reklama

Pfizer chce 6 mld zł od Polski. Chodzi o kontrakt na szczepionki przeciw COVID-19

Przed sądem w Brukseli rusza sprawa wytoczona Polsce przez producenta szczepionek przeciw COVID. Produkcji preparatu towarzyszyły wątpliwości etyczne, nieprzejrzyste były też okoliczności zawarcia unijnego kontraktu z producentem. Proces dotyczy jednak wyłącznie kwestii nieodebrania dawek zamówionych na mocy unijnego kontraktu.

Jakub Jałowiczor

dodane 19.01.2026 17:45

O rozpoczęciu procesu poinformował portal Rynek Zdrowia. Początek nastąpi 21 stycznia, rozprawa ma trwać 6 dni. Firma Pfizer domaga się zapłaty za preparaty, przyjęcia których w 2022 r. Polska odmówiła. Nowe szczepionki nie byłyby wykorzystane.

Polska pozwana w Belgii

Unia Europejska zamówiła w 2020 r. szczepionki przeciw koronawirusowi. Do końca 2021 r. podpisała umowy na 4,6 mld dawek, z czego 2,1 mld pochodziło z firmy Pfizer (UE zamieszkuje ok. 450 mln osób). Łączna wartość umówi wyniosła 71 mld euro.

Na Polskę przypadło 1,1 mld dawek wycenionych na ok. 90 mld zł. Część przeterminowała się, zanim ktoś ich użył.

W marcu 2022 r. premier Mateusz Morawiecki w liście do szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen napisał, że Polska nie będzie odbierać szczepionek, a jako bezpośrednią przyczynę podał siłę wyższą, czyli wojnę na Ukrainie. W kwietniu ogłosił, że zrywa kontakty z Pfizerem ze względu na koszty, jakie ponosi w związku z inwazją Rosji. Pfizer domaga się zapłaty 6 mld zł za 60 mln nieodebranych dawek.

Pfizer pozwał także Węgry i Rumunię. Proces z Polską toczy się na mocy belgijskiego prawa, ponieważ unijny kontrakt podpisany był jego ramach.

Zaginione SMS-y

Szczepionki przeciw COVID-19 wzbudzały wątpliwości etyczne, ponieważ większość z nich powstała z wykorzystaniem linii komórkowych pozyskanych z ciał abortowanych dzieci. Zwolennicy szczepionek podkreślali, że aborcje zostały przeprowadzone w przeszłości, zatem w pracach nad preparatami wykorzystano linie, które już znajdowały się w laboratoriach.

W przypadku Pfizera do testowania preparatu użyto linii HEK293 pochodzącej z nerki. Podobnie było ze szczepionką firmy Moderna.

Wątpliwości powodowały też okoliczności zawarcia kontraktu z Pfizer. Z koncernem tym związany był Heiko von der Leyen, mąż szefowej Komisji Europejskiej. Ursula von der Leyen przyznała, że negocjowała umowę poprzez SMS-y z Albertem Bourlą, dyrektorem generalnym Pfizera. Wiadomości tych nigdy nie ujawniono.

Sprawą zajmowała się prokuratura, a w maju 2025 r. TSUE orzekł, że Komisja Europejska nie miała prawa odmówić dziennikarzom dostępu do wiadomości SMS swojej szefowej.

Stwierdzono, że Komisja Europejska pod przewodnictwem Ursuli von der Leyen naruszyła unijne zasady transparentności, zawierając porozumienia z firmami farmaceutycznymi w sprawie dostaw szczepień na COVID-19. Dotyczyło to głównie potencjalnych konfliktów interesów i zasad możliwych rekompensat dla producentów szczepionek. Z orzeczenia nic jednak nie wynikło.

Źródła: wpolityce.pl, op.europa.eu, nik.gov.pl, prawo.pl, nil.org.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

1 / 1

reklama