reklama

Syrię opuściło 80 proc. chrześcijan. Kard. Zenari: To kraj zniszczony i upokorzony

Po 14 latach wojny domowej Syria jest wciąż upokorzona i zniszczona – mówi kard. Mario Zenari, który 2 lutego zakończył swą 17-letnią misję dyplomatyczną jako nuncjusz apostolski w tym kraju. Podkreśla, że 80 proc. tamtejszych chrześcijan opuściło kraj.

MK

dodane 17.02.2026 20:15

W rozmowie z włoską agencją katolicką SIR 80-letni włoski hierarcha zwrócił uwagę, że gdy w 2009 roku przyjechał do Damaszku, dwa lata przed wybuchem wojny, Syria była zupełnie innym krajem, niż gdy ją teraz opuszczał. Nosi w sercu „twarze dzieci z kończynami odciętymi przez odłamki”, imiona dwóch prawosławnych metropolitów Aleppo: Yohanny Ibrahima i Bulosa Yazigiego, włoskiego zakonnika o. Paolo Dall’Oglio. „Opuściłem Syrię nadal zniszczoną i upokorzoną”, a to „upokorzenie bardzo ciąży”, zaznacza były nuncjusz, mianowany kardynałem przez papieża Franciszka w 2016 roku.

Zwraca uwagę, że jest nadzieja na polityczne i gospodarcze wsparcie Syrii przez wspólnotę międzynarodową, czego dowodem może być przyjęcie, z jakim spotkał się nowy prezydent w ONZ ze strony głów innych państw. „Nowy kurs jest popierany również dlatego, że alternatywą byłby chaos” – zauważa papieski dyplomata.

Jednocześnie zniszczona Syria z trudem odbudowuje jedność narodową. Główne grupy: sunnici, Kurdowie, alawici, Druzowie, chrześcijanie muszą na nowo się do siebie zbliżyć. „Kiedy rok temu powtarzano: «Poczekamy i zobaczymy», ja mówiłem: «Pracujmy i zobaczymy». Nie można kazać czekać komuś, kto ma prąd przez godzinę dziennie. Trzeba zakasać rękawy. Pamiętam zdanie Pawła VI z [encykliki] «Populorum progressio» z 1967 roku: «Rozwój to nowe imię pokoju». Jeśli chcemy pokoju w Syrii, musimy odbudować szpitale, szkoły, zapewnić prąd elektryczny” – przekonuje kard. Zenari.

Informuje, że w ciągu minionych 15 lat 80 proc. syryjskich chrześcijan – prawosławnych, katolików, protestantów – wyemigrowało ze swego kraju, a kolejni nadal wyjeżdżają. Jest to „bardzo wielka rana dla Kościołów wschodnich i dla społeczeństwa”, bo „chrześcijanie mogliby działać jak spoiwo, pomost pomiędzy różnymi grupami”.

„Nawet jeśli jest nas niewielu, może to być nasze powołanie” – przekonuje hierarcha, wskazując na działania charytatywne prowadzone przez Caritas Syria.

Przypomina, że Syria była mozaiką, w której w szacunku i tolerancji współistniały różne grupy etniczne-religijne. „Wojna zniszczyła tę mozaikę. Były bolesne epizody, ofiary wśród różnych wspólnot. Chciałbym, żeby Syria znów była tą mozaiką. Noszę w sercu dwa symboliczne wyrażenia: na Boże Narodzenie muzułmanie życzą chrześcijanom: «Milad Majid», wesołych świąt, a pod koniec Ramadanu chrześcijanie życzą: «Ramadan Karim», dobrego Ramadan. Chciałbym, aby te słowa ponownie rozbrzmiewały w Syrii: jako znak tolerancji i współistnienia” – mówi były nuncjusz apostolski w tym kraju.

Źródło: KAI

1 / 1

reklama