reklama

Wojna na Bliskim Wschodzie znów uderza w mieszkańców Gazy. Proboszcz opisuje codzienną walkę o przetrwanie

Izrael zamknął wszystkie przejścia do Strefy Gazy i wprowadził zakaz wjazdu dla organizacji pozarządowych. Decyzja, tłumaczona względami bezpieczeństwa po atakach na Iran, uderza przede wszystkim w ludność cywilną zniszczonej palestyńskiej enklawy. „Jeśli już teraz jest trudno, to stworzy to bardzo wiele problemów” – ostrzega ks. Gabriel Romanelli, proboszcz katolickiej parafii św. Rodziny w Gazie.

AA

dodane 03.03.2026 08:31

Jak potwierdził Cogat, organ izraelskiego ministerstwa obrony koordynujący działania humanitarne, wszystkie przejścia do Strefy Gazy zostały zamknięte. To jedyna droga dla pomocy humanitarnej, towarów pierwszej potrzeby oraz dla chorych wymagających leczenia poza enklawą. Decyzja wpisuje się w napięcia regionalne związane z atakami Izraela i USA na Iran oraz odwetem Teheranu skierowanym w kraje Bliskiego Wschodu.

Pomoc niewystarczająca

Sytuację w Gazie ks. Gabriel Romanelli określił jako „tragiczną i straszną”. „Pomoc humanitarna dociera, ale nie jest wystarczająca” – mówi. Choć na rynku znów pojawiły się niektóre produkty – owoce, mięso, sery – ceny są bardzo wysokie i wielu mieszkańców nie stać na tę żywność. Problemem jest brak dochodów. „Większość ludzi straciła wszystko: dom, pracę, pensję” – relacjonuje proboszcz parafii w Gazie.

Od początku konfliktu nie ma regularnych dostaw prądu. „Aby go wytwarzać, używa się generatorów, ale to naprawdę bardzo kosztowne” – ubolewa duchowny. Brakuje paneli słonecznych, których – jak zaznacza – nie wolno wwozić.

Jeszcze poważniejszy jest kryzys wody, która – jak dodaje ks. Romanelli – jest w enklawie „cennym dobrem”. Mieszkańcy czekają godzinami, aby „otrzymać pięć, dziesięć, piętnaście litrów wody pitnej”. W wielu dzielnicach infrastruktura została zniszczona bombardowaniami.

Zakaz dla NGO

Od 1 marca obowiązuje zakaz wjazdu dla organizacji pozarządowych. „Będzie to miało wpływ na całe społeczeństwo, a także na wspólnotę chrześcijańską” – ostrzega Romanelli. Jedna z organizacji zapowiedziała wstrzymanie dostaw mięsa i innych produktów. „To samo może się stać z wodą pitną” – obawia się duchowny.

Mieszkańcy – mówi kapłan – zachowują nadzieję „pełną wiary w Boga”, choć wobec ludzi jest ona bardziej krucha. „Nie można tak dalej żyć. To nie jest ludzkie i nie może pomóc sprawiedliwości i pokojowi” – przestrzega ks. Romanelli. Dlatego – podkreśla – „trzeba znaleźć rozwiązania teraz”. Jak dodaje, społeczność międzynarodowa powinna umożliwić realny napływ pomocy, konieczny nie tylko dla odbudowy materialnej, lecz także moralnej i egzystencjalnej.

Źródło: vaticannews.va/pl

1 / 1

reklama