ustawa z 2012 r.: rozdział finansowy i współpraca

Po latach debat po upadku komunizmu w 1989 roku, czeski parlament uchwalił w 2012 roku ustawę o rozdziale majątkowym z kościołami i wspólnotami religijnymi. Prawo przewidywało zwrot majątku historycznie należącego do kościołów, jednorazowe odszkodowania finansowe oraz przejściowy okres dofinansowania ze strony państwa. Proces wszedł w życie w 2013 roku.

Niezależność finansowa to kwestia „wolności i odpowiedzialności” – powiedział Martin Pirkl, świecki ekonom archidiecezji w Ołomuńcu, w wywiadzie dla czeskiego katolickiego tygodnika „Katolický týdeník”.

Ustawa z 2012 r. obejmuje siedemnaście wspólnot religijnych, w tym Federację Wspólnot Żydowskich. Kościół katolicki, największa wspólnota religijna w kraju, zrzekł się znacznej części swoich roszczeń, aby mniejsze społeczności mogły również skorzystać finansowo.

Zgodnie z ustawą kościoły otrzymają łącznie 59 miliardów koron czeskich (około 10 miliardów złotych) jako rekompensatę za majątek skonfiskowany przez reżim komunistyczny w latach 1948–1989, którego nie dało się zwrócić. Państwowe wpłaty na kościoły maleją co roku i całkowicie zakończą się w 2030 r.

Krytycy twierdzili początkowo, że restytucje są przewartościowane lub zwiększą dług publiczny, a niektórzy domagali się referendum w tej sprawie. Inni kwestionowali, czy władze kościelne potrafią odpowiedzialnie zarządzać dużymi sumami.

Rozdział finansowy nie oznacza całkowitego zerwania współpracy między państwem a Kościołem. Były minister kultury Daniel Herman powiedział w 2017 roku, że państwo i wspólnoty religijne będą nadal współpracować przy ochronie dziedzictwa kulturowego kraju, z którego wiele – kaplice, klasztory, kościoły – jest własnością wspólnot wyznaniowych.

„Oznacza to, że zawsze będą platformy współpracy” – powiedział Herman, opisując „model kooperatywny”, który przetrwa nawet po formalnym rozdziale finansowym.

Inwestycje i wzajemne wsparcie

Darowizny to nie jedyny sposób finansowania. Aby przygotować się do pełnej niezależności finansowej, archidiecezja ołomuniecka, buduje „portfel inwestycji w rolnictwo, leśnictwo, inwestycje finansowe i nieruchomości”, wyjaśnia Martin Pirkl.

Konieczne jest jednak rzetelne przyjrzenie się każdej parafii i każdemu budynkowi kościelnemu. Ekonom archidiecezji podkreśla, że nie jest możliwe „utrzymanie każdego pojedynczego, zniszczonego kościoła na wsi” – przynajmniej, jeśli chodzi o finanse danej diecezji. Istnieje jednak duże poczucie solidarności, tak że bogatsze diecezje już obecnie wspomagają te o mniejszych zasobach, zwłaszcza na pograniczu, za pośrednictwem Konferencji Biskupów Czech.

Kościół w Kralikach   Kościół w Kralikach
MG

Patrzeć na wiernych, nie na statystyki

Jakub Kříž, prawnik wykładający na Wydziale Katolickiej Teologii Uniwersytetu Karola w Pradze, przyznaje, że gdyby patrzeć wyłącznie na statystyki, liczba wiernych Kościoła katolickiego w Czechach spada i mogłoby to oznaczać zagrożenie dla stabilności finansowej Kościoła.

Nic nie jest jednak przesądzone. Jak podkreśla Kříž, zamiast patrzeć na finanse Kościoła w modelu „biznesowym” (a takie podejście jest ciągle dość częste u naszych południowych sąsiadów), dużo lepiej jest postrzegać je w modelu „duszpasterskim”, skupionym na ludziach.

„Pieniądze zawsze się znajdą, nawet jeśli inwestycja się nie powiedzie, natomiast gdy nie ma ludzi, nie są potrzebne” – powiedział Kříž, charakteryzując drugą perspektywę.

Klasztor w Kralikach   Klasztor w Kralikach
MG

Czeski model duszpasterstwa i zaangażowanie świeckich

Jego słowa wydają się znajdować potwierdzenie w praktyce. Podróżując w zeszłym tygodniu po Czechach, od Kralików u stóp Śnieżnika aż po granicę ze Słowacją, dostrzegłem bardzo wiele oznak oddolnego zaangażowania świeckich i ich dobrej współpracy z miejscowymi duszpasterzami. W samych Kralikach trwa renowacja wspaniałego klasztoru na wzgórzu Hadec, obok otwarte jest centrum pielgrzymkowe. W wielu miejscowościach mijanych po drodze widać odnowione i zadbane kościoły oraz kaplice.

Zrujnowana kaplica św. Anny w 2016 r.   Zrujnowana kaplica św. Anny w 2016 r.
Wikimedia

Przykładem może być kaplica św. Anny w Złotych Górach, leżąca na ostatnim odcinku drogi pielgrzymkowej do sanktuarium Matki Bożej Wspomożycielki. Jeszcze dziesięć lat temu była całkowitą ruiną, przewidzianą do rozbiórki ze względu na zagrożenie. W 2016 r. zawiązało się stowarzyszenie, które postanowiło ocalić kaplicę. Udało się zebrać fundusze i przy niewielkim wsparciu ze strony państwa odbudować ją w całości. Dziś służy celom duszpasterskim, regularnie sprawowana jest tam liturgia dla mieszkańców Hornych Udoli i pielgrzymów.

Kaplica św. Anny w 2026 r. (Horni Udoli/Góry Opawskie)   Kaplica św. Anny w 2026 r. (Horni Udoli/Góry Opawskie)
MG

Kolejny przykład to kościół parafialny w Roznovie pod Radhostem. Uczestniczyłem tam w niedzielnej Mszy świętej i byłem zbudowany tym, jak bardzo zarówno miejscowy proboszcz, jak i parafianie dbają o swoją świątynię i sprawowaną tam liturgię. Kościół jest zadbany, odremontowany, pięknie oświetlony, dobrze ogrzany, na całej podłodze jest ładna wykładzina. To pierwszy element, być może nie najistotniejszy, ale też i nie do pominięcia – już od wejścia czuje się ciepłą, rodzinną wręcz atmosferę.

Druga rzecz, której trudno było nie dostrzec, to udział wiernych w liturgii i ich zaangażowanie. Do mszy asystował świecki diakon, ubrany w piękną wyszywaną dalmatykę, liczne było grono ministrantów, do czytań mszalnych i modlitwy wiernych podchodzili miejscowi parafianie. Średnia wieku w kościele była bardzo niska: bardzo dużo było ludzi młodych, a zwłaszcza – rodzin z dziećmi.

Kościół parafialny w Roznovie pod Radhostem   Kościół parafialny w Roznovie pod Radhostem
MG

Tym, co najbardziej mnie poruszyło i zainspirowało, była dojrzała duszpasterska postawa proboszcza: każdy element liturgii był przemyślany i dobrze przygotowany. Homilia składała się z dwóch części. Pierwsza, przeznaczona dla dorosłych skupiła się na obliczu człowieka, które przemienia się pod wpływem Bożej łaski; druga – krótsza, skierowana była do dzieci zgromadzonych u stóp ołtarza. Proboszcz zadał dzieciom kilka pytań, pomagając im zrozumieć, co można wyczytać z ludzkiej twarzy, a następnie opowiedział bajkę o „špinavej lucernie” (czyli brudnej latarence), która próbowała się upiększyć naklejając na siebie różne nalepki. To jednak było na nic – bo światło świecy nie przedostawało się z niej na zewnątrz. Dopiero gdy przyszedł gospodarz i oskrobał ją z tego brudu i nalepek, zaczęła pięknie świecić. W ten obrazowy sposób główna myśl z „dorosłej” homilii została przekazana także dzieciom. Po mszy zaś proboszcz wyszedł przed ołtarz i indywidualnie pobłogosławił każde dziecko.

Być może etykieta „najbardziej zateizowany kraj Europy”, którą tak łatwo przylepiamy naszym południowym sąsiadom, nie jest już aktualna, a może – jest wręcz krzywdząca? Do archidiecezji ołomunieckiej warto pojechać nie tylko po to, żeby pochodzić po tamtejszych górach (skądinąd bardzo przyjaznych turystom), ale także, aby się czegoś nauczyć od tamtejszych duszpasterzy.

Źródło: materiały własne, EWTN

1 / 1

reklama