„Przez 20 lat krzyczałam do Boga: dlaczego dałeś mi chore dziecko?”. Iskra z Milejczyc – historia Agnieszki

Dziś Agnieszka Kruszewska z Siedlec zabiera swoje koleżanki „na randkę do Jezusa do Milejczyc”. Dwa lata temu sama modliła się przed cudowanym obrazem Najświętszego Serca Jezusa Dobrego Pasterza pełna bólu i rozczarowania. Miała niepełnosprawne dziecko i męża alkoholika.

Agnieszkę Kruszewską wraz z niepełnosprawną córką spotykam w muzeum diecezjalnym w Drohiczynie. Długo patrzy na kopię niezwykłego obrazu. To Najświętsze Serce Pana Jezusa Dobrego Pasterza z kościoła z Milejczyc – wizerunek, wokół którego od kilku lat odradza się kult Bożego Serca. Obok obrazu znajduje się fragment lipowej deski. To właśnie nią przed laty próbowano zasłonić Serce Jezusa. Według przekazywanej historii człowiek, który się tego dopuścił, stracił wzrok.

W muzealnych gablotach zapisano dzieje kultu, ale prawdziwe historie wciąż dopisują ludzie, którzy przyjeżdżają do niewielkiego kościoła św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Milejczycach. „Jezus w Milejczycach zabrał starą Agnieszkę i założył na mnie nowe szaty” – mówi Agnieszka, rozpoczynając swoją historię łaski. W jej oczach zapala się iskra radości.

„Pojechałam tam pełna bólu”

To miała być zwykła, spontaniczna wizyta w małym kościółku na Podlasiu. Wracali całą rodziną znad Bugu. Sprawdzili w GPS, niedaleko były Milejczyce, o których Agnieszka słyszała przypadkiem trzy lata temu. Mieli wstąpić tylko na chwilę, poświęcić zioła w święto Matki Bożej Zielnej. 

„Pojechałam tam pełna bólu, rozgoryczenia i rozczarowania. Wszystko wokół mnie się sypało” – wspomina moment, kiedy po raz pierwszy stanęła przed cudownym wizerunkiem Serca Jezusa Dobrego Pasterza.

Jej małżeństwo przeżywało ogromny kryzys. Mąż pił codziennie. Wracał z pracy: czteropak i „ćwiartka”. Codziennie. „Codziennie były awantury, krzyk, bezsilność. Nic nie pomagało….” – opowiada. Na barkach pani Agnieszki od lat spoczywał także ogromny ciężar. Wyszła za mąż bardzo młodo.

„Miałam 19 lat. Nie dogadywałam się z mamą i zostałam trochę „wepchnięta” w małżeństwo. Od początku nie było łatwo i nigdy także finansowo nam się nie przelewało” – mówi Agnieszka Kruszewska.

Po śmierci teściów wraz z mężem wychowywała jeszcze jego młodsze rodzeństwo. „Trzeba było ratować dzieci przed domem dziecka. Efekt był taki, że w jednym domu mieszkały potem trzy rodziny. Był ogromny chaos” – mówi.

A później przyszły kolejne dramaty. Pierwsze dziecko zmarło jej na rękach podczas porodu. Kolejne ciąże kończyły się tragicznie – jedno dziecko straciła w 28. tygodniu ciąży, następne w 23.

Dlaczego mi to zrobiłeś?

Kiedy po raz czwarty zaszła w ciążę, niemal cały czas spędziła w szpitalu. Córka, Kinga, przyszła na świat przez cesarskie cięcie. „Dostała jeden punkt w skali Apgar. Biło tylko serce. Nie oddychała, nie ruszała się” – wspomina Agnieszka. Lekarze nie dawali nadziei. „Mówili, że będzie „rośliną”. Że nie będzie chodzić, mówić” – wspomina Agnieszka.

Dziewczynka przez pierwsze lata życia niemal nie opuszczała szpitala. Rehabilitacja, walka o każdy ruch, każdą czynność stały się codziennością całej rodziny.

„Przez 20 lat kłóciłam się z Bogiem. Krzyczałam: „Dlaczego dałeś mi niepełnosprawne dziecko?”. To nie była ufna modlitwa. Byłam pełna buntu i umęczenia dziećmi, domem, mężem….Był nawet moment, kiedy chciałam usunąć kolejną ciążę…” – wspomina.

Dziś Kinga chodzi i mówi, choć lekarze nie dawali jej na to szans. „Ma autyzm, wiele neurologicznych problemów, niedowład rąk i nóg. Ale zrobiła ogromny postęp. Dziś wiem, że jest wielkim darem” – mówi.

W Milejczycach poczuła miłość 

Przełom przyszedł właśnie podczas wizyty w Milejczycach.

„Siedziałam kilka godzin przed obrazem. Patrzyłam na Jezusa. Potrzebowałam przytulenia i miłości… i Jezus mi to dał” – mówi cicho Agnieszka.

To wtedy po raz pierwszy poczuła pokój. „Byłam bardzo »zabetonowana«. W sercu miałam Jezusa, ale wszystko chciałam robić po swojemu. Kilka lat nie umiałam płakać. Dopiero tam Jezus zaczął dawać mi dar łez, oczyszczenia” – wspomina.

Mówi, że obraz Jezusa Dobrego Pasterza stał się dla niej żywym doświadczeniem Bożej miłości.

„Dopiero w Milejczycach odkryłam, że jestem umiłowaną córką Króla. Jezus otworzył moje oczy na prawdę i wyciągnął do mnie ręce pełne nadziei” – wspomina.

Od tamtej pory przyjeżdża z Siedlec, gdzie na co dzień mieszka, do Milejczyc niemal co tydzień. I nigdy nie jedzie sama. „Zawsze zabieram jakąś poranioną duszę” – mówi. I dodaje: „nie potrafię dawać ludziom gotowych recept ani prostych odpowiedzi na cierpienie. Wiem jednak, gdzie można odnaleźć pokój. Mówię koleżankom: kupujemy nowe kiecki i jedziemy na randkę do Jezusa do Milejczyc”. 

„A następnym razem już jedziemy dziękować Jezusowi za otrzymane łaski i błogosławieństwo” – mówi.

Albo Ty coś zrobisz…

W Milejczycach wydarzyło się też coś, co Agnieszka do dziś nazywa wielką łaską. Pewnego razu stanęła przed cudownym obrazem i powiedziała Jezusowi: „Albo Ty coś zrobisz, albo po 27 latach zostawię męża”.

Mąż przestał pić. Nie pije już rok. „Sam mówi, że nie chce wracać do alkoholu” – mówi Agnieszka. I dodaje:

„Mało tego, sam zaczyna pomału odkrywać miłość Serca Jezusa w Milejczycach, uczy się relacji z Bogiem. Widzi, jak ja się zmieniam, jak buduje się moja miłość do Boga, do dzieci, do niego. Raz w miesiącu uda się nam pojechać tam razem”.  

„Milejczyce mnie odrodziły"

Dziś Agnieszka nie ukrywa, że jej życie wygląda zupełnie inaczej. Najbardziej poruszające jest jednak to, jak mówi dziś o swoim cierpieniu.

„Kiedyś pytałam Boga: »Dlaczego?«. Dziś dziękuję Mu za moje dziecko. To właśnie Kinga nauczyła mnie kochać i przebaczać” – wyznaje Agnieszka.

A o Milejczycach mówi krótko: „Milejczyce mnie odrodziły. To był proces, który trwa od blisko dwóch lat. Jezus krok po kroku uczył mnie głębokiego spojrzenia na moje życie, wdzięczności i przebaczenia. Dziś mogę śmiało powiedzieć:

„Jezus zabrał starą Agnieszkę i założył na mnie nowe szaty. Dostałam skrzydeł. Ja dziś naprawdę fruwam z Jezusem”” – mówi, patrząc na owce z milejczyckiego obrazu, którą Jezusa niesie na swoich ramionach.

**********

„Iskra z Milejczyc. Historie łask” to nowy cykl reportaży poświęcony ludziom, którzy dzięki modlitwie przed cudownym wizerunkiem Najświętszego Serca Pana Jezusa Dobrego Pasterza w Milejczycach doświadczyli szczególnych łask. Reportaże będą publikowane w każdy piątek czerwca na portalu Opoka. Kolejny w piątek 12 czerwca. 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »