Katechizm Rzymski - Katechizm Kościoła Katolickiego

Próba porównania dwóch katechizmów

Wydanie „Katechizmu Kościoła Katolickiego” spotkało się z odczuciem jego wyraźnego podobieństwa do „Katechizmu Rzymskiego”, głównie co do struktury treści, ale i w pewnym sensie także odnośnie do okoliczności, jakie towarzyszyły powstaniu obydwu tekstów. Obydwa bowiem katechizmy kojarzone są z soborami powszechnymi: „Katechizm Kościoła Katolickiego” z Soborem Watykańskim II, „Katechizm Rzymski” z Soborem Trydenckim. Przy czym panuje dość powszechne przekonanie, że źródłem inspiracji co do formy czy struktury „Katechizmu Kościoła Katolickiego” stał się „Katechizm Rzymski”. Czy jednak rzeczywiście „Katechizm Rzymski” stoi u podstaw „Katechizmu Kościoła Katolickiego” jako jego ostateczna inspiracja i w jakiej mierze jest uprawnione tego typu twierdzenie? Czy podobieństwa między obydwoma miałyby się wyczerpywać w niemal tożsamej strukturze, czy też istnieją jeszcze inne racje decydujące o takim, a nie innym układzie treści?



1. Motywy i okoliczności powstania obydwu Katechizmów


Rzeczywiście, powstanie zarówno „Katechizmu Rzymskiego”, jak i „Katechizmu Kościoła Katolickiego” wiąże się z soborami: Soborem Trydenckim w przypadku pierwszego i z Soborem Watykańskim II w odniesieniu do drugiego. Takie twierdzenie wydaje się uprawnione, jakkolwiek – co należy odnotować – powstanie „Katechizmu Kościoła Katolickiego” należałoby wiązać nie tyle z wprost wyartykułowanymi zaleceniami Soboru Watykańskiego II, jak miało to miejsce w przypadku „Katechizmu Rzymskiego”, ile z duchem przemian w Kościele, jaki Sobór ten spowodował, oraz z pojawiającymi się po jego zakończeniu nowymi potrzebami duszpasterskimi i formacyjnymi w łonie Ludu Bożego. Dlatego można twierdzić, że w gruncie rzeczy „Katechizm Kościoła Katolickiego” pojawia się jako owoc Soboru Watykańskiego II. Przyjrzyjmy się więc pokrótce okolicznościom, w jakich powstawały obydwa Katechizmy.

Jak twierdzi R. Murawski, już w początkach Soboru Trydenckiego (1546) pojawiła się myśl zredagowania katechizmu dla dzieci i prostego ludu, opartego na Piśmie świętym i Ojcach Kościoła. (…) Ojcom soborowym zostały przedstawione różne wzory katechizmów, podjęto jednak decyzję zredagowania – na wzór katechizmu Lutra – katechizmu nowego. Długie przerwy w obradach soboru uniemożliwiły sfinalizowanie tego dzieła. Zmieniały się różne komisje. Pod koniec Soboru Pius IV powołał specjalną komisję, która pod przewodnictwem kard. Karola Boromeuszka miała zakończyć pracę i nadać katechizmowi ostateczny kształt: przewodnika dla proboszczów i kaznodziei1. Opinia ta znajduje swoje potwierdzenie w dokumentach soborowych, gdzie w dekrecie dotyczącym indeksu ksiąg, katechizmu, brewiarza i mszału, znajdujemy polecenie Piusa IV, aby ojcowie soboru, którym została zlecona praca nad katechizmem, przedstawili go biskupowi Rzymu do zatwierdzenia2. Ostatecznie katechizm został zatwierdzony w 1566 r. przez innego papieża, Piusa V, po zakończeniu soboru. Znany jest on w Kościele pod różnymi tytułami: najczęściej jako „Katechizm Rzymski” (Catechismus Romanus), ale także jako „Katechizm Trydencki” (Catechismus Tridentinum), „Katechizm dla proboszczów” (Catechismus ad Parochos). Jego struktura jest czteroczęściowa. W części pierwszej znajdujemy wykład o wierze, w drugiej o sakramentach i łasce, w trzeciej o przykazaniach Bożych, a w ostatniej prezentowana jest modlitwa Ojcze nasz.

Katechizm ten, co jest charakterystyczne, nie jest przeznaczony do bezpośredniego wykorzystania w formacji chrześcijan, ale jest proponowany proboszczom i kaznodziejom, aby służył im jako rodzaj przewodnika w formacji wiernych. Byli oni wówczas praktycznie jedynymi katechetami, a w każdym razie głównymi. Nie przypomina też znanych wówczas katechizmów Piotra Kanizjusza czy Roberta Bellarmina, ale przedstawia wykład o wierze w sposób pewny i organiczny, z częstymi odniesieniami do Pisma świętego3. Ten jego charakter wypływa z faktu, że – jak twierdził J. Ratzinger – ma on przede wszystkim przepowiadać, co odpowiada w ogóle naturze katechizmu, nie będącego dziełem teologicznym4. Jest natomiast z pewnością odpowiedzią na funkcjonujące już wówczas katechizmy Lutra, jak i inne, określane przez autorów Katechizmu mianem „heretyckich”, co możemy odnaleźć we Wstępie. Piszą w nim autorzy: Ci, którzy zdecydowali się zdeprawować umysły wiernych, zrozumieli, że nie jest możliwe dosięgnięcie w żaden sposób wszystkich przy pomocy żywego słowa, aby wlać w ich uszy swoje zatrute wywody. Dlatego usiłują szeroko rozpowszechniać błędy przy pomocy innego środka. Rzeczywiście, poza opasłymi tomami, przy pomocy których zamierzali podkopać wiarę katolicką (i których nie jest trudno nie zauważyć, gdyż otwarcie prezentują herezję), napisali niemal niezliczoną liczbę książeczek, które, pod pozorem pobożności, są w stanie oszukać w sposób niewyobrażalnie łatwy dusze nierozważne i proste5.

Interesujący jest jednak fakt, że wobec zagrożeń dla wiary płynących głównie z rodzącego się protestantyzmu, nie zdecydowano się w Katechizmie na ton polemiczny czy oskarżycielski, ile raczej na rzeczowy wykład podstawowych prawd wiary. W cytowanym już Wstępie czytamy: …Ojcowie Ekumenicznego Soboru Trydenckiego, powodowani żywym pragnieniem zastosowania jakiegoś zbawiennego środka wobec tak wielkiego i zgubnego zła, nie ograniczyli się do wyjaśniania za pomocą definicji i podstawowych punktów doktryny katolickiej tego, co zawierają wszystkie herezje naszych czasów, ale zdecydowali się zaproponować pewną formułę i określoną metodę dla pouczenia ludu chrześcijańskiego w tym, co odnosi się do podstaw wiary, dla adoptowania jej przez wszystkie Kościoły ze strony tych, którzy pełnią urząd pasterzy i nauczycieli6. Jakkolwiek Tito S. Centi we wprowadzeniu do włoskiego wydania Katechizmu z 1981 r. pisał, że Katechizm Soboru Trydenckiego nosi na sobie znaki swojego czasu, którymi są uporczywe tony polemiczne przeciwko herezji luterańskiej i jej pochodnych7, to jednak wydaje się to opinia w dużej mierze nieuprawniona. Aby się o tym przekonać, wystarczy samemu zagłębić się w lekturę tej księgi i zauważyć raczej spokojny ton wyjaśnień i analiz głównych prawd wiary chrześcijańskiej. W tym kontekście należy bardziej przyznać rację R. Murawskiemu, który w swojej analizie Katechizmu Rzymskiego pisał: Przekaz nauki chrześcijańskiej jest pozytywny, pozbawiony wyraźnych akcentów polemicznych. Widać, że autorzy Katechizmu sądzili, iż najlepszą obroną wiary jest głęboka i całościowa znajomość jej prawd. Proboszczom i nauczającym zaleca się, aby w wykładzie nauki chrześcijańskiej uwzględniali wiek, uzdolnienia i warunki życia katechizowanych8. Opinię tę potwierdza R. Lanzetti, pisząc wprost, że „Katechizm Rzymski” nie podejmuje ostrej polemiki z protestantyzmem. Nie wymienia nigdzie Lutra ani innych reformatorów. Jego autorzy starali się raczej podawać w sposób spokojny prawdę o wierze Kościoła9.

Nie wydaje się, aby przeciwstawianie się tezom protestanckim było jedynym powodem tworzenia w XVI w. katechizmów. Owszem, była to jedna z podstawowych przyczyn powstania „Katechizmu Trydenckiego”, jak tego mamy dowód w przytaczanym wyżej wstępie, gdyż rodził się on w czasie dynamicznego rozprzestrzeniania się nauki Lutra czy innych, pochodnych od niego (Kalwin, Zwingli), ale nie wyłączna. Według R. Murawskiego, Katechizm ten należy postrzegać w optyce o wiele szerszej. Był to wówczas czas zarówno obfitej twórczości katechetycznej, wprowadzenia w całym Kościele katechizacji dzieci i młodzieży (zaaprobowanej i rozciągniętej na cały Kościół przez Sobór Trydencki), jak i ignorancji religijnej chrześcijańskiego ludu, konieczności obrony wiary oraz poszerzonych i zwiększonych, dzięki postanowieniem Soboru Trydenckiego, uprawnień biskupów diecezjalnych, mogących wprowadzać na teren diecezji własne katechizmy10.

Odnośnie do „Katechizm Kościoła Katolickiego” należy powiedzieć, że jego bezpośrednimi, pierwszymi adresatami, podobnie jak w przypadku „Katechizmu Rzymskiego”, nie są wierni (nie wyklucza ich jednak papież z obszaru adresatów), ale biskupi, pasterze Kościoła, którzy winni zatroszczyć się o to, aby stał się on podstawowym punktem odniesienia w przekazywaniu nauki katolickiej oraz zachętą i pomocą w tworzeniu katechizmów lokalnych, przystosowanych do miejscowych warunków i kultur (zob. „Fidei depositum”). Powstawał on, jak powiedziano wyżej, także po Soborze Watykańskim II, jednakże już w innym kontekście kulturowym, społecznym i eklezjalnym. Kościół nie musiał się już zmagać z problemami wewnętrznego rozbicia, jak to miało miejsce w czasie trwania Soboru Trydenckiego. Co prawda, po zakończeniu Soboru Watykańskiego II nie brakło także takich tendencji, które w mniejszej skali, ale także zaowocowały jakimś rodzajem podziału Kościoła, czego przykładem może być chociażby działalność biskupa M. Lefebvre’a, jednakże nie stały się one przyczynami powstania „Katechizmu Kościoła Katolickiego”. W XVI w., jak i w XX ujawniały się kontrowersje teologiczne, inne jednakże było ich podłoże, przyczyny i przejawy. Ponadto żadna praktycznie epoka w dziejach Kościoła nie była wolna od teologicznych sporów i kontrowersji. Najbardziej jednak uwidacznia się różnica epok w sposobie traktowania katechizmu jako narzędzia czy środka w formacji chrześcijańskiej. O ile wiek XVI, a więc także czas Soboru Trydenckiego, jest zwykle postrzegany jako „era katechizmów”, według nazewnictwa przyjmowanego przez R. Murawskiego11, to czasy następujące bezpośrednio po zakończeniu Soboru Watykańskiego II zaowocowały nie tylko krytycznym odniesieniem się do katechizmu jako narzędzia pomocnego w formacji chrześcijańskiej, ale i kwestionowaniem w ogóle jego przydatności. W związku z tym należy jasno stwierdzić, że porównywanie dwóch epok: wieku XVI i XX, nie wydaje się ani wskazane, ani produktywne. Są to dwie odrębne epoki, owszem, tworzące określony ciąg tej samej historii, także rozwijającej się wciąż historii zbawienia, jednakże odznaczające się odrębnymi uwarunkowaniami społecznymi, kulturowymi, społecznymi i eklezjalnymi.

Powstanie „Katechizmu Kościoła Katolickiego” należy łączyć bezpośrednio z Nadzwyczajnym Synodem Biskupów w 1985 r., który został zwołany w celu dokonania refleksji nad recepcją uchwał Soboru Watykańskiego II, w dwadzieścia lat od jego zakończenia. Wyraził on swoje w tym względzie życzenie, aby zostały opracowane katechizm lub kompendium całej nauki katolickiej w dziedzinie wiary i moralności, które stałyby się punktem odniesienia dla katechizmów lub kompendiów przygotowywanych w różnych krajach. Wykład nauki powinien być jednocześnie biblijny i liturgiczny, przedstawiający zdrową doktrynę i dostosowany do życia dzisiejszych chrześcijan12. Podjął to życzenie Jan Paweł II, potwierdzając, jak tego mamy dowód w Konstytucji apostolskiej „Fidei depositum” (11 X 1992), ogłoszonej z okazji publikacji „Katechizmu Kościoła Katolickiego”, że rzeczywiście istnieje tego typu potrzeba w wymiarze zarówno Kościoła powszechnego, jak i Kościołów partykularnych.

Według relacji kard. Christopha Schönborna, wybranego na sekretarza redakcji, której przewodniczącym został kard. J. Ratzinger, Ojcowie Nadzwyczajnego Synodu Biskupów kierowali się przy decyzji o powstaniu Katechizmu motywami wypływającymi z troski o jedność i jedyność wiary chrześcijańskiej. Pierwszym natomiast, który podniósł tę ideę, był kardynał Law z Bostonu, argumentując przy tym, że ta jedyność i jedność jest pożądana głównie z racji zglobalizowanej już kultury, która domaga się tym samym wspólnie wyrażanej wiary, jednym głosem i jednym sercem13. Bardziej dokładna argumentacja biegła w kierunku wykazywania, że ponieważ wiara jest jedna, musi się także odzwierciedlać ta jedyność w wyrazie wiary. Jeśli wiara jest jedna, nie może być ta jedność oddzielona od wspólnego języka, który jest przecież nosicielem i środkiem wspólnego rozumienia wiary14. Stanowisko to znalazło swoje urzeczywistnienie w wielu miejscach katechizmu (zob. np. n. 171, 172, 173, 174), który w argumentacji za jednością i jedynością wiary przytacza głównie nauczanie św. Ireneusza z Lyonu. Sam kardynał Schönborn tak uzasadniał jedność wiary biskupom amerykańskim zgromadzonym w Nowym Orleanie 20 czerwca 1993 r.: Jedność to jeden z czterech konstytutywnych przymiotów Kościoła. Jest on przecież „jeden, święty, katolicki i apostolski”. Wiara jest jedna, ponieważ jak mówi św. Paweł ”jeden jest Pan […] jeden chrzest” (Ef 4,5). „Jedność w wierze” była i jest przynaglającym i przewodnim motywem, który w biskupach zgromadzonych na synodzie w 1985 r. szybko wzbudził zgodne przekonanie, że byłby dziś czymś wielce pożądanym jakiś podręcznik wiary, jeden katechizm dla całego Kościoła15.

Bardziej szczegółowe racje na powstanie „Katechizmu Kościoła Katolickiego” podał ówczesny przewodniczący redakcji Katechizmu, kard. J. Ratzinger, dziś papież Benedykt XVI. Nie negując wymiaru antropologicznego w formacji katechetycznej, który jednak jego zdaniem nie może być głównym rysem katechezy, przywołuje potrzebę większego skupienia się w katechezie na treści, dokładniej, na Dobrej Nowinie i wypływającej z niej mocy, będącej zarazem gwarancją jej trwałości. Argumentował w ten sposób: Nowe katechizmy z powodu ich pośpiesznego aggiornamento były nie na czasie już w chwili, gdy się ukazywały; ten, kto zbyt żarliwie wiązał się z dniem dzisiejszym, jutro niechybnie zostanie uznany za niemodnego. Wyrażono opinię, że ustawiczne zmiany sposobu życia i myślenia w ogóle nie pozwalają na formułowanie wypowiedzi, które miałyby zachować ważność przez dłuższy czas; katechezę trzeba by pisać wciąż na nowo. (…) W samej rzeczy wraz z procesem bezustannego dostosowywania się wystąpiło zjawisko wyjaławiania katechezy, z powodu którego stawała się ona coraz bardziej uciążliwa, a pod względem pedagogiczno-dydaktycznym prawie bezskuteczna. (…) Katecheza poprzestawała na samych sposobach przekazywania materiału katechetycznego i dostosowywała go do obecnych czasów, ale prawie nie podejmowała już – poza tymi wszystkimi próbami przekazu – wysiłku dotarcia do samej rzeczy. Było jasne, że takie nauczanie, które obraca się w próżni, nie może wzbudzić zainteresowania. Należało zatem przywrócić pierwszeństwo treści. Jest to niewątpliwie krańcowe doświadczenie, którego nie chciałbym uogólniać. (…) Coraz powszechniejsze stawało się przekonanie, że znów musi na nowo zajaśnieć moc samej Dobrej Nowiny16.

W efekcie powstało dzieło, które – podobnie jak „Katechizm Rzymski” – pragnie przedstawić organiczny i syntetyczny wykład treści nauki katolickiej, obejmujący zarówno wiarę, jak i moralność w świetle Soboru Watykańskiego II i całości Tradycji Kościoła (zob. KKK 11). Tym samym podtrzymany został ciąg Tradycji Kościoła, z tą różnicą, że w „Katechizmie Kościoła Katolickiego” odnajdziemy zaprezentowany w większej mierze wykład o współczesnych problemach człowieka, świata i Kościoła, włączonych jednak w wykład doktrynalny i interpretowanych w jego świetle. Tak zaproponowany wykład nie traci swojej siły wychowawczej17, gdyż – jak twierdzi kard. Ch. Schönborn – wychowanie w wierze jest i chce być czymś więcej niż tylko subiektywnym doświadczeniem czy „poruszeniem egzystencjalnym”. Chodzi o to, co Bóg dla nas uczynił, o coś, co „zostało dane”, a co powinniśmy poznać. Wiara to najpierw sprawa rzeczywistości i faktów, a nie doświadczeń czy pojęć. „Akt (wiary) wierzącego nie odnosi się do tego, co się wypowiada, ale do rzeczywistości (wypowiadanej)” – powiada św. Tomasz z Akwinu. Wierzymy w rzeczywistość wcielenia odwiecznego Słowa Bożego; realnym wydarzeniem jest dziewicze poczęcie, a także powstanie Pana z martwych, chociaż wydarzeń tych nie „doświadczamy”18.



2. Struktura Katechizmów i jej uzasadnienie


Na ogół analogię między „Katechizmem Kościoła Katolickiego” i „Katechizmem Rzymskim” sprowadza się do wykazywania niemal identyczności struktury, przynajmniej jeżeli chodzi o główne ich części: zarówno jeden, jak i drugi są wykładem na temat Credo, sakramentów, przykazań i modlitwy. Czasami też poprzestaje się na tego typu spostrzeżeniach, nie próbując wniknąć w bardziej dogłębne racje, jakie kryją się w wyborze tak określonej „opcji strukturalnej”. Nie jest także wyczerpującym uzasadnieniem zapis w Konstytucji apostolskiej „Fidei depositum”, w której podaje się wprost, że Katechizm przejmuje ‘dawny’, tradycyjny układ, zastosowany już w Katechizmie Piusa V. Opowiedzenie się bowiem za takim porządkiem kryje w sobie motywy głębsze, nie tylko teologicznie, ale i pedagogicznie uzasadnione. Wydaje się, że mamy w tym przypadku do czynienia z określoną pedagogią wiary, zakładającą najpierw poznanie wiary, następnie jej sprawowanie, codzienne przeżywanie, które swoją moc i nadzieję na ostateczne wypełnienie Bożych obietnic zawartych w ekonomii zbawienia znajduje w modlitwie19. W proponowanym schemacie zmierza się do takiego typu syntezy: w co wierzy, co celebruje, jak żyje i modli się chrześcijanin i Kościół. Katechizm czerpie w tym względzie z myśli św. Tomasza z Akwinu, który w Symbolu wiary (Credo), przykazaniach i modlitwie Pańskiej widział podstawy chrześcijańskiej katechezy, łącząc je następnie z cnotami teologalnymi: Trzy rzeczy są konieczne, aby być zbawionym: znać to, w co trzeba wierzyć; znać to, co należy pragnąć i znać to, co trzeba czynić. Pierwsza podana jest w symbolu, w którym następuje przekaz artykułów wiary; druga jest obecna w modlitwie Pańskiej, trzecia zaś w Prawie20.

Według U. Gianetto, synteza ta jest w pewnym sensie próbą obrony tradycyjnej linii (Credo, sakramenty, przykazania i modlitwa), wskazuje także na zgodność z wielkim historycznym planem zbawienia, który Bóg podjął ze względu na człowieka. Znalazła ona swoje odbicie w słynnym katechizmie niemieckim z 1955 r., a w gruncie rzeczy jest sugestią św. Augustyna („De catechizandis rudibus”) o konieczności kompletnego wykładu katechetycznego. W radach dla Deogratiasa pisał on: Wykład jest kompletny, gdy kogo nauczamy katechizmu od tego, co napisano: Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię, i doprowadzając aż do obecnych czasów Kościoła. Również te same treści możemy spotkać w Katechizmie holenderskim z 1966 r. Rozpoczyna się on wykładem o poszukiwaniach Boga przez człowieka, któremu Bóg wychodzi naprzeciw, objawiając siebie w doświadczeniu Izraela i historii religijnej narodu hebrajskiego. Ta droga narodu wybranego w kierunku Boga biegnie przez cały Stary Testament i znajduje swoje uwieńczenie w Chrystusie, w Jego śmierci – Zmartwychwstaniu – wniebowstąpieniu – zesłaniu Ducha Świętego, aby dalej realizować się w historii Kościoła i naszych czasach21.

W relacji przewodniczącego redakcji Katechizmu, kard. J. Ratzingera, uwypukla się jasno myśl, że schemat: wiara, sakramenty, przykazania, Ojcze nasz jest dziedzictwem starożytnego katechumenatu, który w ten sposób, na podstawie Pisma świętego, prowadził katechumenów do przyjęcia chrztu22. Podobnie uzasadniał kard. Ch. Schönborn, dodając, że cztery kolumny katechizmu wskazują nie tylko na źródła życia, wiary i nauki Kościoła, ale i teologii. Posiadają charakter aksjomatów, które wyprzedzają pracę teologów i stanowią jej podstawę. Przykładem teologa, który w swojej twórczości wykorzystywał „Katechizm Rzymski”, był Johann Adam Möhler, gdy odnosił się do niego w swojej „Symbolice” w przedstawianiu nauki Kościoła katolickiego i jej porównywaniu do protestantyzmu. Ponadto kolumny te są wspólne całemu Kościołowi i wszystkim wierzącym, a także stanowią dzisiaj podstawę w Ordo Initiationis dla dorosłych katechumenów23. Kardynał J. Ratzinger tymczasem podawał, nawiązując wciąż do analizowanego schematu: Stosownie do tego istniały traditio i redditio symboli – przekazywanie wyznania wiary i później jej złożenie przez ubiegających się o chrzest; wyuczenie się Ojcze nasz; pouczenie moralne i mistagogiczna katecheza, to znaczy wprowadzenie w życie sakramentalne. Wszystko to być może brzmi nieco formalnie, ale prowadzi do tego, co istotne: chcąc być chrześcijaninem, trzeba nauczyć się wierzyć; trzeba wyuczyć się chrześcijańskiego sposobu życia, chrześcijańskiego, że tak powiem, stylu życia; trzeba umieć się modlić i trzeba także włączyć się w misteria, w liturgię Kościoła. Wszystkie te cztery elementy ściśle się ze sobą łączą; wprowadzenie do wiary nie jest przekazem teorii (…), jest (…) „mistagogią”, doprowadzeniem do chrztu, do nawrócenia, w którym nie tylko działamy my sami, ale pozwalamy działać w nas Bogu. W ten sposób wykład wyznania wiary jest najściślej związany z katechezą liturgiczną, z przyjęciem do wspólnoty liturgicznej. Stać się „zdolnym do uczestnictwa w liturgii” znaczy jednak także nauczyć się modlić, a nauczyć się modlić znaczy nauczyć się żyć, co zawiera w sobie pytania natury moralnej24.

Poszukując wciąż ostatecznych uzasadnień przyjętego schematu, odnaleźć je możemy w wypowiedzi kard. Ch. Schönborna, który twierdzi, że „Katechizm Kościoła Katolickiego” ma, od początku do końca, strukturę trynitarną. Prawda o Trójcy Świętej wyznacza też ogólną perspektywę Katechizmu, już od pierwszego paragrafu. Bliżej uzasadnia, że wszystko, co można powiedzieć o wierze i życiu chrześcijanina, jest ukierunkowane na ten punkt centralny – wspólnotę życia z Trójcą Świętą. (…) Moglibyśmy przeczytać cały Katechizm i stwierdzić, że to widzenie trynitarne, ów trynitarny temat przewija się niczym czerwona nić przez całe dzieło25. Wyraźnie o takich charakterze Katechizmu świadczą tematy dotyczące wymiaru misyjnego Kościoła, który ma swoje korzenie w posłaniu przez Boga Syna i Ducha Świętego, prawdy związane ze stworzeniem, które jest dziełem całej Trójcy Świętej, sama natura Kościoła jako ludu zjednoczonego jednością Ojca, Syna i Ducha Świętego, jak również liturgia, będąca dziełem Trójcy Świętej. Według Kardynała, trynitarna jest w końcu modlitwa, gdyż zanoszona jest do Ojca, Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego26. Ten trynitarny wymiar, dopełniony wymiarem chrystocentrycznym, jest wreszcie dla Ch. Schönborna, „ogniskiem”, wokół którego skupia się wszystko inne. Jak twierdzi, one (trynitaryzm i chrystocentryzm) są tłem i podstawą wszystkich wywodów27.

Inne jeszcze rodzaje analogii, jak również i różnice między „Katechizmem Rzymskim” a „Katechizmem Kościoła Katolickiego” dostrzega R. Lanzetti, głównie natury „technicznej” czy też dotyczącej kwestii opracowania, zatwierdzenia i publikacji tekstów. Według autora, istnieje zbieżność w tym, że redaktorami obydwu Katechizmów byli biskupi diecezjalni, co wskazuje na fakt, że były one efektem pracy kolegialnej, co szczególnie uwidacznia się w przypadku „Katechizmu Kościoła Katolickiego”, poddanego szerokiej konsultacji z biskupami całego świata. Różnice natomiast uwidaczniają się w sposobie czy formie zatwierdzania tak jednego, jak i drugiego Katechizmu. „Katechizm Rzymski” zatwierdził papież Pius V, czyniąc przy tym pewne uwagi o charakterze formalnym, natomiast Katechizm Kościoła Katolickiego został zatwierdzony przez Jana Pawła II w formie bardziej „uroczystej” – poprzez Konstytucję apostolską „Fidei depositum”, co wymownie podkreśla nadaną mu rangę28.

Obydwa Katechizmy należą do literatury katechetycznej zwanej „catechismus maior”, co oznacza, że nie są adresowane wprost do wiernych, ale mają inspirować cała posługę słowa, która jest zadaniem pasterzy29. Ponadto, o ile „Katechizm Rzymski” wykorzystał w dużej mierze ówczesną literaturę katechetyczną, to „Katechizm Kościoła Katolickiego” uwidacznia mniejszy jej wpływ, będąc przy tym bardziej otwartym na współczesne osiągnięcia krytyczno-literackie. Natomiast w obydwu tekstach metoda wykładu jest całkowicie katechetyczna w tym sensie, że dyskurs nie przebiega według schematów zawodowej teologii (dialektyczno-argumentacyjnej), ale sprowadza się do prostego stwierdzenia kościelnego rozważania prawdy objawionej. Plan podstawowy stanowi komentarz i objaśnienie tekstów30, przez co katecheza staje się interpretacją podstawowych zagadnień, odwołując się w niej do Ojców Kościoła, liturgii i Urzędu Nauczycielskiego.


٭٭٭


Tradycja Kościoła ujawnia, że zawsze, w każdym okresie jego życia i rozwoju były w użyciu teksty mające na celu wspomaganie rozwoju życia wiary chrześcijan. „Katechizm Rzymski” posłużył z pewnością procesowi odzyskiwania przez Kościół wewnętrznych wartości, utraconych w dużej mierze w wyniku postępujących w jego łonie rozłamów. Stał się stabilnym punktem odniesienia dla wielu pasterzy, pragnących budować trwały fundament wiary u powierzonych sobie wiernych. Z kolei „Katechizm Kościoła Katolickiego” ma wypełnić to, co określili jego twórcy jako ukazywanie na nowo wartości nauki wiary we współczesnym, szeroko rozumianym wychowaniu religijnym. Ponadto chciałby on być dzisiaj, w epoce naznaczonej cechą fragmentaryczności, rozdrobnienia wiedzy i doświadczeń, nadmiernym subiektywizmem i tendencjami odrzucania niemalże wszystkiego, co posiada cechy trwałości i pewności, skutecznym środkiem zapewnienia pożądanej jedności i jedyności wiary. Czy nim będzie? Na ostateczne odpowiedzi jest chyba jeszcze za wcześnie. Biorąc pod uwagę reakcje na jego wydanie, możemy odnotować, że w jednych środowiskach wzbudził niepokój i kontrowersje, w innych został przyjęty bardziej przychylnie, czasami wręcz z dużym zainteresowaniem, a nawet entuzjazmem. Ale z pewnością jego znaczenie będzie zależeć od tego, w jaki sposób wspomoże to, co wciąż jest podstawowym warunkiem skuteczności wychowania – od jakości pracy wychowawców, od ich osobistego zaangażowania, a w wychowaniu religijnym od tego, co liczy się bodaj najbardziej – od jakości osobistego świadectwa życia w wierze wychowawców i katechetów, od ich gorliwości w głoszeniu Dobrej Nowiny, od umiejętności przekładania Ewangelii na życie codzienne i ukazywanie jej znaczenia dla ludzkiej egzystencji, od takiego typu pomocy wychowawczej, w której za pierwsze zadanie przyjmie się troskę o ukazywanie prawdziwego obrazu Boga, a nie swoisty rodzaj pogoni za poszukiwaniem wciąż nowych metod… Książka, także katechizm, jest w wychowaniu tylko środkiem, narzędziem, a naprawdę wychowanie dokonuje się wtedy, gdy dojdzie do autentycznego spotkania osób, bowiem nie wychowują metody, środki czy wartości, ale osoba wychowuje osobę. W przypadku wychowania religijnego – katecheta ma sprawić, aby poprzez niego doszło do owocnego spotkania osoby ludzkiej z osobą Boga.


Przypisy:

1 R. Murawski, Historia katechezy, w: Historia katechezy i katechetyka fundamentalna, red. J. Stala, Wydawnictwo Diecezji Tarnowskiej „Byblos”, Tarnów 2003, s. 84.

2 Zob. Sobór Trydencki, Sesja 25/B, III. W sprawie indeksu ksiąg, katechizmu, brewiarza i mszału, w: Dokumenty soborów powszechnych. Tekst łaciński i polski, t. IV (1511-1870): Lateran V, Trydent, Watykan I, układ i opr. A. Baron i H. Pietras, Wydawnictwo WAM – Księża Jezuici, Kraków 2005, s. 847-849.

3 Zob. R. Murawski, Historia katechezy, dz. cyt., s. 85.

4 Zob. J. Ratzinger, Wprowadzenie do Katechizmu Kościoła Katolickiego, w: Wprowadzenie do Katechizmu Kościoła Katolickiego, praca zbiorowa, Verbinum, Wydawnictwo Księży Werbistów, Warszawa 1994, s. 12.

5 Catechismo Tridentino (Catechismo ad uso dei parroci pubblicato dal papa S. Pio V per decreto del Consilio di Trento), Edizioni Cantagalli, Siena 1981, s. 24.

6 Tamże.

7 Zob. T. S. Centi, Introduzione, w: Catechismo Tridentino, dz. cyt., s. 13.

8 R. Murawski, Historia katechezy, dz. cyt., s. 85.

9 R. Lanzetti, Katechizm Kościoła Katolickiego a Katechizm Rzymski, w: Wprowadzenie do Katechizmu Kościoła Katolickiego, dz. cyt. s. 92-93.

10 Zob. R. Murawski, Geneza i założenia Katechizmu Kościoła Katolickiego, „Seminare”. Poszukiwania naukowo-pastoralne, t. 10, 1994, s. 37-38.

11 Zob. R. Murawski, Geneza i rozwój katechizmu w Kościele katolickim, w: W co Kościół wierzy i z czego żyje. W 10. rocznicę opublikowania Katechizmu Kościoła Katolickiego, Kraków – Łagiewniki 28 października 2003 r., red. T. Panuś, Kraków 2004, s. 166.

12 Nadzwyczajne Zgromadzenie Synodu Biskupów (1985). Relacja końcowa, IIB a 4 (tekst polski „L’Osservatore Romano [wyd. polskie] 14(1993) n. 2, s. 5).

13 Zob. Ch. Schönborn, Idee przewodnie „Katechizmu Kościoła Katolickiego”, w: W co Kościół wierzy i z czego żyje, dz. cyt. s. 30-31.

14 Tamże, s. 31.

15 Ch. Schönborn, Katechizm Kościoła Katolickiego. Myśli przewodnie i główne tematy, w: Wprowadzenie do Katechizmu Kościoła Katolickiego, dz. cyt. s. 23.

16 J. Ratzinger, Wprowadzenie do Katechizmu Kościoła Katolickiego, dz. cyt., s. 10-11.

17 Na temat wychowania chrześcijańskiego w oparciu o Katechizm Kościoła Katolickiego zob. K. Misiaszek, Wychowanie chrześcijańskie w świetle „Katechizmu Kościoła Katolickiego”, „Chrześcijanin w świecie”23(1993) n. 4, s. 88-101.

18 Ch. Schönborn, Katechizm Kościoła Katolickiego. Myśli przewodnie i główne tematy, dz. cyt., s. 33.

19 Zob. K. Misiaszek, Myśli przewodnie Katechizmu Kościoła Katolickiego, „Seminare”, t. 10, 1994, s. 47.

20 Cyt. za Ch. Schönborn, Alcune note sui criteri della stesura del Catechismo, w: Catechismo della Chiesa Cattolica. Dimensioni caratteristiche, contenuti, Città del Vaticano, brw., s. 26.

21 Zob. U. Gianetto, Come usare il „Catechismo Della Chiesa Cattolica”, „Catechesi” 62(1993) n. 2, s. 28.

22 Zob. J. Ratzinger, Wprowadzenie do Katechizmu Kościoła Katolickiego, dz. cyt., s. 18.

23 Zob. Ch. Schönborn, Idee przewodnie Katechizmu Kościoła Katolickiego, dz. cyt., s. 25, 27.

24 J. Ratzinger, Wprowadzenie do Katechizmu Kościoła Katolickiego, dz. cyt., s. 18.

25 Ch. Schönborn, Katechizm Kościoła Katolickiego. Myśli przewodnie i główne tematy, dz. cyt. s. 26, także s. 25.

26 Zob. tamże, s. 26.

27 Tamże, s. 27.

28 Zob. R. Lanzetti, Katechizm Kościoła Katolickiego a Katechizm Rzymski, dz. cyt., s. 90-91.

29 Tamże, s. 91; zob. także R. Murawski, Geneza i założenia Katechizmu Kościoła Katolickiego, art. cyt., s. 39.

30 R. Lanzetti, Katechizm Kościoła Katolickiego a Katechizm Rzymski, dz. cyt., s. 91-92.

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama