Jezus żyje - 2 Niedziela Wielkiego Postu

Homilia na 2 Niedzielę Wielkiego Postu roku A ze zbioru "Jezus żyje"

Jezus żyje - 2 Niedziela Wielkiego Postu

Ks. Zdzisław Wietrzak SJ

JEZUS ŻYJE

Homilie niedzielne i świąteczne - Rok A

NIHIL OBSTAT. Prowincja Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego, ks. Adam Żak SJ, prowincjał. Kraków, 14 V 2001 r., l.dz. 92/01.



2. NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

Rdz 12, 1-4a;2 Tm 1, 8b-10;Mt 17, 1-9

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich... Oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn umiłowany..., Jego słuchajcie".

WPROWADZENIE

Człowiek nie zawsze wie, jak postąpić, dlatego prosi Boga o światło. I Pan Bóg go wysłuchuje dając mu światło zaledwie na pół metra, to jest na tyle, by szedł i nie upadł. Człowiek chciałby mieć światło silne, na pół kilometra, ale wtedy mógłby się poczuć niezależny, niemal jak półbóg. Dlatego Bóg wie, co robi.

Abraham zaufał Bogu w ciemno. Wbrew logice zostawił żyzne tereny i dostatnie gospodarstwo. Również apostołowie zaufali Jezusowi, wspinając się niemal bez celu na wysoką górę. Zarówno oni, jak i tamten spotkali się z nagrodą. Warto więc zaufać Bogu, zaufać tylko na Jego słowo.

Przeproszę Boga za grzech niedowierzania...

HOMILIA

Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej!

Posłuchajmy zwierzeń Danki, młodej nauczycielki:

Miałam normalną rodzinę. Byłam bardzo dobrą uczennicą, lubianą przez rówieśników. Byłam osobą tradycyjnie religijną. Czułam jednak, że czegoś mi brakuje, że jestem wśród ludzi samotna. Na studniówce nie umiałam wykrzesać z siebie radości mimo obecności mego chłopaka. Na zewnątrz - super dziewczyna, a wewnątrz - wrak. W pewnym momencie swoimi słowami prosiłam Boga, by to zmienił i dał mi prawdziwą radość.

Po zdaniu egzaminów i przyjęciu na studia w Krakowie zamieszkałam w akademiku. Urzeczona rozpromienioną koleżanką po późnym powrocie ze mszy studenckiej wybrałam się z nią na drugi dzień do kościoła „na Miasteczku". Mimo że to był zwykły dzień, kościół był pełny młodych ludzi. Zachwyciłam się Eucharystią pełną śpiewów i bogatych gestów. Podobnie było na spotkaniu modlitewnym po Eucharystii. Zostałam więc w duszpasterstwie akademickim, bo spotkałam się z Bogiem osobowym i z wesołymi otwartymi ludźmi. Zaczęłam poznawać Boga, który pragnie się ze mną zaprzyjaźnić i kochać, a nie być tylko wymagającym. Z narzeczonym zaś zerwałam, bo chciał iść w zupełnie innym kierunku. Poczułam się wolna.

Studia się kończyły i zastanawiałam się, co dalej mam robić. Każdą decyzję podejmowałam w łączności z Bogiem. Dzięki temu mogłam szczęśliwie zmienić pracę i mieszkanie. A najbardziej pomogło mi to w podjęciu decyzji o małżeństwie.

Poznałam chłopaka, który zakochał się we mnie, ale źle się prowadził (imprezy, alkohol, kobiety). Było mi żal, że prowadzi złe życie i zaproponowałam mu wyjazd na rekolekcje. Zgodził się i o dziwo - zmienił się. Był niezwykle czuły i dobry. Po roku znajomości zdecydowałam się na małżeństwo, mimo że ostrzegano mnie przed tym krokiem. Bowiem na medytacji dotarło do mnie słowo Boże, że szczęściem człowieka jest to, aby kochał, a nie aby był kochanym. Po dwóch latach małżeństwa widzę, że jeśli się kogoś obdarza miłością, to zwraca się ona w dwójnasób.

Czuję obecność Boga w swym sercu. Czuję relacje z Nim dużo głębiej niż z mężem, rodziną i przyjaciółmi. W Bogu żywym odnalazłam swoje szczęście(15).

Piękne świadectwo współczesnego Abrahama, który z daru Bożego i natchnienia serca opuścił swoją ziemię, swój obraz Boga nakazów i zakazów; Boga czyhającego na wolność i szczęście człowieka. Świadectwo Abrahama, który wędrował i znalazł ziemię jeszcze piękniejszą. Odnalazł jak tamten - Boga Przyjaciela, Boga miłującego.

„Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej".

Powróćmy do pierwszego czytania, do polecenia wymarszu z ziemi rodzinnej.

Ziemia Abrahama... Babilońskie Ur w czasach Hammurabiego, kraj tzw. Żyznego Półksiężyca, kraj wysokiej kultury materialnej i intelektualnej (kanały wodne, rozwinięta astronomia, bogate biblioteki). Jakby dzisiejszy Zachód dla przeciętnego Polaka. Tylko żyć.

Tymczasem... Tymczasem Abraham, bogaty przywódca rodu, mówi pewnego dnia do swojej rodziny: Musimy pożegnać nasze miasto, pożegnać tutejsze życie i wyruszyć w drogę. Konsternacja. A potem pytania: Ojcze, dlaczego? W twoim wieku? Z takiego dobrobytu? A gdzie nam będzie lepiej? I dokąd pójdziemy? Abraham był jednak stanowczy. Mówił: Zostawimy to życie i wyruszamy, bo zginiemy w tym morzu pogaństwa. Nie wytrzymamy jego presji.

Oponowali, pukali się w głowę, ale co mieli robić? Spakowali się i wyruszyli w nieznane. W końcu - doszli szczęśliwie. A Bóg błogosławił Abrahamowi za zaufanie; „Uczynię z ciebie wielki naród. Staniesz się błogosławieństwem". Stał się Abraham ojcem wszystkich wierzących i wzorem zaufania Bogu.

„Weź udział w trudach... Dla Ewangelii".

Bóg Abrahama, Bóg Pawła apostoła jest także moim Bogiem. Przemawia szczególnie teraz, w czasie przygotowania do świąt wielkanocnych. Mówi również do mnie: Wyjdź z ziemi rodzinnej!

Moja ziemia rodzinna... Moje życie, mój zawód, stanowisko, moja rodzina. Jak mam z niej wyjść?

Bóg mówi: Wyjdź, kochany! Wyjdź z nieuczciwego zarządzania, bo sumienie gani, bo ludzie upominają. Wyjdź z nadużycia pieniądza, małżeństwa, kariery zawodowej. Wyjdź z nieuczciwego używania. Wyprostuj wszystko, napraw, ureguluj, pojednaj się z sobą, z drugim, z Bogiem. Będę ci błogosławił. Staniesz się błogosławieństwem - jak Abraham.

Bóg mówi: Wyjdź z twojej ziemi uczciwej, ale ogrodzonej egoizmem i krępującej twego ducha. Wyjdź z samolubstwa, egoizmu, z myślenia tylko o sobie. Wyjdź z małego dobra, z życia karłowatego. Wyjdź, kochany! Do wyższych rzeczy jesteś stworzony. Przecież apostoł Paweł zachęca dzisiaj: „Weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii".

A siostra Faustyna dzieli się doświadczeniem wezwania do wyjścia. Taka kochająca Boga, a też miał jej coś Jezus do wyrzucenia:

W pewnym dniu nazrywałam najpiękniejszych róż, aby ubrać pokój pewnej osobie. Kiedy się zbliżyłam do ganku, ujrzałam Pana Jezusa stojącego w tym ganku, który mnie zapytał łaskawie: - Córko moja, komu niesiesz te kwiaty? Milczenie moje było odpowiedzią dla Pana, ponieważ w tej chwili poznałam, że miałam bardzo subtelne przywiązanie do tej osoby, którego przedtem nie dostrzegałam. Natychmiast Jezus znikł. W tej chwili rzuciłam te kwiaty na ziemię i poszłam przed Najświętszy Sakrament z sercem przepełnionym wdzięcznością za łaskę poznania siebie.

O Boskie Słońce, przy Twych promieniach dusza widzi najmniejsze pyłki, które Tobie się nie podobają (Dz 71).

Zakończenie

Abraham posłuchał Pana Boga, opuścił swoją ziemię i spotkało go błogosławieństwo. Studentka Danka słuchała Pana Boga, znalazła Go jako żywą osobę, opuściła swoje plany, poszła za natchnieniem Bożym i Bóg jej pobłogosławił szczęśliwym małżeństwem i pracą dającą satysfakcję.

Nie bójmy się Pana Boga. Nie bójmy się Jego wezwania. On chce naszego szczęścia i zachwytu: „Panie, dobrze nam tu być".

W drogę z nami wyrusz, Panie! - Nam nie wolno w miejscu stać.
Gdy zbłądzimy, podaj rękę - Gdy upadniemy, pomóż wstać.
I do Serca twego prowadź - Prowadź nas. Amen.

PRZED ROZESŁANIEM

Człowiek przywiązuje się do swoich poglądów, majątku, pracy. Nieraz tak mocno, że posuwa się do nieuczciwości albo samolubstwa i myślenia tylko o sobie. Dlatego teraz w Wielkim Poście Bóg kieruje do nas słowo jak niegdyś do Abrahama: Wyjdź z ziemi swojej, z ziemi nieuporządkowanej, a uczynię cię wolnym, przemienionym, szczęśliwym.

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama