Była prezes Szpitala Południowego: „powiedział mi, że pilnuje szpitala w imieniu Rafała Trzaskowskiego”

„Najpierw odebrałam to jako żart. Później zobaczyłam, że utrzymywał bliskie relacje z wiceprezydent Warszawy Renatą Kaznowską i innymi urzędnikami stołecznego ratusza” – mówi o Dawidzie Kacprzyku Anna Łukasik. Prezes Warszawskiego Szpitala Południowego została zwolniona po wybuchu afery.

Była prezes Szpitala Południowego Anna Łukasik po raz pierwszy szeroko odniosła się do afery wokół placówki i zarzutów dotyczących funkcjonowania SOR-u. W rozmowie z Onetem opowiedziała o kulisach swojej pracy, konflikcie między lekarzami oraz decyzji o zawiadomieniu prokuratury w sprawie rozliczeń byłego koordynatora oddziału Dawida Kacprzyka.

Sprawa Dawida Kacprzyka zyskała rozgłos po publikacjach portalu Zero.pl na temat funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego oraz po głośnym wystąpieniu lekarza-sygnalisty dr. Emila Jędrzejewskiego w Kanale Zero. Teraz głos zabrała była prezes Szpitala Południowego Anna Łukasik, która wyjaśniła, że zdecydowała się opowiedzieć o kulisach wydarzeń, ponieważ – jak podkreśliła – od dłuższego czasu jest obarczana odpowiedzialnością za nieprawidłowości, których nie uważa za swoje.

Anna Łukasik przekazała, że zaczęła pracę 1 kwietnia 2025 roku, a Dawid Kacprzyk był związany ze szpitalem od 2023 roku, początkowo jako stażysta.

„Pierwszego dnia pracy powiedział mi, że pilnuje szpitala w imieniu Rafała Trzaskowskiego. Najpierw odebrałam to jako żart. Później zobaczyłam, że utrzymywał bliskie relacje z wiceprezydent Warszawy Renatą Kaznowską i innymi urzędnikami stołecznego ratusza, a w internecie pojawiały się zdjęcia wskazujące na jego aktywność polityczną. Kilka razy proponował mi udział w prywatnych kolacjach Kaznowskiej z prezesami i dyrektorami podległych miastu szpitali. Nigdy nie brałam w nich udziału” – poinformowała.

Anna Łukasik zapewniła, że podczas kierowania szpitalem nie dostrzegła rozbieżności między liczbą godzin wykazywanych przez Dawida Kacprzyka na fakturach a jego rzeczywistą obecnością w placówce.

„Wiedziałam, że miał wyższą stawkę niż inni lekarze, ponieważ pełnił dodatkowo funkcję koordynatora SOR-u. Jego ostatnia umowa przewidywała 330 zł za godzinę. To dużo, ale na rynku są stawki wyższe, także w mniejszych miastach – od 450 do 600 zł za godzinę. Kacprzyk był też użyteczny organizacyjnie: faktycznie obsadzał dyżury zespołem lekarzy” – wyjaśniła.

Pytana o to, kiedy zorientowała się, że coś jest nie tak, odparła, że po pierwszym e-mailu od dziennikarzy poprosiła Kacprzyka o wyjaśnienia.

„Mówił, że za zgodą przełożonych dwa razy wychodził ze szpitala. A później przelał na konto szpitala pół miliona złotych jako wyrównanie wynagrodzenia. Wtedy zrozumiałam, że sprawa jest poważna i złożyłam na niego zawiadomienie do prokuratury, to było jeszcze, zanim sprawa stała się głośna” – dodała.

Według informacji przekazanych przez władze Warszawy, kierownictwo szpitala skierowało do prokuratury zawiadomienie dotyczące sprawy, natomiast Dawid Kacprzyk skorygował 33 wystawione wcześniej faktury i zwrócił placówce blisko pół miliona złotych. Sam fakt dokonania zwrotu nie jest jednak równoznaczny z przyznaniem się do winy. Prawidłowość rozliczeń ma zostać oceniona w toku audytu oraz prowadzonych postępowań wyjaśniających.

Lekarz nie zgadza się z wysuwanymi wobec niego zarzutami. W wydanym wcześniej oświadczeniu podkreślił, że część twierdzeń dr. Emila Jędrzejewskiego jest – w jego ocenie – niezgodna z prawdą i narusza jego dobre imię. Zapowiedział również podjęcie odpowiednich kroków prawnych.

Anna Łukasik odniosła się także do doniesień o tzw. saloniku VIP. Wyjaśniła, że decyzję o udostępnieniu tego pomieszczenia Dawidowi Kacprzykowi podjął poprzedni prezes szpitala Artur Krawczyk. Z kolei stołeczny ratusz wskazywał wcześniej, że na SOR-ze nie istniał oficjalny pokój VIP. Według ustaleń miasta lekarz miał korzystać z pomieszczenia należącego do centrum chirurgii kręgosłupa bez formalnego upoważnienia. Ten wątek również jest obecnie analizowany w ramach audytu.

Była prezes o konflikcie między lekarzami

Odnosząc się do doktora Emila Jędrzejewskiego, była prezes Szpitala Południowego stwierdziła, że konflikt między nim a Dawidem Kacprzykiem trwał już w chwili, gdy obejmowała stanowisko. Jak zaznaczyła, napięte relacje między oboma lekarzami były w placówce powszechnie znane.

„Kacprzyk oczekiwał szybszych konsultacji chirurgicznych dla pacjentów SOR-u. Chirurdzy uważali, że zachowuje się wobec nich obcesowo. Kacprzyk twierdził też, że chirurdzy kierują na SOR pacjentów ze swoich prywatnych praktyk, żeby w ten sposób położyć ich w szpitalu. Nie badałam dokumentacji medycznej; należało to do kompetencji dyrektorki medycznej” – wyjaśniała.

Przyznała, że sama miała problemy z Jędrzejewskim. „Pamiętam taką sytuację: gdy zaplanowałam zmianę lokalizacji oddziałów chirurgii i interny, pracownicy zaczęli mi sygnalizować, że Jędrzejewski bardzo emocjonalnie reaguje na ten plan i że mi grozi. Pewnego dnia pojawił się w moim gabinecie z wiceminister zdrowia Katarzyną Kacperczyk. Nie było to wcześniej umówione spotkanie. Pani minister powiedziała, że zna doktora od dzieciństwa, posiedziała kilka minut i wyszła. Odebrałam to jako pokaz siły oraz próbę wzmocnienia jego pozycji w szpitalu” – powiedziała.

Kontrowersje wokół działalności prosektorium

Odnosząc się do doniesień dotyczących funkcjonowania prosektorium oraz działalności jego byłego koordynatora, Anna Łukasik przywołała sprawę naczepy chłodniczej, która była wykorzystywana do przechowywania ciał. Jak wyjaśniła, okoliczności jej użytkowania wzbudziły wątpliwości kierownictwa szpitala.

„Zapytałam, co to. Usłyszałam, że to pozostałość po pandemii, chłodnia używana do przechowywania ciał. Zastanawiało mnie to, bo szpital ma własne chłodnie, a liczba zgonów nie wskazywała na potrzebę dodatkowego magazynu. Sprawdziliśmy umowy i okazało się, że kilka firm pogrzebowych płaciło niewielkie ryczałty – rzędu kilkuset złotych miesięcznie – za korzystanie z naczepy do przechowywania ciał. Czyli szpital ponosił koszty utrzymania chłodni, a oni sobie u nas trzymali zwłoki. Mieli nawet własne klucze! Zdecydowałam o rozwiązaniu tych umów i przewiezieniu naczepy do innej placówki, gdzie miała służyć do przechowywania odpadów medycznych” – relacjonowała.

Według ustaleń portalu Zero.pl w prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie mogło dochodzić do nieprawidłowości związanych z działalnością firm pogrzebowych. Rozmówcy dziennikarzy wskazywali na sytuacje, w których rodziny zmarłych oraz pracownicy placówki mieli być kierowani do konkretnego zakładu pogrzebowego, mimo że przepisy zabraniają prowadzenia i promowania tego typu działalności na terenie szpitali.

Portal informował również, że były koordynator prosektorium Habowski miał wykorzystywać szpitalne pomieszczenia także w celach niezwiązanych bezpośrednio z działalnością placówki. Wśród wskazywanych przykładów znalazły się m.in. realizacje filmowe oraz organizacja szkoleń dotyczących przygotowania zwłok.

Wystąpienie Jędrzejewskiego w Kanale Zero

23 czerwca 2026 roku w programie Kanału Zero wystąpił dr Emil Jędrzejewski, były ordynator oddziału chirurgii Szpitala Południowego w Warszawie. Lekarz mówił o problemach, które – według jego relacji – miały występować w placówce, oraz o podejmowanych przez niego próbach zwrócenia uwagi władz miasta na te kwestie.

Podczas rozmowy z Krzysztofem Stanowskim przedstawił również poważne zarzuty dotyczące funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Część z nich nie została dotąd potwierdzona prawomocnymi rozstrzygnięciami, a osoby, których dotyczą, zaprzeczają przedstawianym twierdzeniom.

„Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. To jest sedno całego zamieszania. (…) W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się letalnie” – stwierdził dr Emil Jędrzejewski na antenie Kanału Zero.

Dawid Kacprzyk wydał oświadczenie

Po emisji rozmowy dr. Emila Jędrzejewskiego w Kanale Zero Dawid Kacprzyk wydał oświadczenie, w którym odniósł się do przedstawionych w programie zarzutów. Były koordynator SOR-u stanowczo zaprzeczył, jakoby miał związek z opisywanymi przez lekarza zdarzeniami, oceniając, że część wypowiedzi godzi w jego dobre imię i nie znajduje potwierdzenia w faktach.

Kacprzyk przekonywał, że materiał przedstawiony w programie prowadzi do jego niesłusznego zdyskredytowania w przestrzeni publicznej. W sprawie funkcjonowania Szpitala Południowego prowadzone są obecnie kontrole i postępowania wyjaśniające dotyczące różnych obszarów działalności placówki, jednak nie wszystkie informacje pojawiające się w przestrzeni medialnej zostały zweryfikowane.

Źródło: Kanał Zero, tysol.pl, Onet

« 1 »