W latach 1992–2024 około 700 duchownych, w tym 16 biskupów, z Kościoła anglikańskiego w Wielkiej Brytanii przeszło na katolicyzm. Dane te przygotował Ośrodek Benedykta XVI na St Mary’s Twickenham University w Londynie na zlecenie Stowarzyszenia św. Barnaby, działającego od 1896 roku i wspierającego duchownych oraz osoby konsekrowane z innych wyznań, którzy pragną zostać katolikami.
Spośród około 700 anglikańskich duchownych – konwertytów na katolicyzm, 486 zostało katolickimi kapłanami, a 5 diakonami stałymi. 69 proc. zostało wyświęconych dla diecezji w Anglii i Walii, pozostali dla diecezji na świecie lub w zgromadzeniach zakonnych, do których wstąpili. Nieliczne przypadki powrotu do Kościoła anglikańskiego miały miejsce głównie w latach 90. XX wieku.
Zaobserwowano dwie fale konwersji na katolicyzm:
Poza tymi dwoma wyjątkowymi momentami rejestruje się co najmniej dziesięć konwersji i święceń rocznie.
Badaczy zaskoczył fakt, że 29 proc. wszystkich wyświęconych księży w diecezjach Anglii i Walii w latach 1992-2024 stanowili byli duchowni anglikańscy. Dodając święcenia w Ordynariacie Matki Bożej z Walsingham odsetek ten wzrasta do 35 proc. A w latach 2015-2024 byli anglikanie stanowili niemal jedną piątą wszystkich wyświęconych. Spośród 53 byłych duchownych anglikańskich, którzy zostali w tym okresie księżmi katolickim, 28 wybrało Ordynariat, a 25 zostało inkardynowanych do różnych diecezji. Był to więc znaczący wkład w stan liczebny duchowieństwa w Kościele katolickim dotkniętym kryzysem powołań.
Nie zawsze przejście anglikańskiego duchownego na katolicyzm wiązało się z przyjęciem święceń kapłańskich. Wielu znalazło pracę świecką, a niektórzy osiągnęli już wiek emerytalny. Wywiady przeprowadzone na potrzeby badania wykazały, że droga do Kościoła katolickiego często była wynikiem długich lat wątpliwości i wewnętrznych niepokojów. Ogromne znaczenie w podjęciu decyzji o opuszczeniu Kościoła anglikańskiego miały również takie kwestie jak: utrata dotychczasowych zarobków, domu parafialnego, szkoły dla dzieci, niepewność przyszłego zatrudnienia. Dla wielu nawrócenie oznaczało skok w próżnię, w którą pociągają całą swoją rodzinę.
Ci, którzy wybrali kapłaństwo katolickie, zaczynali iść drogą często z góry nieokreśloną, różną w zależności od diecezji i naznaczoną długimi okresami formacji, oczekiwaniem na aprobatę Stolicy Apostolskiej, zwłaszcza w przypadku duchownych żonatych, jak też okresami trudnej sytuacji finansowej. Wielu rozmówców opowiadało o latach silnego stresu, przeżywanego w sytuacji niewiedzy, czy do ich święceń w ogóle dojdzie. Rola Stowarzyszenia św. Barnaby okazywała się tu decydująca w zapewnieniu wsparcia duszpasterskiego i finansowego. Sytuacja uległa zmianie od czasu utworzenia Ordynariatu, dzięki któremu ta droga do kapłaństwa była bardziej zdefiniowana, bez odbierania jednak powołań diecezjom.
Źródło: KAI